Skąd się biorą matki terrorystki?

matka terrorystka blog parentingowy

Matki Terrorystki szczególnie łatwo zidentyfikować w Internecie. Anonimowość lub nie mówienie czegoś patrząc drugiemu człowiekowi w oczy sprzyja takim zjawiskom. Ale założę się, że nie brakuje ich także blisko Ciebie, tylko tego typu terroryzm uwielbia kryć się pod płaszczykiem dobrej rady…

 

Osobiście wierzę w naturalne dobro innych ludzi, więc jeśli zachowują się nieodpowiednio, staram się szukać przyczyny takich zachowań.

 

Spędzając sporo czasu w Internecie, który jest kopalnią zdarzeń socjologicznych, a także wśród innych Matek w realu zaczęłam się głębiej zastanawiać – skąd w nas Matkach tyle jadu? Temat tak mnie frapował, że musiałam sobie do niego dorobić teorię.

 

Krótka historia Matek Terrorystek

 

Młode Matki

 

Po pierwsze – po ciąży (w ciąży z resztą też) każda Matka ma ogromną huśtawkę hormonów, co związane jest między innymi z pozbyciem się ogromnego narządu, jakim jest łożysko, które przez 9 miesięcy wydzielało do naszego organizmu masę substancji. Z tego i nie tylko powodu tak często w połogu, a także i później obserwujemy u Matki wahania nastrojów, baby blusa czy nawet depresję poporodową.

Po drugie chyba każda świeżo upieczona Matka odczuwa wewnętrzny przymus bycia Najlepszą Matką na Świecie. Jeśli nie ciągle to przynajmniej czasami. Tylko z niewiadomych powodów przymus ten rozlewa się zwykle także na bycie… Najlepszą Matką dla wszystkich Dzieci. Także dla Twojego Dziecka!

 

Szalone wahania hormonów i przymus bycia Najlepszą Matką na Świecie sprawiają, że jako Matki bardzo łatwo tracimy kontrolę nad poczuciem własnej wartości. Gdy do tego wszystkiego dochodzi ogromne zmęczenie, stres związany z nową sytuacją, nie trudno o chociażby chwilowe załamanie.

 

Podniesienie własnego samopoczucia staje się na wagę złota, a im szybsza metoda tym lepiej. I tak choć żaden zdrowy na umyśle i świadomy swojej wartości człowiek nie czuje się lepiej krzywdząc i umniejszając innym, myślę że nam Matkom bardzo łatwo jest nam wpaść w taka pułapkę.

 

Starsze Matki

 

Drugą grupą Matek, z których strony jesteśmy narażone na działania terrorystyczne stanowią kobiety z starszego pokolenia niż my. One wahania hormonalne często mają już za sobą, no chyba, że właśnie mają menopauzę, to współczuję. Te matki mają w swojej głowie swój często już nadgryziony zębem czasu przez co wyidealizowany obraz dobrej Matki, która to dopaja dziecko wodą z glukozą, od urodzenia podaje herbatkę koperkową, kąpie codziennie, nie nosi aby nie przyzwyczaić, zawstydza, aby odpieluchować. Inne czasy były i obrazek Dziecka skaczącego w trakcie jazdy na tylnych siedzeniach samochodu nikogo nie dziwił. I teraz gdy taka Matka z innego pokolenia odwiedza nas i widzi, że Dziecku brakuje glukozy, nawet popłakać sobie nie może bo ciągle na rękach, a w samochodzie musi jeździć skrępowane w pasach, przecież to jest tak blisko… może czuć się porządnie zagubiona. Nagle jej wszystkie praktyki są wyśmiewane, aż jej wizja siebie jako Idealnej Matki staje się osobiście zagrożona.

 

Tu mamy jeszcze dodatkowy element obciążający, bo nawet jeśli to my mamy rację, a Starsze Matki się mylą, to one już swoje Dzieci odchowały i co? Wychodzi na to, że wszystko robiły źle? No skąd! Robiły najlepiej na świecie, z miłości, tak jak ich koleżanki i sąsiadki. W wierze najlepszej. To Ty za dużo nosisz! I masz za chude mleko.

 

Matkoterroryzm może rozwijać się więc jawnie lub w sposób utajony

 

Jakie są różnice?

 

Matka terrorystka utajona prowadzi wewnętrzny monolog nastawiony na deprecjonowanie innych Matek. W jej głowie zwykle goszczą i rozsiadają się takie myśli:
Jak ona może spać z dzieckiem! Jak ona może spać z mężem! Jak ona może karmić butelką! Jak ona może pozwalać dziecku tak wisieć na piersi! Jak ona może ciągle nosić! Jak ona może nie nosić!  Jak ona może mieć cesarkę! Jak ona może rodzić naturalnie! Jak ona może wrócić do pracy! Jak ona może oddać dziecko do żłobka! Jak ona może być taka uwiązana do dziecka! Na pewno ma za chude mleko!

 

Matka terrorystka jawna prowadzi taki sam wewnętrzny monolog jak Matka terrorystka utajona, ale ona dodatkowo dzieli się swoimi przemyśleniami z innymi Matkami w formie tak zwanego obgadywania, albo potępianym Matkom prosto w twarz ciska swoimi przemyśleniami.

 

 

Moim zdaniem w każdym tym przypadku przyczyna matkoterroryzmu jest tak na prawdę jedna: zaniżone poczucie własnej wartości Matki Terrorystki.

 

Dlatego jak kolejny raz zostaniesz zaatakowana przez Matkę Terrorystkę przypomnij sobie moje słowa. Zamiast brać do siebie te często trudne dla Ciebie słowa pamiętaj, że tak na prawdę to tylko reakcja obronna osoby, która ma niskie poczucie własnej wartości.  I nie daj się wciągnąć w tę grę.

 

Tekst ten ma zabarwienie ironiczne i nie był konsultowany ani z lekarzem ani z farmaceutą.

 

PS Bądź na bieżąco i obserwuj nas na Instagramie.

 

12 komentarzy
Zostaw komentarz:

szesnaście − 14 =

  • Paulina Żubkowska
    Odpowiedz
    08.08.2017

    Mój syn ma teraz 3 i pół miesiąca. Sytuacja zdrowotna w rodzinie zmusiła mnie do podróży z małym, kiedy miał 3 tygodnie w rodzinne strony oddalone o 300 km. Byłam zbyt słaba na pobyt w rodzinie pełnej kobiet, mama, siostra, szwagierka, ciocia, kuzynka itp. Odbij, podnieś, jak ty go ubralas, za zimno, za ciepło, ubierz mu czapkę, opaska? Kapiel w dużej wannie? Przecież nie wolno. On na pewno jest głodny i się nie najadą, masz kiepski pokarm, może mu nie leci? Ty pójdziesz, a jak Ciebie nie będzie dam mu glukozy, byłam załamana i nieszczęśliwa, marzyłam o powrocie do domu…do tego jeszcze byłam maksymalnie zaborcza o dziecko i co gorsze czułam satysfakcję, kiedy u wszystkich płakał, a u mnie i u męża nie. Strasznie egoistyczne, ale prawdziwe. Faktycznie wpływa to strasznie na młoda mamę, wracając do domu powiedziałam do męża ze mnie tam długo nie zobaczą. Ale los zdecydował inaczej, 2 tygodnie później byliśmy tam kolejny raz z tych samych powodów. I one były takie same, a ja już wiedziałam czego się spodziewać i pojechałam silniejsza. Ale wiesz co Ci powiem? Może jestem matka terrorystka, może nie, ale jak słyszę „wiesz karmiłam piersią 3 tygodnie, daj spokój idzie się umęczyć, No wiem, ze to dla niego najlepsze, ale byłam zmęczona” to myśle sobie co z ciebie za matka… oczywiście swoje zdanie zachowuje dla siebie, w końcu każdy robi jak uważa, ale myśle tak, jak napisałam..

  • Beata
    Odpowiedz
    15.02.2017

    Rewelacyjny tekst. Ja jestem dopiero w ciąży w 7 mcu, i te wszystkie „dobre rady” cioć, mamusiek są przede mną. Nawet nie myślałam o tych „dobrych radach” w kategoriach terroryzmu 😀 ale twój tekst rewelacyjnie opisuje to zjawisko, naprawdę. Najlepsze co możemy zrobić dla nas samych i naszych małych pociech, które również obserwują takie sytuacje, jest zachować zimną krew, spokój i opanowanie, nie dać się zmanipulować i wciągnąć w dyskusję – pyskówkę 😀

  • Sakurro
    Odpowiedz
    23.12.2015

    Super wpis! U mnie hitem jest „…bo się przyzwyczai”, ale nauczyliśmy się z mężem puszczać to mimo uszu, nawet często z tego żartujemy. Gdybym brała sobie do serca te „dobre rady” to chyba bym nerwowo nie wytrzymała 😛

    • 23.12.2015

      Oj tak „bo się przyzwyczai” to hit hitów 😀
      Nie noś… nie karm tyle… nie zabawiaj… nie podnoś… uzależnienia czyhają na każdym kroku 😉

  • 11.12.2015

    Ja dodałabym jeszcze jedną grupę. Matki, które mają dzieci 1-2 lata starsze od Twojego. Ja obecnie dostaję ogromną ilość dobrych rad, od koleżanek, które dopiero co skończyły urlop macierzyński i próbują wyedukować nieświadomą przyszłą matkę.

    • Iza
      28.04.2016

      Zgadzam sie. Brakuje grupy Matek z dziećmi starszymi, a najlepiej z dwójka lub z trojka. One wiedza najlepiej… Natomiast Matki Młodsze wg mnie nie są terrorystkami, tylko same są terroryzowane. Przez te wspomniane wczesniej…

    • 09.05.2016

      hmm… myślę, że masz dużo racji, choć mi dużo dostało się właśnie od mam dzieci starszych dosłownie o kilka miesięcy… że urodziłam nie tak, że po co się meczę z kp, jak jest mm, że czemu nie daję bananka jak dziecko ma już 3m… Twój jeszcze nie siedzi? nie je ryby?

  • 11.12.2015

    Za chude mleko jest najlepsze! Młode matki mnie nie ruszają (jakoś łatwiej się im sprzeciwić, albo nie powiedzieć nic, a robić swoje), ale Starsze Matki… jeszcze nie urodziłam, a od początku ciąży ciągle słyszę od rodzinnych Starszych Matek, jak mi będzie źle i ciężko, jakie straszne błędy będę popełniać i jak powinnam wychować dziecko. I obrażanie się, bo przecież One Wiedzą Lepiej, a ja nie mogę na własnej skórze sprawdzić, bo Te Wasze Nowoczesne Metody. Przecież My Was Wychowałyśmy i Jesteście Zdrowi i Szczęśliwi, więc to na pewno była Jedyna Skuteczna Droga. I mój ulubiony tekst, podczas przynoszenia zabawek/ubranek/później pewnie także słodyczy dla Dziecka „Wiem kochanie, że prosiłaś, abym nie kupowała, ale nie mogłam się powstrzymać, przecież to nie dla Ciebie dla dla DZIECKA”.

    Brzmi całkiem zabawnie, tylko jak nie dać wciągnąć się w grę, jeśli Twoim przeciwnikiem jest bliska Ci osoba.

    • 11.12.2015

      Wszystko o czym piszesz jest mi bardzo bliskie. Mnie natomiast chyba bardziej dotykały Młode Matki, w których chyba za bardzo i za długo chciałam mieć sprzymierzeńców. Potęgowało to moje przeświadczenie, że jestem inna, że nie pasuję do tego zacnego grona, że nie dam sobie rady.
      A straszenie… Że będzie tak ciężko, że to nie jest tak jak w reklamie. Że wszystko się zmieni. Na gorsze oczywiście. Człowiek marzy o Dziecku najbardziej na świecie i robi wszystko, aby Je mieć, a z każdej strony słyszy, że to totalna orka! Jak wariat się czuje! Czasami się śmieję, że osoby, które tak mówią chcą zachować dla siebie to co najlepsze, bo choć wychowanie Dziecka to niewątpliwie ogromny wysiłek, to nagroda jest nieporównywalnie większa.To tak jakby ktoś w szczycie naszej motywacji mówił nam – ej, nie biegaj, nie odżywiaj się zdrowo, to jest takie trudne i męczące!

      A jak się nie dać wciągnąć w tę grę? Jeśłi przeciwnik jest na prawdę trudny to mój jedyny działający sposób to jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać. bez kodowania w głowie, bez analizowania, bez komentowania. Jedyny skuteczny.
      Jeśli widzisz szansę na wypracowanie porozumienia – rozmawiać, tłumaczyć, pokazywać. Ja wciskam książki… moja Mama przeczytała już kilka drobnych mądrych książeczek i w wielu kwestiach jest zachwycona moim podejściem, bardzo żałuje, że za jej czasów nie było takiego dostępu do tych informacji.

    • 11.12.2015

      Twoje porównanie wychowania do zdrowego stylu życia jest świetne! Rzeczywiście, gdy dbamy o siebie, też ponosimy różne koszty, nie zawsze jemy to, co lubimy najbardziej, męczymy się i pocimy podczas uprawiania sportu, ale to wcale nie znaczy, że taki styl życia nie daje nam frajdy i nie sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Zapamiętam sobie to porównanie i będę powtarzać, kiedy ktoś znów będzie chciał mnie zdemotywować trudami wychowania ;-).

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę Tobie, mnie i wszystkim Mamom dużo sił do matek-terrorystek, w każdym wieku 😉

    • Beata.m
      16.01.2016

      Ja w takich momentach zawsze pytam, to co, żałuję że masz dziecko? 🙂 oczywiście słyszę ze nie. Wtedy mowie, ze ja też z pewnością nie będę żałować nawet jeśli będzie ciężko 🙂

    • Beata.m
      16.01.2016

      W sensie pytam czy żałujesz a nie żałuję. Telefon mi zmienił 😉