Oświetlenie w salonie – jak je zaprojektować?

oświetlenie w salonie

Oświetlenie w salonie – jak je zaprojektować? Kiedyś myślałam, że to pytanie wcale mnie nie dotyczy. Co tu projektować? Wybierasz kilka lamp i już. Nic bardziej mylnego. Jakie błędy popełniliśmy i na jakie ich rozwiązanie się zdecydowaliśmy?

 

Mamy w salonie bardzo dużo punktów świetlnych, aż za dużo. Mój salon pełni funkcję kuchni, pełni również funkcję jadalni. Do tego z salonu prowadzi klatka schodowa na górę, gdzie także jest punkt świetlny, a wchodząc do salonu z zewnątrz, jest korytarz – tam również  jest punkt świetlny. Podsumowując: 1 lampa w korytarzu, 1 na schodach, 1 w kuchni, 2 kinkiety na ścianie, do tego lampa nad stołem i główne światło w salonie.

 

Oświetlenie w salonie

 

Naprawdę nie wiedziałam, jak podejść do tego trudnego tematu oświetlenia w salonie, więc… podeszłam chyba od najgorszego sposobu – od kupienia pierwszej lampy, lampy nad stół w części jadalnianej. Do tej pierwszej lampy postanowiliśmy dokupować, dopasowywać kolejne. Wcale nie było to łatwe i w efekcie do i tak już zbyt dużej liczby punktów świetlnych stworzyliśmy dodatkowych 5 punktów nad blatem kuchennym…

 

W pewnym momencie stwierdziliśmy, dobierając już kolejne lampy do tej pierwszej lampy, że właściwie… ani nam się to nie podoba, ani nie czujemy się dobrze w tym wnętrzu, słowem: że nam to nie gra.

 

Tak mnie uderzyło to nielubienie oświetlenia w moim salonie, że w pewnym momencie stwierdziłam, że muszę coś zmienić. Uznałam, że czytanie poradników nic mi nie da, więc wolę zapytać fachowca. Zapytałam moją koleżankę Kasię, która jest architektem, a na co dzień prowadzi blog Mo Home.

 

Opowiedziałam Kasi o tym, co mnie najbardziej denerwuje w naszym salonie, co mi przeszkadza. Choć jest to niewielkie, trzydziestoparometrowe pomieszczenie, pełni ono kilka funkcji i ta mnogość, różnorodność świateł przytłaczała. Powiedziałam jej, że najważniejsze jest dla mnie, żeby nad stołem w jadalni zawisła piękna lampa, która będzie główną ozdobą salonu i która nie świeci w oczy, tylko w dół. Chciałam też, by reszta lamp, w miarę możliwości, była niewidoczna. Pewnie gdyby nie to, że się tak „zalampowałam” i męczyła mnie ta mnogość różnorakich lamp, może nie miałabym takiej potrzeby minimalizmu lampowego…

 

Uznałam nawet, że bliska jestem tego, by zdecydować się na sufit podwieszany. Wydawało mi się, że to jedyne rozwiązanie, że sufit podwieszany jest idealnym miejscem, w którym mogę ukryć te wszystkie oświetlenia i wyeksponować tylko jedną rzecz.

 

Na szczęście Kasia doradziła mi, co mam zrobić z tym lampowym misz-maszem.

 

Słusznie stwierdziła, że szkoda jest tracić wysokości tego wnętrza. Nasz dom nie jest kamienicą w starym budownictwie, gdzie sufity są na ok. 3,5 m wysokości, tylko domem szeregowym, w którym sufit jest (i tak wysoko) na wysokości 2,7 m. Podpowiedziała, żeby nie obniżać sufitu, tylko znaleźć inne rozwiązanie.

 

Kasia zaproponowała zakup lamp nastropowych. Okazało się to rozwiązaniem genialnym, które bardzo nam się spodobało. Taka lampa nastropowa kosztuje kilkadziesiąt złotych, przymocowuje się ją do sufitu, a miejsce przyczepienia – akryluje. Wygląda to naprawdę bardzo jednolicie, a efekt jest taki, że po tym, jak zrobiliśmy te oświetlenie, mnóstwo gości, którzy nas odwiedzali, mówili: „O, wreszcie zrobiliście sobie ten sufit podwieszany!”. Uzyskaliśmy zatem zamierzony efekt, nie tracąc jednocześnie wysokości pomieszczenia, a dodatkowo sporo zaoszczędzając.

 

Jak zrobić oświetlenie punktowe w salonie?

 

Ekipa budowlana zrobiła bruzdę, wkuła kable i zacekolowała dziurę. Do kabli wstawiliśmy wybrane lampy nastropowe i tyle. Wyszło to wszystko taniej niż robienie całej konstrukcji kartonowo-gipsowej, kupowanie płyt, cekolowanie itd.

 

Ze zmiany byłam zachwycona. Za namową Kasi dołożyłam jeszcze kilka punktów świetlnych (tak, ja, która chciała uniknąć mnogości lamp), czyli w przedpokoju zamiast jednej zwykłej lampy znalazły się trzy proste lampy nastropowe, wiszące nad barem w kuchni lampy również zmieniłam na lampy nastropowe. Jedynymi lampami dekoracyjnymi pozostała, zgodnie z zamierzeniem, lampa nad stołem oraz kinkiety na ścianie. Reszta to albo neutralne plafony, albo właśnie lampy nastropowe.

 

Lampy nastropowe zawisły także we wnęce w salonie – takie same wiszą nad blatem w kuchni. W przyszłości w tej wnęce pojawi się zabudowa.

 

 

oswietlenie w salonie aranzacje

 

 

Centralną lampą w salonie jest plafon w bardzo neutralnym kolorze – jest niemal niewidoczny.

 

 

oswietlenie w salonie inspiracje

 

 

Nasz salon jest delikatnie w klimacie Hamptons, czyli są pikowania, jest sztukateria, błękitne dodatki… zdecydowaliśmy się więc na jedną wyrazistą, srebrną lampę nad stołem i dwa pasujące kinkiety, pod którymi dzisiaj już wiszą obrazki. Mamy również delikatne oświetlenie karniszy we wnęce okiennej. Reszta to oświetlenie, które wtapia się w sufit, nie jest agresywne i jest niedrogie. Uważam, że na początek jest to genialne rozwiązanie.

 

 

oswietlenie w salonie inspiracje

 

 

Od momentu naszej rewolucji lampowej minęły już ze 2 lata. Dopiero teraz czuję, że jestem gotowa, żeby ewentualnie coś zmienić, ocieplić i dodać jakąś drugą inną wyrazistą lampę. Być może dziś na środku salonu dałabym już zamiast plafonu modną lampę Vertigo – taką samą, jaką mamy w sali konferencyjnej naszego biura – i drugą jakąś przyciągającą uwagę lampę nad stołem.

 

Uważam natomiast, że ta porada Kasi, by dać lampy nastropowe zamiast sufitu podwieszanego, jest poradą genialną. Gdybym teraz miała komuś poradzić, jak w takim skomplikowanym pomieszczeniu wydzielić funkcjonalne strefy, żeby nie przytłaczały mnogością oświetlenia i ma nie kosztować miliona złotych, to zastanowiłabym się, która strefa jest najbardziej ozdobna, na którą chcę postawić. U mnie była to akurat jadalnia, dlatego zdecydowałam się tu na ozdobną lampę.

 

Teraz, wchodząc do tego wnętrza, nie atakuje mnie już mnogość i różnorakość świateł, czuję spokój. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tych zmian!

13 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 04.06.2020

    Wow! Wygląda świetnie! Mam małą radę dla osób, które dokupują lampy. Zadbajcie, żeby wszystkie żarówki emitowały światło o tej samej temperaturze! Niestety sam to przeoczyłem i musiałem wymieniać żarówki 😀

  • 28.05.2020

    Twój salon wygląda przepięknie.

  • 24.05.2020

    Uwielbiam takie jasne minimalistyczne wnętrza 🙂 pozdrawiam

    • 01.06.2020

      Właśnie mam tak samo, ale mąż nie chce sie na takie zgodzić ;(

  • 22.05.2020

    ja mam to szczęście, że w salonie mam duże okna także światło pięknie wpada nam do środka przez większą część dnia 🙂 jednak na bokach mam kilka małych porozstawianych lampek, które wieczorami nadają trochę klimatu. nie lubię typowych wielkich żyrandoli chociaż jedno światło punktowo na środku przy stole jest na wszelki wypadek ale rzadko uzywamy 🙂

  • 15.05.2020

    Właśnie kończę urządzanie domu. Rady z tekstu będą mi bardzo pomocne. Pozdrawiam.

  • 12.05.2020

    Wybór oświetlenia to było dla mnie zawsze nie lada wyzwanie 🙂 Bardzo ładnie zaprojektowane wnętrze!

  • 09.05.2020

    Fantastyczne wnętrze! Przejrzyste , jasne, a jednocześnie ciepłe. Bardzo unikatowa lampa.

  • 06.05.2020

    Dziękuję za wszystkie inspiracje. Niedługo będę urządzać nowe mieszkanie i z pewnością skorzystam z Twoich porad.

  • 05.05.2020

    w ogóle piękne kadry 🙂 super przytulne miejsce 🙂 aż miło popatrzeć 🙂

  • 05.05.2020

    Ciekawy wpis, ja sam jestem na etapie wprowadzania się do zakupionego mieszkania. Są w nim stare lampy, wyglądają jak wyjęte z kosciola. Na pewno są do zmiany, więc wpis wydaje się pomocny. Podoba mi się ta opcja z dwoma kinkietami obok głównej lampy. U nas jest prostokątny salon, co mogłoby zdać egzamin.

  • 30.04.2020

    Fajne rady, dzięki 🙂