Mój spokój – moja siła | Wyzwanie #NieCzekamDziałam

Akcja #zostańwdomu sprzyja porządkom w szafach i w… głowie.

 

Gdy okazało się, że wiele z nas razem z dziećmi zostaje na 14 dni w domu, oczywiście chwyciłam za… szmatę! Szybko jednak doszłam do wniosku, że od tych uporządkowanych szaf bardziej są nam potrzebne uporządkowane umysły i uspokojone myśli. Bo jeśli to sprzątanie szafy ma być zastępczym problemem dla tego, co się dzieje w naszej głowie, zagłuszeniem tego rosnącego w nas niepokoju, to najprawdopodobniej posprzątamy szafę i po chwili… znów będziemy czuli to samo, co wcześniej.

 

Natomiast jeżeli podejdziemy do tematu jak do uspokojenia i posprzątania swojego umysłu, to może okazać się, że albo posprzątamy ją z wewnętrznym spokojem, albo wzbijemy się na wyżyny kreatywności i zobaczymy, że nawet taka trudna, ekstremalna sytuacja, w jakiej się dziś wszyscy znaleźliśmy, oznacza także możliwości.

 

Chciałbym wspomnieć tu słowa Dalajlamy:

„Jeśli problem jest do rozwiązania i możesz coś zrobić, nie ma potrzeby, by się martwić.

Jeśli nie jest możliwy do rozwiązania, martwienie się nie pomoże”.

 

Zauważyłam, że jeżeli dany problem nie ma rozwiązania – to nie problem, to fakt.

Fakt, który muszę zaakceptować, dopasować się i odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. To nie znaczy, ze nie mogę działać – przeciwnie! Uznaję swoją bezsilność w danym temacie i szukam takich, w których mam wielką moc sprawczą i #NieCzekamDziałam.

 

Idąc tym tropem, zaczęłam się zastanawiać, jaki ja mam wpływ dzisiaj na panującego koronawirusa i zalecenia pozostania w domu. I to nie jest tak, że nie mam tego wpływu. Oczywiście, że mam.

 

Prawda jest jednak taka, że w pierwszej chwili się załamałam, łatwo odstawiłam swoje dobre nawyki i łatwo uległam marazmowi. Szybko doprowadziłam się do sytuacji, w której nie mogłam się oddzielić od telefonu i uzależniłam od czytania tych informacji na temat panującej pandemii…

 

Pamiętam swoją minę i uczucie gorąca, gdy okazało się, że zamknęli szkoły, przedszkola i żłobki. Gdzie tak naprawdę informacja o zamknięciu szkół, przedszkoli i żłobków była dla mnie dobrą informacją. Zdałam sobie bowiem sprawę z tego, że czułam, że to bezpieczna decyzja.

 

Chcę więc dziś się skupić na tym, co mogę w swoim życiu i otoczeniu zmienić, bo, tak jak często powtarzam, najlepiej rozwijamy się w sytuacji kryzysu. Często bowiem, gdy jak jest nam po prostu niewygodnie, to jakoś się poprawimy, pokręcimy… i dalej trwamy w sytuacji.  Patrząc na siebie, osoby, które mnie otaczają, bohaterów książek, biografii słynnych ludzi, którzy mnie inspirują – widzę, że zbyt często dopiero skrajna niewygoda jest dla nas impulsem do działania. To jak w tym w tym wyrażeniu, że miarka się przebrała. Dochodzisz do pewnego momentu i dopiero wtedy mówisz: dość.

 

Zwykle decydujemy się na skok na głęboką wodę dopiero wtedy, kiedy jest nam tak niewygodnie, że nie możemy już tego ani chwili dłużej wytrzymać. 

 

I tak sobie myślę, że im więcej pojawia się w mediach kolejnych informacji o koronawirusie, im częściej docierają do nas niepokojące sygnały, tym bardziej powinnam mówić do Ciebie, pisać do Ciebie o tematach z wirusem niezwiązanych. Dla rozrywki, dla odskoczni, dla normalnego życia. Po to, że jeśli przytłoczona trudnymi tematami będziesz poszukiwała odskoczni… zajrzysz do mnie.

 

Czy się boję koronawirusa? Tak. Wirusa i tego, co będzie. Nie bagatelizuję go i pochodzę do sprawy poważnie. Ale to nie znaczy, że mam chodzić smutna, dopuszczać wszystkie czarne myśli do głowy. To nie znaczy też, że nie możemy znaleźć w tej sytuacji czegoś dobrego. Okazji do spędzenia więcej czasu z dzieckiem, okazji do podjęcia decyzji, na które wcześniej nie byliśmy gotowi. Okazji do zmian.

 

I z tego miejsca jeszcze apel do Ciebie, do nas wszystkich: jeśli tylko możesz – żyj normalnie.

 

Narodowa „kwarantanna” to nie żałoba narodowa!

 

Tak, zrezygnuj z wychodzenia z domu i przyjmowania gości, ale wciąż tańcz, śpiewaj pod prysznicem, baw się dobrze robiąc to, co kochasz (byle w domowym zaciszu), testuj nowe przepisy, dokończ wreszcie tę książkę, która zalega na półce od zeszłego lata i włącz serial, który kiedyś polecała Ci przyjaciółka, ale nigdy nie było czasu. Zrób sobie małe spa. Napij się wina. Kochaj się, zaplanuj domową randkę. Szukaj rozwiązań, gdzie inni widzą ścianę – sama się zdziwisz, na jak wiele rzeczy masz wpływ.

 

I jeszcze jedno, bardzo ważne…

 

Szczęście możemy bowiem odczuwać tylko tu i teraz – nie wczoraj, ani nie jutro.

 

Dlatego już wzięłam sę w garść, wróciłam do moich porannych i wieczornych rytuałów. Również dlatego, że potrzebujemy w życiu rutyny, o którą ciężko, jeśli pracujemy w domach, nie wozimy dzieci do szkoły itd. Poranna sesja oddychania i praktyka wdzięczności, wieczorna relaksacja – dość zamartwiania się! Jeśli nei wierzysz – wskocz na mój Instagram i zobacz moją minę na jednym z ostatnich zdjęć w czarnej sukience. Popatrzyłam na nie i powiedziałam do Wojtka – TO NIE JA! A on potwierdził – ciężko abyś po przepłakanej nocy, pełna stresów i emocji wyglądała na osobę tryskającą pozytywną energią, jaką Cię znamy.

 

Oczywiście, że się boję – o zdrowie, o przyszłość moją i naszych dzieci, naszej firmy, pracowników i współpracowników, o kryzys w Polsce i na świecie, o ludzi bez pracy… Ale już dałam sobie czas na zamartwianie i nic, podkreślam – NIC dobrego z tego nie wniknęło. Chodziłam wściekła jak osa, płakałam, a nawet wyłam w biurze jak wilk do księżyca.

 

Teraz biorę się w garść – uznaję swoją bezsilność wobec tego, na co dziś nie mam wpływu, i dostrzegam swoją sprawczość w tematach w których mówię sobie: #NieCzekamDziałam!

 

Dlatego zapraszam Cię do WYZWANIA: Mój Spokój – Moja Siła #MójSpokójMojaSiła

 

Chcę podzielić się z Tobą moją poranną i wieczorną rutyną, zainspirować do zmiany myślenia – bo jeśli zmieniamy myślenie, zmieniamy też rzeczywistość wokół siebie!

 

Dołącz do mojego wyzwania zapisując się na poniższą listę mailingową. Poleć ją Kobietom, którym zmiana nastawienia również się przyda i poznaj moje metody na walkę ze stresem, przygnębieniem, lękiem – moje sposoby na życiową energię.

 

#NieCzekamDziałam - #MójSpokójMojaSiła

Aby zapisać się na wyzwanie "Nie czekam - działam" wystarczy, że zapiszesz się na moją listę mailingową podając te dwie informacje:

 

W pierwszej kolejności otrzymasz ode mnie karty pracy – będzie karta dotycząca wyzwania oraz karta wdzięczności, abyś każdy dzień wspólnej pracy zaczynała z wdzięcznym sercem. Mam nadzieję, że tak się rozkochasz w tej wdzięczności, że ta praktyka zostanie z Tobą już na zawsze.  Zaproszę Cię też na wieczorny Live, gdzie opowiem Ci o całym pomyśle na wyzwanie i o tym jak z sukcesem wyrabiać nawyki.

 

Dodatkowo zaproszę Cię do grupy na Facebooku, gdzie przez 28 dni będziemy się wspierać i motywować.

 

Super będzie. Mam  nadzieję, że dołączysz. Do jutra!

 

 

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments