O co chodzi z tym BLW?

BLW Baby LEw Weaning Bobas Lubi Wybó
Jako aktywna #InstaMama, mama 7,5 miesięcznego dzisiaj Mikołaja dostaję od Was sporo pytań o to, czy rozszerzamy już dietę i czy będzie to BLW. Był to dla mnie impuls do zastanowienia się, czy ja tak naprawdę wiem czym jest przez jednych uwielbiane, przez drugich krytykowane BLW? Czy chcę i czuję się na siłach żywić w ten sposób moje dziecko?

Oczywiście słyszałam, że papki są passe. Że teraz tylko warzywa, owoce, mięsko i rybka zależnie od rozmiarów własnych w całości lub w kawałkach – takich w sam raz do złapania przez małe, zazwyczaj zupełnie niewprawne dłonie. Że chwytanie szczypcowe jest dobre. Że się nie udławi. Że zje co chce i ile chce. Że w promieniu 2 metrów nie powinno nic stać bo zasięg rzucania jedzeniem jest spory. Że dziecko zaczynające przygodę z BLW powinno już samo siedzieć, a właściwie siadać (kilka miesięcy temu nie wiedziałam nawet, że jest różnica pomiędzy siedzeniem a siadaniem).
Swoje, a pewnie i nie tylko moje wątpliwości postanowiłam rozwiać pytając Eksperta. Do stworzenia tego materiału zaprosiłam więc moją wieloletnią przyjaciółkę Anię Rogalską-Bućko, prywatnie podwójną i mądrą Mamę, która wychowuje dzieci w duchu RB, autorkę bloga zawodmama.blogspot.com, z zawodu dietetyka i prowadzącą Warsztaty dotyczące BLW.

Ale aby zacząć mówić o BLW trzeba zacząć od początku. Od rozszerzania diety.

Agnieszka: Powszechnie uznaje się, że dietę dziecka karmionego mlekiem modyfikowanym powinniśmy rozszerzać po ukończeniu 4 miesiąca, a dziecka karmionego piersią po ukończeniu 6 miesiąca życia. Tylko dla mnie to jest nielogiczne. Wiem, że dziecko karmione mlekiem matki otrzymuje wszystko to co najlepsze i to czego potrzebuje, idealną kompozycję wspierającą jego rozwój, a przede wszystkim jego układ odpornościowy i pokarmowy. Dziecko karmione mlekiem modyfikowanym choćby najlepiej skomponowanym, niestety pozbawione jest wielu dobroczynnych naturalnych składników, hormonów czy przeciwciał.  Na mój rozum, jeśli miałabym wskazać, które dziecko może szybciej rozpocząć przyjmowanie dodatkowych pokarmów wskazałabym dziecko karmione mlekiem matki, które ma większą szansę na lepiej i szybciej rozwinięty układ pokarmowy. Tabelki dotyczące rozszerzania diety niemowlaka są jednak skomponowane dokładnie na odwrót i przewidują wprowadzanie warzyw, owoców i tłuszczy dzieciom karmionym mlekiem modyfikowanym aż na 2 miesiące wcześniej niż dzieciom karmionym piersią. Dlaczego?

Ania: Mnie też to zawsze fascynowało, bo przecież nasze dzieci rozwijają się podobnie niezależnie od tego czym są karmione. Powszechność, o której mówisz stworzyli sami producenci żywności dla dzieci. Teraz na szczęście mamy już inny schemat, całkiem różny od tego, którym przez ostatnie lata posługiwała się prasa kolorowa czy co można było znaleźć na ulotkach w przychodni (zawsze opatrzone konkretną marką żywności dla niemowląt).Ale wróćmy do schematu, o który pytasz. Producenci mieszanek od lat próbowali nam wmówić, że ich „mleko” to najlepsze co możemy dać dziecku, że jest jak „mleko matki”. Zdawali sobie jednak sprawę z tego, że tak nie jest oraz że trzeba jakoś te braki nadrobić. Stąd słuszny wniosek, że rozszerzenie diety zapewni to czego mleko nie mogło. Chcąc być dokładnym trzeba wspomnieć, że nasze mamy karmiły nas zupełnie inaczej. Kto nie słyszał już legendarnych historii o soczku na łyżeczce po skończonym trzecim, ale tygodniu życia? Sama byłam w ten sposób karmiona. (Cieszę się, że dziś mamy dużo większą wiedzę na temat żywienia niemowląt i nie musimy powielać tych błędów.) Z czasem krowie “mleko w niebieskim worku” było zastępowane krowim mlekiem humanizowanym, które co chwila miało zmienianą formułę, stawało się lepsze, bliższe ideału. Podawanie tak wcześnie jak w 4 miesiącu życia dodatkowych pokarmów nie miało więc już większego sensu, skoro mleko było w stanie dostarczać niemal wszystkich składników. Okazało się bowiem, że w marchewce nie ma nic więcej (a nawet jest dużo mniej) ponad składniki odżywcze zawarte w mleku modyfikowanym.Stary schemat żywienia powstawał więc w oparciu o starą formułę mleka zawierającą braki. I w tę niszę producenci żywności dla  niemowląt wrzucili słoiczki. Zauważyliście, że nie ma reklam mlek początkowych? Zabrania tego prawo. Reklamować można dopiero mleko po 6 miesiącu (tzw. “dwójka”). Słoiczek po 4 miesiącu jest odpowiedzią na tą lukę i chyba trochę potrzebą konsumentów. W końcu babcie nadal naciskają na wcześniejsze rozszerzanie diety.Teraz wiemy, że dietę każde dziecko powinno rozszerzać nie wcześniej niż po skończonym 6 miesiącu życia. Za Światową Organizacją Zdrowia (WHO), Amerykańską Akademią Pediatrii (AAP) i Europejskim Towarzystwem Gastroenterologii Pediatrycznej, Hepatologii i Żywienia (ESPGHAN) Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci także uaktualniło swoje wytyczne.Dlatego drodzy Rodzice, nie spieszcie się z rozszerzaniem diety swoim dzieciom niezależnie od tego jakie mleko im podajecie. Pójdę o krok dalej. Jeśli dziecko otrzymuje mleko modyfikowane utrzymujcie mleko początkowe tak długo jak to jest możliwe ze względu na większą humanizację (przystosowanie) produktu wyjściowego jakim jest mleko krowie właśnie w tych produktach.

Agnieszka: Aniu, od czego pochodzi skrót BLW?
Ania: W oryginale to Baby Led Weaning. Jak się rozbierze to wyrażenie na czynniki pierwsze to mniej więcej oznacza “odstawienie kierowane przez dziecko”. Wyraz “weaning” dokładnie znaczy “odstawienie od piersi”, więc całość mówi nam o samorezygnacji przez dziecko z pokarmów mlecznych (czy to piersi czy mieszanki) czyli o odstawianiu pokarmów mlecznych kierowanym przez dziecko.

Agnieszka: Na czym polega BLW?Ania: BLW polega na pozwoleniu dziecku  decydować o tym, kiedy mleko jest już mu niepotrzebne. Jak wygląda to w praktyce? Dziecko samo je, samo wybiera co je (z gamy zdrowych produktów, które zaproponuje mu opiekun) oraz je ile chce. Dzięki temu z czasem stałe pokarmy wypierają mleko i tym samym dziecko samo się odstawia od mleka.

Skoro chcemy, żeby dziecko jadło samodzielnie to musimy mu podać pokarmy w takiej formie, żeby było to możliwe. Nie oczekujemy od dziecka, że od pierwszej chwili zacznie jeść za pomocą sztućców. Jedzenie to czynność wymagająca nauki. Tak jak przy nauce chodzenia dziecko będzie się przewracać, tak w przypadku jedzenia będzie zaliczać mniejsze lub większe wpadki.

Agnieszka: Dlaczego warto karmić dziecko metodą BLW, a nie tradycyjnie papkami?

Ania: Po pierwsze metoda ta umożliwia nam wspólne jedzenie posiłków. Która mama o tym nie marzy? Głównym założeniem metody sformułowanej przez autorkę książki o tym samym tytule (polskie wydanie wyszło nakładem wydawnictwa Mamania pod tytułem “Bobas lubi wybór”) Grill Rapley jest wspólne jedzenie. I nie chodzi tu tylko o czas, ale o to aby dziecko z powodzeniem mogło sięgać do talerza któregokolwiek z domowników. Chcą nie chcąc – zmieniamy nasze nawyki żywieniowe, zaczynamy czytać etykiety, świadomie robić zakupy, zdrowiej przyrządzać dania. Wychodzi to na zdrowie całej rodzinie.

Po drugie dziecko ma szansę poznania smaków pojedynczych warzyw, owoców, kasz. Kiedy podajemy dziecku marchewkę z groszkiem to ono decyduje, czy zje całość czy może wybierze groszek zostawiając marchew. Będzie miało szansę dowiedzieć się jak każde z tych warzyw smakuje z osobna, ale i jak wszystkie razem.

Po trzecie dziecko rozwija się manualnie.  Jedzenie rękami od samego początku usprawnia malucha. Dzięki temu później będzie łatwiej operowało małymi przedmiotami, trzymało kredki. Prócz sprawności dziecko stymulowanie jest także sensorycznie – w dzisiejszych czasach coraz bardziej podkreśla się wagę integracji sensorycznej, ewentualnych zaburzeń i pracy nad nimi w życiu codziennym. Do tego BLW jest idealne.

Po czwarte dziecko jedząc samodzielnie ma siłę sprawczą.  Demonstruje ją jedząc.  Dziecko karmione siłę sprawczą wykazuje odmawiając jedzenia.

Plusy można wymieniać jeszcze długo.

Agnieszka: Nasuwa mi się więc pytanie – czy papki są złe?

Ania: Wszystko zależy od tego co mamy na myśli mówiąc “papka”. Jeśli chodzi o gładką konsystencje to papką może być jogurt, zupa krem z pomidorów czy mus truskawkowy. Osobiście uwielbiam ryż z musem truskawkowym,  krem z pomidorów z mozzarellą i kaszą czy też zupę krem z suszonego grochu z grzankami. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Ale jeśli dziecko dostaje tylko musy, kremy, przeciery to nie jest to nic dobrego. Jak dziecko nauczy się przeżuwać i zgryźć? Jak pozna różne smaki skoro dostaję zawsze ten sam miks? Jak pozna kolory skoro papki wyglądają podobnie o ile nie tak samo (marchewka, marchewka z ziemniakami, dynia z ziemniakami…)?

Jak nauczy się odkrztuszać skoro nie umożliwimy mu opanowania tej sztuki?
Do tego papki brudzą.  Przetarta marchew zostawia gorsze plamy niż taka w całości. M.in. też dlatego rodzice nie stawiają słoika z musem przed małym człowiekiem, a usiłują go nakarmić. I tu znowu dziecko nie ma możliwości nauczenia się jedzenia, bo niby jak?

Agnieszka: Gdy opowiadam o metodzie BLW, a szczególnie starszym osobom, często słyszę negatywne komentarze, że ich dzieci jadły właśnie papki, a dzisiaj nie mają problemów z wyraźnym mówieniem, z odróżnianiem czy nazywaniem kolorów i smaków, a że BLW to jakaś niebezpieczna fanaberia, która grozi dziecku uduszeniem.

Ania: Kiedyś nikt nie miał czasu na papki. Nie było blenderów, a ludzie musieli wykonywać swoją codzienną pracę. Więc jeśli ktoś chce się powoływać na to co było dawniej, to niech cofnie się w czasie jeszcze kawałek.

Bazowanie na bardzo wąskiej grupie jaką są własne dzieci jest mało wiarygodnym argumentem. Ogólne statystyki nie są już takie korzystne. Oczywiście to nie jest tak, że dzieci BLW jedzą wszystko jak leci (a tego niektórzy dorośli oczekują), że nie mają wad wymowy, ale BLW zdecydowanie łagodzi wiele zaburzeń i ćwiczy zawczasu.

A udusić się można wodą czy zupą i to zdecydowanie groźniejsze niż krztuszenie, z którym dziecko samo sobie radzi.

Agnieszka: Kiedy można zacząć karmić dziecko metodą BLW?

Ania: Kiedy jest gotowe. Za średni wiek uznano skończony 6 miesiąc, ale są dzieci, które potrzebują więcej czasu, jeszcze miesiąc, dwa. Wiadomo, że jeśli dziecko ma jeść samo musi być nie tylko zainteresowane jedzeniem, ale być na to fizycznie gotowe, a więc musi siedzieć stabilnie. Teraz już wiemy, że dzieci się nie sadzą, że muszą same usiąść. Ale czasem, kiedy w grę wchodzą problemy z napięciem mięśniowym nie ma konieczności czekania do 12 miesiąca, bo dziecko już wcześniej będzie chciało samo jeść mimo faktu, że nie potrafi usiąść. Musimy tylko dziecku zapewnić bezpieczeństwo przez np. posadzenie go sobie na kolanach (tylko na czas posiłku) i asekurowanie. Jedno dziecko będzie gotowe w 7 miesiącu, inne 8, a jeszcze inne w 9. Nie należy naciskać, ale stwarzać okazję.

BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
BLW Baby Led Weaning Bobas Lubi Wybór
Po rozmowie z Anią zaaranżowałam pierwszy posiłek wg metody BLW dla mojego 7,5 miesięcznego Synka. Marchewki okazały się bardzo śliskie (Ania podpowiedziała mi, aby kolejnym razem po ugotowaniu je wytrzeć, aby były bardziej tępe), a ich smak nieco dziwny, na co wskazywała mina Mikołaja. Nie umiem określić ile udało mu się skonsumować, gdyż pierwszy taki posiłek opierał się głównie na ciumkaniu warzyw, ale na pewno cieszył się ogromnym zainteresowaniem samego dziecka. Choć od ukończenia szóstego miesiąca Mikołaj otrzymuje niemal codziennie porcję zblendowanych warzyw, od dzisiaj zamierzam przygotowywać i serwować mu codziennie także posiłki BLW. Nawet jeśli się nie naje, na pewno fantastycznie spędzi czas, pozna nowe smaki, kształty, kolory i faktury.
A Wy? Jakie są Wasze doświadczenia? Próbujecie lub planujecie BLW?
PS Jeśli podoba Ci się u nas – bądź na bieżąco i koniecznie zaobserwuj nas na Facebook’u oraz Instagramie.
10 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 13 maja 2015

    Życzymy wspaniałej zabawy z BLW:) Pozdrawiamy, ala'antkowe mamy i dzieci:) Zapraszamy do nas po przepisy na http://www.alaantkoweblw.pl

  • Johanna
    Odpowiedz
    13 maja 2015

    Bardzo się cieszę, że to napisałaś! Miałam ogromne wątpliwości i bałam się spróbować, a po tym co tu przeczytałam już planuję co jutro zaserwuję na obiad mojemu maluchowi!

  • 14 maja 2015

    Super! Ciągle słyszałam "BLW", a nie byłam pewna jak to działa. Czekamy więc na gotowość T. i próbujemy! 🙂

  • Anonimowy
    Odpowiedz
    14 maja 2015

    Ja mojej małej podaje od 6 miesiąca pokarmy metodą BLW jak i tradycyjnie karmie ją łyżeczką z tym że nie papkami a mniejszymi kawałkami. Jedzenie samej sprawia jej ogromną przyjemność a ja Ciesze się z każdym dniem widząc jak świetnie się przez to rozwija , bardzo dobrze sama łapie kawałki warzyw owoców, przeżuwa , połyka . Mała ma 8 miesięcy i jest wielkim łasuchem 🙂

  • 14 maja 2015

    Takie teksty jak Twój pomagają mi trzymać się zasad BLW, chociaż do tej pory idzie nam opornie… Chociaż mój 11-miesięczny Bąbel wciąż tylko próbuje i dziubie i nie ma to nic wspólnego z jedzeniem, a głównie wcina tylko mleko, to wciąż wierzę, że kiedyś zacznie jeść…

  • Natalia
    Odpowiedz
    21 sierpnia 2015

    Czy mogę zapytać o coś innego… jakiego sprzętu używa Pani do wykonywania zdjęć?

    • 21 sierpnia 2015

      Jasne! Aparat mam NIKON D5100, a obiektyw Sigma 50mm 1.4.

  • 13 stycznia 2016

    Nie znam tej metody, a moje dzieci są już duże.
    Ja rozdrabniałam pokarm gniotąc go lekko widelcem.
    Piękne zdjęcia 🙂