Jesienna chandra? Mam na nią sposób, a nawet kilka!

jesienna chandra depresja

Choć na co dzień trenuję pozytywne myślenie, nie umiem oszukać swojego organizmu, któremu absolutnie nie sprzyjają krótkie dni i udziela się jesienny spadek nastroju. Nie byłabym sobą, gdybym z tym nie walczyła. Poznaj moje sprawdzone sposoby na walkę z jesienną chandrą.

1. Świeże kwiaty

Kupuję sobie świeże kwiaty, nic tak nie poprawia mi nastroju jak piękne otoczenie, w którym jestem, a świeże kwiaty kojarzą mi się z absolutnym luksusem, poczuciem bezpieczeństwa, nawet jeśli są to trzy tulipany po 2 złote każdy. Znajdź swój synonim osobistego luksusu i pozwól się sobie rozpieścić.

2. Zmiany

Puszka farby i nowy kolor na ścianie. Przestawianie mebli, zamienianie zasłon z salonu z tymi w pokoju dziecięcym. To wszystko sprawia, że jestem w ciągłym ruchu, zmieniam, tworzę działam i podziwiam szybkie efekty, a to daje niesamowitą energię. A może u Ciebie przydałoby się małe odświeżenie mieszkania lub gruntowne porządki, oczyszczenie przestrzeni? Idą święta, jest ku temu idealna okazja!

3. Zajęcie

Moja Mama mówi, że prasowanie Ją relaksuje. Kiedyś tego nie rozumiałam, ale dzisiaj, gdy mnie relaksuje pisanie bloga, patrzę na to zupełnie inaczej. A że jest to także bardzo pracochłonne zajęcie, dodatkowo nie mam czasu na myślenie o głupotach. Odkryj swoją pasję i oddaj się jej! Tylko nie szukaj jej zbyt długo, chwyć się “pierwszej lepszej”, która przyjdzie Ci do głowy, nie marnuj czasu na poszukiwania tej idealnej, bo to potrafi nieźle sfrustrować. Jeśli pierwszy wybór będzie nietrafiony – zawsze możesz go zmienić.

4. Świąteczny klimat

Wyciągam świąteczne podkładki, na kanapie układam poszewki w świątecznym klimacie – choćby tylko kolorystycznym, tu i tam przewiązuję czerwone wstążki, które kojarzą mi się ze Świętami i oddaję się świątecznej magii przygotowań. Może to wydawać się błahe na pierwszy rzut oka, ale oprócz duchowego przeżycia Święta to również niezwykły czas spędzony z Rodziną, na który lubię się dobrze przygotować i zorganizować, aby mojej głowy nie zaprzątały żadne nieskończone sprawy. Zrób plan przygotowań do Świąt i wdroż go w życie, od jutra!

5. Uśmiech

Tak, uśmiecham się sama do siebie. Gdy siedzę przy biurku i nadpływają czarne chmury, zadaję sobie kontrolne pytanie – czy ja się uśmiecham? Czy uśmiecham się sama do siebie? Nie wiem jak to działa, ale delikatny uśmiech na twarzy przez cały dzień sprawia, że jestem szczęśliwsza. Jakby to działało w dwie strony – uczucie szczęścia sprawia, że się uśmiecham, a uśmiech wywołuje we mnie uczucie szczęścia. Nawet taki początkowo sztuczny, kontrolowany uśmiech sprawia, że moje myśli schodzą na pozytywne tory i uśmiech staje się po chwili jak najbardziej prawdziwy. Nie próbowałaś? Zacznij właśnie teraz! Uśmiechnij się!

A czy Wy notujecie spadek nastroju na jesień? Jak sobie z nim radzicie?

3 komentarze
Zostaw komentarz:

  • SmakUla
    Odpowiedz
    2 grudnia 2015

    Ja ciągle wynajduje sobie nowe zadania, więc listopad przetrwałam bez większych spadków formy 🙂 A grudzień to już święta, przygotowania, tworzenie nastroju nie ma czasu na złe dni 😉 Dziś mam w planach zdobienie mieszkania a później pozostaje testowanie świątecznych przepisów i obowiązkowo jakaś świąteczna komedia 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  • 3 grudnia 2015

    bardzo fajne rady ! Tez mam tak z kwiatami, zawsze jakos tak na jesien zaczynam kupowac ich wiecej 🙂 Cos w tym jest ze powoduja usmiech na buzi. Planowanie swiat !!! Odkrywanie nowych przepisow i robienia zdjec. A najlepsze jesienia sa wieczory, kiedy siadam z herbata i gruba ksiazka i poprostu czytam 😀 ( przepraszam za brak polskich znakow,ale nie mam ich tutaj)

  • www.fashionable.com.pl
    Odpowiedz
    4 grudnia 2015

    Też napisałam kiedyś podobny post:) a co zabawne, to bardzo często kiedy piszę o świeżych kwiatach to dostaję komentarze/maile że świeże kwiaty to zbrodnia – też tak masz? Z kolei jak kiedyś napisałam, żeby na ślub dawać wino/drobne pamiątki zamiast kwiatów, jakiś związek kwiaciarzy zrobił aferę, że zabieram chleb ich dzieciom (chociaż poza kwestią ślubną wydajemy sporo pieniędzy na kwiaty, bo często je kupujemy do domu, czy w prezentach). Nikomu nie dogodzisz, ale jedno jest pewne – mnie też kwiaty bardzo poprawiają humor:)