Letnie menu dla niemowlaka i alergika – bez mleka i jajka

Doskonale wiecie, że bardzo dbam o zdrowe żywienie całej mojej rodziny, a zwłaszcza jej najmłodszych członków. Jak wygląda u nas przykładowe menu niemowlaka?

 

Uwielbiam szybkie i łatwe rozwiązania, ale żywność dla moich Dzieci przygotowujemy samodzielnie. Nie jestem całkowitą przeciwniczką gotowych słoiczków dla niemowląt – przynajmniej nie wszystkich, ale jeśli mam możliwość przygotować świeże dania lub słoiczki z pełnowartościowymi posiłkami na później, to dlaczego nie miałam z tego skorzystać? Dziś podzielę się z Wami sprawdzonymi przepisami – oto menu dla alergików: nie zawiera ani mleka, ani jajka.

Śniadanie – Pożywna kaszka orkiszowa z owocami

Składniki:

– kaszka orkiszowa bio

– banany i truskawki lub prażone jabłka

 

Sezonowe owoce przez cały rok możesz zastępować na przykład gotowanymi jabłkami – od razu ugotuj ze 2 kilogramy i zamknij w słoiki, starczy Ci na wiele dni szybkiego gotowania. Moje dzieci najbardziej lubią właśnie tę wersję kaszki.

 

1. Do garnka wlewam 4/5 kubka wody i 6 miarek lub 4 czubate łyżki kaszki orkiszowej bio

 

2. Kaszkę doprowadzam do wrzenia, ciągle mieszając i gotuję 3 minuty na bardzo małym ogniu, co chwilę mieszając.

 

3. W międzyczasie przygotowuję owoce, które dodam do kaszki – dziś truskawki i banany.

 

4. Moje dzieci najbardziej lubią kaszę z owocami w postaci musu, dlatego miksuję ugotowaną kaszkę z owocami na gładką masę.

 

5. Pyszne i pożywne śniadanie dla 4 latka i niemowlaka gotowe!

 

6. Mikołajowi dodaję syropu z czarnego bzu – doskonały na wzmocnienie odporności przez cały rok, a także bardzo pomocny przy przeziębieniach.

 

7. Nadwyżkę pakuję do pojemniczka i chowam do lodówki – mam dzięki temu szybką przekąskę gotową do podgrzania lub do zjedzenia na zimno, jeśli ktoś lubi.

 

Wersja z gotowanymi jabłkami – jeszcze szybsza, gdyż gotowany mus jabłkowy mam zawsze w lodówce w słoiku:

 

Drugie śniadanie – frytki warzywne

Składniki:

Marchewka, ziemniak, batat, burak, seler czy co akurat mam pod ręką.

 

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni.

 

W międzyczasie dostępne pod ręką warzywa kroję na długie i wąskie słupki – takie jak frytki lub nieco grubsze, w zależności od tego jak miękkie są warzywa. I tak zwykłe ziemniaki kroję tradycyjnie, bataty dwukrotnie grubiej, a buraki i marchewkę gdzieś pośrodku.

 

Warzywa wrzucam do miseczki wraz z olejek kokosowym, latem jest on w mojej szafce zupełnie płynny, więc łatwo się miesza z warzywami. Tak wymieszane warzywa wykładam na blachę piekarnika, którą uprzednio wyłożyłam papierem do pieczenia.

 

Piekę około 40 minut. Gotowe! Można powiedzieć, że drugie śniadanie robi się samo.

 

 

Obiad – Mix warzyw z kurczakiem ekologicznym

 

Składniki:

1 marchewka

1 ziemniaczek

1 buraczek

1/2 kalarepy

1/2 słodkiego ziemniaka

1/3 piersi z ekologicznego kurczaka

 

Celowo piszę o warzywach z kurczakiem, a nie o kurczaku z warzywami, gdyż w pierwszym roku życia 10g mięsa dziennie w diecie to odpowiednia ilość, czyli możemy wyobrazić sobie łyżkę mięsa. W drugim roku życia ta ilość się podwaja.

 

Do ugotowania obiadu używam zawsze warzyw sezonowych, które mam pod ręką. Dziś będzie to ziemniak, batat, burak, kalarepa, marchew i mięso z kurczaka. Wszystkie te produkty staram się kupować ekologiczne, natomiast w przypadku mięsa nigdy nie robię wyjątków. Niestety ekologiczny kurczak z certyfikatem, który mówi o tym, że był karmiony bez GMO i nie otrzymywał antybiotyków jest wciąż trudno dostępny. Dlatego zamawiam w sklepie większą ilość, porcjuję i mrożę, dzięki temu mam zawsze w zamrażarce ekologiczne mięso.

 

Warzywa w idealnym świecie kupowałabym tylko na ekostraganie, ale nie zawsze mogę sobie na to czasowo pozwolić (u nas w mieście to tylko dwa razy w tygodniu), więc często kupuję je w zwykłym sklepie na dziale eko, a jeśli mi się uda, jadę na specjalny ekotarg i kupuję na zapas. Wszystkie powyższe warzywa spokojnie mogą leżeć w lodówce całkiem długo.

 

Czy wiesz, że nie wszystkie warzywa warto kupować ekologiczne? Niektóre mają taką budowę, że szkodliwe pestycydy nie wnikają do środka – na przykład słodkie ziemniaki i awokado możemy jeść bez obaw. Niestety tak popularne ziemniaki i seler to warzywa najbardziej skażone pestycydami i warto kupować je w wersji eko lub najlepiej organicznej.  Przygotuję o tym osobny materiał i pokażę Ci, jak warzywa i owoce można także dobrze oczyścić.

 

1. Rozmrażam mięso  – czy wiesz, że żadnej żywności nie powinniśmy rozmrażać w temperaturze pokojowej? Idealnie byłoby rozmrażać mięso w lodówce – wyjąć dzień wcześniej i umieścić w pojemniku na półce. Jeśli zupełnie o tym zapomniałam, rozmrażam mięso za pomocą pary w moim Babycooku. Wystarczy, że umieszczę kawałek mięsa w koszyku w naczyniu, wleję do urządzenia wodę (poziom 2) i za kilka minut mam mięso gotowe do dalszego gotowania. Niestety, ale tak intuicyjne rozmrażanie w temperaturze pokojowej sprzyja rozwojowi bakterii.

 

2. W międzyczasie obieram warzywa i kroję na małe kawałki.

 

3. Mięso mam już rozmrożone, więc razem z warzywami gotuję je na parze.

Możesz użyć dowolnego garnka z nakładką do gotowania na parze, ja używam Babycooka, do którego wlewam wodę do gotowania na parze (poziom 3), umieszczam warzywa i mięso w koszyku i włączam. Gdy gotowanie się zakończy (kilkanaście minut), poinformuje mnie o tym sygnał dźwiękowy.

 

4. Gdy gotowanie na parze dobiega końca, decyduję, czy obiad podam Maksiowi jako BLW czy w wersji zmiksowanej – tutaj decyduję na podstawie tego, ile mam czasu do dyspozycji. Nie da się ukryć, ale taki Maluch przy obiedzie w wersji BLW funduje mi wielkie sprzątanie, dlatego często taki posiłek zostawiam sobie na kolację, gdy już na spokojnie możemy delektować się jedzeniem i poznawaniem.

 

Dlatego zwykle przerzucam ugotowane warzywa i mięso z koszyka do naczynia, aby je zblendować – jak widzisz, nie wylewam wody, która powstała z pary, na której gotowałam – zawiera wiele cennych składników odżywczych, więc po prostu dorzucam warzywa i mięso do środka i miksuję. Nie miksuję jednak do uzyskania jakiejś specjalnie gładkiej masy, wszelkie grudki i struktury są mile widziane.

 

5. Znów nadmiar warzyw przekładam do pojemników – wykorzystuję te ze specjalną podziałką, dzięki temu od razu widzę, ile porcji obiadku mam – i chowam do lodówki na drugi dzień lub mrożę, a zazwyczaj przygotowuję tyle jedzenia, że i mam na drugi dzień, i mrożę na dni, gdy jesteśmy całkowicie zabiegani. Wtedy wrzucam zamarzniętą porcję obiadku do Babycooka na kilka minut i za chwilę mam gotowy ciepły obiadek.

 

 

Deser jaglany z musem malinowym

Składniki:

– kasza jaglana 5 łyżek

– 150 ml wody do gotowania kaszy

– olej kokosowy

– 130 ml mleka kokosowego

– maliny

– nasionka chia

 

1. Kaszę jaglaną płuczę obficie pod zimną wodą, a następnie przelewam wrzątkiem.

 

2. Kaszę jaglaną gotuję na parze w Babycooku – możesz też ugotować ją w garnku.

Wlewam wodę do pojemnika do wody do gotowania na parze (poziom 3).

 

Wsypuję wypłukaną kaszę do pojemnika do gotowania kaszy i dolewam około 150 ml wody.

 

Wkładam koszyczek z kaszą i wodą do pojemnika.

 

Zamykam pokrywę i włączam gotowanie – proces potrwa kilkanaście minut.

 

3. Gdy kasza jest już ugotowana, wsypuję ją do pojemnika głównego.

 

4. Dolewam 130 ml mleka kokosowego (zwróć uwagę na skład i wybierz tylko takie, które zawiera w składzie wyłącznie: orzech kokosowy, np. 60% i wodę – żadna guma guar czy emulgatory nie są tam potrzebne.

 

5. Miksuję kaszę jaglaną z mlekiem kokosowym na dość gładką masę (przy kaszy jaglanej nigdy nie jest idealnie gładka).

 

6. Mus jaglany nakładam do naczynek.

 

7. Maliny miksuję na mus owocowy i polewam nim mus jaglany. Do malin dodaję także często namoczone nasionka chia.

 

8. Nadmiar musu przechowuję w lodówce i wykorzystam na drugi dzień – na przykład do porannej kaszki.

 

Kolacja – warzywa gotowane na parze BLW

Składniki:

– brokuł

– marchewka

– kalafior

 

1. Myję i obieram warzywa, gotuję na parze tak samo jak produkty na obiad. Serwuję na macie do BLW do samodzielnego jedzenia.

 

No dobra Mama, zrobiłaś już zdjęcia?

W końcu mogę dodać sobie mój ulubiony sos chili 😉

 

 

Staram się uczyć Dziecko samodzielności, także w jedzeniu, ale gdy rano musimy sprawnie wyjść w czwórkę z domu, niekoniecznie jest to idealny moment do nauki samodzielnego jedzenia kaszy z truskawkami, dlatego bez wyrzutów sumienia karmię wtedy Maksia, a wieczorem i w weekendy staram się znaleźć czas na jedzenie i naukę. Zwyczajnie nie zawsze mogę sobie pozwolić na sprzątanie takiego bałaganu, odkurzanie i zmywanie podłogi, a czasami na kąpiel i zapieranie plam – a to były tylko warzywa! Bez sosów i musów.

 

 

Wszystkie posiłki, które w domu jedzą nasze dzieci, staramy się przygotowywać samodzielnie, nie korzystać z półproduktów ani z gotowych słoików. Większość dań przygotowujemy na 2-3 dni, a nawet mrozimy, aby w intensywnym czasie móc korzystać z gotowych, domowych rozwiązań – obiadek do rozmrożenia możemy zostawić w lodówce dzień wcześniej, aby jego podgrzanie trwało tyle, co podgrzanie kupionego słoiczka, a w wersji dla zapominalskich – rozmrozić i podgrzać, na przykład w Babycooku.

 

Nie oznacza to, że ze słoiczków nie korzystamy nigdy, zdarza nam się w szczycie aktywności rodzinno-zawodowej, przygotuję więc także post, w którym napiszę Wam na co zwracać uwagę przy wyborze słoiczka i jak wybrać najlepiej.

 

W wymyślaniu dań pomaga mi nasza przyjaciółka, dietetyk – Ania Rogalska-Bućko, która pięknie “goni mnie”, gdy czasami za dużo jest u nas słodkich owoców, a za mało warzyw i motywuje do 2 posiłków owocowych i 3 warzywnych, a nie na odwrót, aby wyrobić w dzieciach odpowiednie nawyki żywieniowe już dziś.

 

Sama widzę, jak niesamowicie procentuje to dziś u Mikołaja, który sam wybiera zdrowe produkty, stroni od słodyczy, bo zwyczajnie nie ma nawyku ich jedzenia (no poza tortem urodzinowym i od tego roku sorbetami), gdyż nigdy mu ich nie podawaliśmy, ani nie jedliśmy ich przy nim. Tutaj akurat ogromną rolę odegrała alergia – przez prawie 4 lata Mikołaj nie mógł jeść produktów zawierających mleko (większość słodyczy) oraz chemię spożywczą, a my, aby wzmocnić jego jelita, bardzo pilnowaliśmy zdrowej, wzmacniającej diety, przy okazji wyrabiając w nim bardzo silne nawyki żywieniowe – dziś dzień bez kaszy i jabłek to dzień stracony. Dlatego dziś doceniamy tę alergię, która dotknęła i zmieniła na lepsze całą naszą rodzinę. Nie ma tego złego 🙂

 

A jakie są Wasze ulubione, letnie dania?

Z przyjemnością spróbujemy coś nowego.

 

Chcesz być ze mną na bieżąco?

 

Dołącz do mnie na Instagramie i Facebooku – codzienna dawka pozytywnych fluidów gwarantowana!

5 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    18 września 2018

    Aguś co to za firma mleka koko? Podlinkujesz?

  • 28 września 2018

    Jaki to dokladnie model babycook ? Z którego roku ? Bo już nie nadążam tak ciągle zmieniają design tego urządzenia.

  • 3 października 2018

    Cudowne! Pracując jako dietetyk często słyszę od rodziców, że ich dzieci nie chcą jeść warzyw czy owoców. Zawsze mówię im, że warto po prostu poobserwować dzieci i popróbować z różnymi owocami i warzywami (przecież wybór jest ogromny), a także z różnymi konsystencjami. Tak jak napisałaś – Twoje dzieci uwielbiają musy owocowe więc nie byłoby sensu wciskać im na siłę, np. całego banana (taki przykład). Bardzo fajnie, że jesteś taka świadoma a dzieciaki tak cieszą się na zdrowe posiłki ;)))