Pomocy! Jestem Mamą!

nieperfekcyjna mama blog parentingowy

Niedawno zostałaś Mamą. Patrzysz na to zdjęcie i wiesz, że tak uporządkowanej szafki nocnej nie widziałaś od miesięcy. Nie wspominając o żywych kwiatach, bo przecież szkoda byłoby Ci czasu na takie głupoty, skoro można nadrobić zaległości w spaniu albo na Instagramie.  Z resztą nie pamiętasz kiedy ostatnio byłaś na zakupach. I nie chodzi mi o zakupy spożywcze i sprint po Biedronce. Ani o te, gdy wyszłaś po coś dla siebie i wróciłaś z siatką (często zbędnych) rzeczy dla dziecka.

Bardzo dobrze pamiętam, jak kilka tygodni po porodzie doszłam do wniosku, że ja już w życiu nic nie osiągnę. Postanowiłam się nie załamywać i być wdzięczną za to, że spełniam swoje największe marzenie o macierzyństwie, a także za to co udało mi się zdziałać przed narodzinami dziecka, godząc się z tym, że na tym już koniec moich zawodowych osiągnięć.

Pamiętam, że przerosła mnie wtedy opieka nad tym Małym Człowiekiem i domem. Ten pakiet 2 w 1 był dla mnie nie do ogarnięcia. Wszystkie narzędzia, które do Dnia Narodzin z dużym powodzeniem stosowałam -zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym – okazały się całkowicie bezużyteczne. Misternie zaplanowane pory dnia czy nawet pojedyncze wyjścia na spacer z sąsiadką okazywały się dla naszego duetu często nieosiągalne. Nieprzewidziane płacze, zmiany pieluszki czy pory karmienia, kolki, nietolerancje i ulewanie sprawiły, że z osoby, która ma podporządkowany sobie swój cały mikroświat – stałam się podporządkowaną “sile wyższej”, przestraszoną Mamą, z ogromnym, wszechogarniającym poczuciem winy.

Poczucie winy towarzyszyło mi w większości dziedzin życia: począwszy od wyszykowania się za późno, przez długi płacz Dziecka, odparzoną pupę, za mało mleka, za duże zmęczenie, na bałaganie w domu wcale nie kończąc.

Przedwczoraj mój Synek skończył 2 latka, a ja już wiem, że pomimo początkowego szoku związanego z wywróceniem się życia do góry nogami, z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej. Niezauważalnie, bo to absolutnie powolny proces adaptacji do nowego stylu życia, które już nigdy nie będzie tak beztroskie jak wcześniej, ale zdecydowanie piękniejsze i pełniejsze, pełne miłości i w końcu ukojenia.

Moim ulubionym sposobem na radzenie sobie z jakże za często pojawiającą się w życiu Młodej Matki frustracją było czytanie, a właściwie pochłanianie książek, które podczas karmienia pozwalały mi zyskać ukojenie. Jeśli czujesz, że i Ty go potrzebujesz, na listę swoich zakupów wpisz koniecznie te pozycje:

 

„Macierzyństwo Non-Fiction” Joanny Woźniczko-Czeczott

macierzyństwo non-fiction recenzja

Joanna w prześmiewczy sposób opisuje pierwszy rok nowo narodzonej… Matki. Dowiesz się od niej o tym, że kobieta w ciąży jest wszystkim, a matka w połogu jest nikim. Że dla większej części świata stajesz się Matką swojego Dziecka, a nie oddzielnym bytem. Zobaczysz jak bardzo utożsamiasz się ze swoim dzieckiem. Rozłożysz na części pierwsze dzieciatych i niedzieciatych, przyglądając się stosunkom z tymi pierwszymi i z drugimi. Zobaczysz, jak w naszym życiu zamieszkuje i rozpycha się pryckość* i fizjologia. Przeczytasz o niedosycie, o zdziecinnieniu, o braku snu tak ogromnym, że wszystko inne się wali, a nasze pokłady kreatywności i cierpliwości topniejąc jak lód w za gorącej zupie pomidorowej. W telegraficznym skrócie poznasz metody wychowawcze i motyw wyścigów o zabarwieniu porównawczym. A przede wszystkim przeczytasz o “zmowie milczenia” i wszechobecnym przelukrowanym obrazie macierzyństwa. Choć książka jest przepełniona frustracją w formie dzienniczka autoterapeutycznego, uśmiech nie będzie schodził Ci z twarzy, a po odłożeniu jej na półkę nabierzesz DYSTANSU do świata i gwarantuję – zrobi Ci się lepiej. Masz problem z “młodymi mamami, które deklarują, że nie denerwują się, nie miewają dość i nie tracą cierpliwości? Tymi szczęśliwymi, spełnionymi w macierzyństwie kobietami, które na wieść o moich dylematach kiwają współczująco głowami. Dają rady, w których czai się poczucie wyższości” to idealna pozycja dla Ciebie.

*stan, w którym Rodzic jest całkowicie skupiony na swoim dziecku

 

“Nieperfekcyjna mama” Anny Dydzik

nieperfekcyjna mama książka recenzja

Zostałaś Mamą po raz pierwszy? Nie zawsze panujesz nad emocjami? Często czujesz się gorsza, beznadziejna czy po prostu do kitu? Czujesz, że zawodzisz jako mama i żona czy partnerka? Zatracasz się w poczuciu bezsilności i beznadziei? Ania Dydzik, autorka Bloga “Nieperfekcyjna Mama” wyciąga do Ciebie pomocną dłoń. Ania wie, że robisz całą masę pozytywnych rzeczy, a dla swojego dziecka jesteś idealna! Nie wierzysz? Przekonaj się sama!

Tym bardziej, że mam dla Was 5 książek Ani Dydzik “Nieperfekcyjna Mama”, a tego jak otrzymać swój egzemplarz dowiecie się jeszcze dziś na moim Facebooku (w najlepszej cenie możecie ją także kupić tutaj). W książce tej, w bardzo luźnej formie, porozmawia z Tobą sama Autorka, mama trzech córek, w tym bliźniaczek, która bez wywyższania się, z poziomu najlepszej koleżanki pomoże Ci odzyskać wiarę w siebie i we własne siły oraz uwierzyć w to, że jesteś najlepszą wersją siebie, a także podpowie Ci jak to osiągnąć na podstawie swoich historii. Jednak, co najważniejsze – choć na pewno zdarzy się, że będziecie miały różne opinie, Ania zawsze zostawia w swoich historiach miejsce na Twój własny wybór, nie oceniając i nie narzucając Ci własnego zdania.

nieperfekcyjna mama

 

Po powyższej lekturze i dwóch latach macierzyństwa nie mogła nie dotknąć mnie refleksja, jak często w swoich macierzyńskich dylematach same jesteśmy sobie winne. Nie tylko jako jednostka, ale przede wszystkim jako grupa. Pamiętam, jak potrafiłam odwołać spotkanie gdy nie zdążyłam wysprzątać mieszkania, jak zaczęłam unikać moich idealnych koleżanek, bo wstydziłam się pokazać przed nimi swoje słabości. Zapewne też dlatego, że one nie pokazywały mi swoich, przez co ja myślałam, że w ogóle ich nie mają. Potęgowało to moje uczucie osamotnienia i poczucie beznadziei. To z kolei napędzało nas wzajemnie w perfekcyjnej gonitwie za czyś, czego nie ma, tworząc błędne koło własnych niespełnionych oczekiwań.

Dlatego jeśli wpadniesz do mnie na kawę, a ja otworzę Ci drzwi bez makijażu, do kuchni będzie prowadził Cię slalom zabawek, a ja zapomnę zapytać Ciebie, czy czegoś się napijesz – doceń moją wyrażoną w ten sposób szczerość i gdy kolejny raz zaprosisz mnie do siebie nie rzucaj się w wir sprzątania – zrobisz mi tym ogromną przyjemność i poczuję się swojsko, jak nigdy dotąd.

Co Ty na to?

PS O trudnych sprawach nie powinnyśmy milczeć. Ale powyższe książki polecam dopiero po porodzie 😉

PS 2 A jeśli podoba Ci się u mnie koniecznie sprawdź co się dzieje na Facebook’u i Instagram’ie.

 

 

Wyniki konkursu

 

Zestaw Książka “Nieperfekcyjna Mama”

i Kubek “Najlepsza Mama na świecie” otrzymują:

Patrycja Gryniewicz

Danuta Miarka

Agnieszka Nita

Joanna Bajkiewicz

Bianka Aszko

Dodatkowo Kubek “Najlepsza Mama na świecie” otrzymują:

Aleksandra Arszulik

Dajana Zielonko

Justyna Starek

Jesica Jankowska

Ewelina Pysz

Ludwika Mizielska

Natalia Korczakowska

a mój osobisty, nieperfekcyjny, noszący ślady kawy, pozakonkursowy egzemplarz Książki i Kubek otrzymuje moja przyjaciółka Anna Rogalska-Bućko.

Kochani, proszę Was o podesłanie na adres kontakt@spodkocyka.pl danych do wysyłki – czekam na nie do piątku i biegnę na pocztę 🙂

 

Jeśli post Ci się podobał, będzie mi ogromnie miło, jeśli go polubisz: [fb_button]

Bądź na bieżąco! Codzienna dawka pozytywnych fluidów gwarantowana – dołącz do mnie na:
Instagramie i Facebooku.

6 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • Joanna Samek
    Odpowiedz
    30 września 2016

    W życiu zdecydowanie za dużo określeń typu “bo wypada”, “co powie”, “co sobie pomyśli” wpływa na nasze życie….a przecież nie żyjemy dla sąsiadki….koleżanki….listonosza ..czy teściowej 😉 – mowie to ja….osoba która przed każdą wizytą teściowej sprząta i gotuje pyszny obiad :))))))))))

    • 3 października 2016

      Oj tak, łatwo powiedzieć,a jak trudno wyłączyć myślenie i mieć innych w nosie 🙂

  • Kitek
    Odpowiedz
    2 października 2016

    jestem po lekturze Anny, fajnie otwiera oczy i daje do zrozumienia, że nie wszystko jest perfekcyjne 🙂 za 60 dni zostanę pierwszy raz mamą i póki co luz luz i jeszcze raz luz, a jeśli ktoś mi zwróci głupią uwagę – to go zjem 😀 Dystans przede wszystkim 🙂

    • 3 października 2016

      Oh to tego luzu i dystansu z całego serca Ci życzę! Niestety po porodzie burza hormonów czasami bierze górę.

  • Kotek roztropek
    Odpowiedz
    15 października 2016

    Bardzo ciekawy blog! Wpadłam kompletnie przypadkiem… ja jestem mama 15 miesięcznego dziecka i szkoda ze nie przeczytałam tych książek… mimo ze mam dziecko które nie miało kołek i jest tak pogodne ze nigdy nie płakało, to czasami czuje jakbym wpadała w jakaś otchłań. Jeszcze do tego zostałam na wychowczym bo nie mogę zostawić dziecka takie mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony fajnie by było wrócić do pracy. Nie muszę wracać ze względów finansowych, i tak sie miotam i miotam. A cierpliwości to brakuje mi ze 300 razy dziennie. To co by było jakbym miała płaczące dziecko z kołkami. Ale jak to mówią, Bóg nam nie zsyła tego czemu nie podołamy. To za kogo on mnie ma, ze mi taki luksusowy egzemplarz wysłał;))

    A wracając do kobiecej (nie)solidarności… to strasznie mi koleżanki dają popalić ze nie wróciłam do tej pracy. Naprawdę to mnie chyba z tego wszystkiego najbardziej dołuje

    • 17 października 2016

      Kochana, absolutnie rozumiem Twoje rozterki. Ja wróciłam do pracy bo musiałam – prowadząc własną firmę nie miałam wyboru, inaczej musiałabym ją zamknąć, zwolnić ludzi i zaprzepaścić wszystko, na co pracowałam przez ponad 10 lat. Jednak wracałam do aktywności bardzo stopniowo. Początkowo raz w tygodniu na 2 godziny. Później raz w tygodniu na pół dnia, aż doszłam do całego dnia. Gdy zdecydowałam się na Nianię to początkowo wróciłam do pracy na 4 godziny i tak dalej. Jeśli chcesz znaleźć zajęcie dla siebie zawsze możesz stosować metodę małych kroków i patrzeć jak oboje adaptujecie się do nowej sytuacji. A koleżankami się zupełnie nie przejmuj – jak byś poszła do pracy znalazłyby się takie, które wytykałyby Ci że kariera jest dla Ciebie ważniejsza niż dziecko. Po prostu są ludzie, którzy muszą innym pokazać, że są “gorsi”, aby poczuć się lepiej. Im szybciej zaczniesz tak na to patrzeć tym szybciej przestanie Cię to boleć. A z luksusowego dziecka tylko się cieszyć! :*