Mama z aparatem

mama z aparatem fotografia dziecięca
Choć za aktywność na blogu mogę sobie w ostatnim półroczu wystawić pałę z wykrzyknikiem, kontakt z częścią z Was udało mi się utrzymać dzięki Instagramowi. Bo właśnie wokół zdjęć kręcą się ostatnio moje zainteresowania.

Choć świętą prawdą jest, że najlepszy aparat to taki, który akurat mamy pod ręką, to praca była dla mnie bodźcem do zakupu lustrzanki. A właściwie potrzeba robienia lepszych zdjęć do swojego zawodowego portfolio. Biegałam w tamtym czasie z małpką Sony TX-10 i możecie mi nie wierzyć, ale przez dłuższy czas uważałam, że ten aparat robi zdjęcia lepsze niż lustrzanka. Serio!!! Fotografowałam wszystko co stanęło na mojej drodze w pracy i po pracy. Początkowo zafascynowana, z czasem jednak zaczęłam identyfikować ograniczenia: niewielki wpływ na głębię ostrości, niewielki wpływ na światło. Dodatkowo moja Siostra zwróciła mi uwagę na to, że na portretach, które wykonałam jej Dzieciom ich twarze są lekko zniekształcone. Że co? Niestety – jak większość aparatów cyfrowych z szerokokątnym obiektywem słabo nadawał się on do portretów. Twarze były przerysowane – ich elementy znajdujące się w centrum kadru uwypuklone (więcej na temat tego zjawiska zachodzącego przy fotografowaniu z szerokokątnego obiektywu możecie przeczytać tutaj).
Chęć robienia coraz lepszych zdjęć doprowadziła mnie do podjęcia decyzji o zakupie lustrzanki. W wyborze tej pierwszej pomagało mi kilku znajomych interesujących się fotografią, gdyż moja wiedza o robieniu zdjęć kończyła się na trybie auto.
Pierwszy rok z lustrzaną to była zabawa paramentami na tak zwanego „czuja”. Poczytywałam różne strony i fora o fotografii, a także podglądałam parametry użyte przez fotografów do wykonania konkretnych zdjęć. Bardzo pomocna okazała się też wtedy książka, którą otrzymałam do zrecenzowania „Artystyczna fotografia ślubna” Jose Villa, gdzie pod każdym zdjęciem były wypisane warunki i parametry użyte przy robieniu fotografii. Dzięki kilku filmikom na You Tube zaczęłam wtedy nawet robić zdjęcia w formacie RAW i wywoływać je w cyfrowej ciemni. Ale to wszystko było jak błądzenie we mgle.
To oczekiwanie na dziecko tak na prawdę sprawiło, że postanowiłam nauczyć się robić lepsze zdjęcia. Przestać improwizować i poznać tajniki przesłony, czasu naświetlania i ISO. To wszystko po to, aby dać mojemu dziecku piękną pamiątkę z dzieciństwa w postaci rodzinnych zdjęć.
Pierwszym krokiem był zakup książki o fotografii dziecięcej i pozycja „Natural Newborn Baby Photography” Robin Long miała mi w tym pomóc. Piękne zdjęcia i znów opisy zastanych warunków oraz użytych parametrów. Niestety dalej czułam się zagubiona i miałam mnóstwo pytań, które pozostawały bez odpowiedzi. Wiele zdjęć, które robiłam była zwyczajnie nietrafiona, o czym przekonywałam się wiele godzin po ich zrobieniu, zgrywając je na komputer. W codziennym życiu niestety nie ma zbyt wielu możliwości na wykonanie powtórki zdjęcia. Wtedy to postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zapisać się na kurs fotografii. Tylko jak się możecie domyślać mając 2 miesięczne niemowlę graniczyło to z cudem. Na szczęście znalazłam internetową szkołę fotografii. W lekcjach on-line mogę brać udział kiedy mam wolną chwilę, często czytam je na telefonie np. w czasie karmienia, a zadania domowe odrabiam fotografując moich najbliższych. Czego chcieć więcej?
Zanim urodziłam Dziecko, na Instagramie chłonęłam zdjęcia lifestylowe, a wrzucanie pod rząd 10 zdjęć swojego dziecka uważałam za zwykłe spamowanie (sorry!). Teraz uwielbiam podglądać inne Mamy, uchwycone w locie uśmiechnięte lub zadumane buzie, zdjęcia zarówno z aparatu w telefonie i te z lustrzanki. Uwielbiam dzielić się z Wami moim światem i odwiedzać Wasz.
Raz na miesiąc wykonuję mojemu Synkowi małą sesję fotograficzną, aby na pierwsze urodziny skomponować mu album. Wczoraj Mikołaj skończył 7 miesięcy, więc na jutro zaplanowałam kolejne zdjęcia, a oto nasze archiwa:

Fotografowanie moich najbliższych i zamykanie w kadrze tych wszystkich wspólnych momentów dodaje mi skrzydeł. Uwielbiam spędzać czas na robieniu zdjęć bliskim, uwielbiam później dawać im prezenty w postaci wciąż totalnie amatorskich zdjęć. Teraz nie mogę doczekać się przyjazdu Przyjaciółki i wspólnego fotografowania naszych dzieci przy jednoczesnym ulepszaniu naszego warsztatu.

A czym dla Was jest fotografia?

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments