Przerwane oczekiwanie

przerwane oczekiwanie poronienie

Ten post powstał wiele miesięcy temu, ale to dopiero dzisiaj mam odwagę go opublikować. Właśnie mijają dwa lata. Dwa najtrudniejsze i najpiękniejsze lata mojego życia. A wiecie co dodało mi odwagi? Spotkanie z Jedną z Was. I słowa, że w trudnych chwilach pomagał Jej nasz blog i nasza historia. Jeśli Ktokolwiek na świecie w tak trudnej sytuacji poczuje się lepiej tylko dzięki temu, że dzielę się tutaj moją historią powiem: było warto.

 

Gdy podczas kolejnego badania USG dowiedziałam się, ze nasze Dzieci nie żyją, mój świat stanął w miejscu. Mój świat, bo Wasz kręcił się dalej. Wiedziałam, że to koniec, że wszystko się skończyło. I miałam rację. Tego dnia umarłam też ja. A przynajmniej część mnie. Duża część. Ogromna. W zasadzie dziwię się, że z tego bólu to cała nie umarłam.

 

I tak trwałam, na pograniczy dwóch światów – tego i tamtego. Na co dzień zderzając się z rzeczywistością, ze światem, który przecież kręcił się dalej. Żyjąc w niezrozumieniu, w przeraźliwej samotności i tęsknocie za Dziećmi, których ten świat nie zdążył poznać, które znałam tylko ja i tylko ja rozumiałam, jaką nieskończoną stratą jest ich brak, w tym absolutnym poczuciu braku akceptacji i zrozumienia wiele razy myślałam, że zwariowałam. Że tak nie jest uświadomiła mi TA książka.

 

przerwane oczekiwanie opinia recenzja

 

Myślę, że ta książka mnie wtedy uratowała. Oprócz męża i kilku najbliższych osób to ona dawała mi wiarę w to, że nie postradałam zmysłów. Że to co czuję jest normalne. Że mogę rozpaczać, płakać, tęsknić. Że mam prawo przeżyć swoją powszechnie i społecznie nieakceptowalną żałobę po stracie “nienarodzonych” Dzieci jak chcę i w ile chcę. Że nie muszę żyć jak dawniej, że nie muszę się uśmiechać i udzielać towarzysko, bo ten czas mogę, a nawet muszę przeżyć po swojemu. Czy to się innym podoba czy nie. Bez względu na to, czy rodzina i znajomi przy mnie zostaną, czy odejdą.

 

Ta książka mówiła do mnie w imieniu wszystkich Kobiet, które straciły swoje Dzieci. Sprawiała, że uczucie samotności ustępowało. Uważam, że ta książka to najpiękniejszy prezent, jaki możesz podarować Matce, która straciła swoje Maleńkie Dziecko. Drugi najpiękniejszy prezent, jaki możesz Jej dać to samemu ją przeczytać. “Przerwane oczekiwanie. Poradnik dla kobiet po poronieniu” napisała Giorgia Cozza. Do kupienia tutaj.

 

Aniu, dziękuję, że znalazłaś dla mnie te książkę.

 

32 komentarze
Zostaw komentarz:

  • 28 sierpnia 2015

    Och, tak bardzo współodczuwam! Ja straciłam dziecko w 6. tygodniu. Minęło już kilka lat, a wciąż boli tak samo. Sama myśł, że Aleksander miałby starszą siostrę lub brata sprawia mi ból.
    Świetny post, dobrze jest wiedzieć, że takiej tragedii nie przeżywam sama.

  • Ania
    Odpowiedz
    28 sierpnia 2015

    Proszę :*

  • Milena Machocka
    Odpowiedz
    28 sierpnia 2015

    …istnieje słowo sierota, określające dziecko które straciło rodziców. Jest słowo wdowa określające kobietę, która straciła męża. Nie ma jednak określenia rodzica który stracił dziecko, może dlatego, że tej straty nie da się nijak opisać… ja straciłam 2 ciąże, druga pozbawiła mnie możliwości starań o dziecko w naturalny sposób, dziękuję Bogu że żyję w czasach gdy istnieje IVF i mogłam z niego skorzystać, jestem w 24 tygodniu, cieszę się a jednocześnie boję…

  • magdalena.
    Odpowiedz
    29 sierpnia 2015

    28 tydzień ciąży. Wojtuś i Filip. 10. 05. 2011
    a jakby to było wczoraj.

    • 31 sierpnia 2015

      Przytulam Cię kochana tak mocno jak tylko potrafię.

  • Paulina
    Odpowiedz
    21 września 2015

    Post jak na zamowienie, tydzien temu straciłam moje córeczki, Zosię i Anielke, 12tc, tez sie dziwię że jeszcze żyję, ze swiat nadal pędzi do przodu jakby nic sie nie stało…czekam na ten czas który leczy rany

    • 15 października 2015

      Przytulam Cię do mojego serca najmocniej jak tylko potrafię. Jeśli mogę Ci jakoś pomóc, spróbuj do mnie napisać <3

  • Marzena Mendziak
    Odpowiedz
    15 października 2015

    Agnieszko, ja także niestety mogę się podpisać pod tym wpisem. Choć minęły 4 lata od tamtej tragedii nadal dobrze pamiętam jak płakałam, jak nie mogłam poradzić sobie z tym nawałem miłości, którą w sobie miałam do Dziecka którego już nie było… Dzisiaj patrzę na moją córeczkę, która właśnie dzisiaj kończy 3 miesiące. Dziękuję Bogu każdego dnia, że nam ją dał.

    • 15 października 2015

      Idealnie to napisałaś – ten nawał miłości był niesamowity, nie mogłam znaleźć żadnego ujścia dla tego uczucia, sadziłam kwiaty, chodziłam na cmentarz, myślałam, że chyba zwyczajnie urządzę pokój Dziecięcy aby dać im ujście… Przytulam Was bardzo mocno, jestem bardzo szczęśliwa, że masz teraz takie Szczęście przy sobie.

  • 15 października 2015

    aż miałam ciarki na ciele jak to czytałam, teraz kiedy świadomie zaczynam myśleć o macierzyństwie.
    Trzymaj się i inne Kobiety też :*
    mam nadzieje, że mnie nigdy nie będzie ten post dotyczył.

  • Karolina Wilczek
    Odpowiedz
    15 października 2015

    Ja rowniez stracilam 1 dziecko w 16tc myslalam ze zwariuje pomimo bardzo mlodego wieku 19l pomijajc ze problemy zdrowotne dawaly o sobie znac to jeszcze w dodatku uslyszalam najgorsze slowa jakby mogly padnac w moja strone niestety nie bedzie mogla Pani miec juz dzieci myslalam ze moja osoba nie ma po co zyc wtedy moj parter teraz obecnie juz maz pocieszal mimo wszystko nic nie mialo sensu dla mnie wszystko bezbarwne po roku maz na swieta kupil mi pieska myslac ze moze to pomoze przyznam ze pokochalam go jak dziecko traktowalam wyjatko i stal,sie cud zaszlam w ciaze mowiac smieszne nawet nie wiem jak to sie stalo byla to dla mnie najpiekniejsza nowina pamietam jak do,dzis 5 pazdziernika wracajac od lekarza plakalam jak glupia slowa nie umialam powiedziec rodzina przerazona co sie stalo a ja nadal placz wyjmujac zdjecie z USG plakalismy wszyscy ze szczescia ciaza przebiegala prawidlowo do 16tc bylam w starchu nie do opisania minelo uspokoilam sie ale niestety zaczely sie komplikacje i zakonczylo sie przedwczesnym porodem 27tc i 5dniu termin mial byc 10maja a syn wyszedl 10luty pierwsza doba byla najgorsza myslalam ze plomyk zgasl 🙁 modlitwa byla jedynym wyciszeniem dla mnie odcielam sie od,wszystkich nie bylo kontaktu zadnego jakby chodzacy robot wstawalam wczas szpital poznym wieczorem wracalam szybko spac nie jadlam na nic nie mialam ochoty wiele przeszlismy czego nikomu nie zycze majac zaledwie 21 lat musialam stac sie dojrzala i odpowiedzialna na szczescie sie udalo syn bedac 2msc na Ojomie wyszedl z wszystkiego z duma sie chwale kilogramowa kruszynka a duchem olbrzym teraz nas cieszy swoja madroscia zdrowiem i sposobnoscia i po 2 latach kolejna niespodzianka gratuluje zostanie Pani mama po raz drugi szczescie ogromne oraz strach ogromny tym razem dbalam o siebie mozna powiedziec az za bardzo co tydz u lekarza paser zalozony od maja az do rozwiazania,pazdziernika w sierpniu podejrzenie kolejne ze przed wczesny porod tym razem sie nie poddalam bylam dobrej mysli i nie dopuszczalam tego do,siebie duzo odpoczywalam z synem w domu chodz nie raz mu to nie odpowiadalo zywemu lobuzowi 🙂 i dotrwalam do terminu i przyszla na swiat rok temu planowo 27pazdziernika moja Balbinka 4820g i wierze w to ze Bog mi zaufal i dal szanse za co mu bardzo ale to bardzo dziekujemy 🙂 i kazdej z Was tego samego zycze !!! Pozdrawiam Karola wraz ze swoimi pociechami :*

  • Karolina Wilczek
    Odpowiedz
    15 października 2015

    a rowniez stracilam 1 dziecko w 16tc myslalam ze zwariuje pomimo bardzo mlodego wieku 19l pomijajc ze problemy zdrowotne dawaly o sobie znac to jeszcze w dodatku uslyszalam najgorsze slowa jakby mogly padnac w moja strone niestety nie bedzie mogla Pani miec juz dzieci myslalam ze moja osoba nie ma po co zyc wtedy moj parter teraz obecnie juz maz pocieszal mimo wszystko nic nie mialo sensu dla mnie wszystko bezbarwne po roku maz na swieta kupil mi pieska myslac ze moze to pomoze przyznam ze pokochalam go jak dziecko traktowalam wyjatko i stal,sie cud zaszlam w ciaze mowiac smieszne nawet nie wiem jak to sie stalo byla to dla mnie najpiekniejsza nowina pamietam jak do,dzis 5 pazdziernika wracajac od lekarza plakalam jak glupia slowa nie umialam powiedziec rodzina przerazona co sie stalo a ja nadal placz wyjmujac zdjecie z USG plakalismy wszyscy ze szczescia ciaza przebiegala prawidlowo do 16tc bylam w starchu nie do opisania minelo uspokoilam sie ale niestety zaczely sie komplikacje i zakonczylo sie przedwczesnym porodem 27tc i 5dniu termin mial byc 10maja a syn wyszedl 10luty pierwsza doba byla najgorsza myslalam ze plomyk zgasl 🙁 modlitwa byla jedynym wyciszeniem dla mnie odcielam sie od,wszystkich nie bylo kontaktu zadnego jakby chodzacy robot wstawalam wczas szpital poznym wieczorem wracalam szybko spac nie jadlam na nic nie mialam ochoty wiele przeszlismy czego nikomu nie zycze majac zaledwie 21 lat musialam stac sie dojrzala i odpowiedzialna na szczescie sie udalo syn bedac 2msc na Ojomie wyszedl z wszystkiego z duma sie chwale kilogramowa kruszynka a duchem olbrzym teraz nas cieszy swoja madroscia zdrowiem i sposobnoscia i po 2 latach kolejna niespodzianka gratuluje zostanie Pani mama po raz drugi szczescie ogromne oraz strach ogromny tym razem dbalam o siebie mozna powiedziec az za bardzo co tydz u lekarza paser zalozony od maja az do rozwiazania,pazdziernika w sierpniu podejrzenie kolejne ze przed wczesny porod tym razem sie nie poddalam bylam dobrej mysli i nie dopuszczalam tego do,siebie duzo odpoczywalam z synem w domu chodz nie raz mu to nie odpowiadalo zywemu lobuzowi 🙂 i dotrwalam do terminu i przyszla na swiat rok temu planowo 27pazdziernika moja Balbinka 4820g i wierze w to ze Bog mi zaufal i dal szanse za co mu bardzo ale to bardzo dziekujemy 🙂 !!! Jestem dumna i szczesliwa Mama czego kazdej zycze tego samego Pozdrawiam Karola wraz ze swoimi pociechami :*

    • 16 października 2015

      Oh Karola! Dziękuję, że podzieliłaś się ze mną swoją historią. Niezwykle trudną i bolesną, ale jakże pięknie zakończoną <3 Jestem pewna, że da ona nadzieję wielu Kobietom. Czytaliśmy to wszystko z Wojtkiem we dwoje, "na wdechu", słowo po słowie… Bardzo się cieszymy, że jesteś dumna i szczęśliwa, nigdy o tym nie zapominaj :* Pozdrawiamy bardzo mocno Was wszystkich!!!

      • Ewelka
        Odpowiedz
        17 stycznia 2016

        Witaj Agnieszka, ja rownież straciłam dziecko w 10 tyg… boli mnie to do dzis.. i nie moge sobie z tym poradzic.. ciagle czekam na pozytywny test ciazowy, ale narazie bez zmian.

        • 18 stycznia 2016

          Tak mi przykro 🙁 tak dobrze pamiętam ten czas 🙁 aż za dobrze. Choć dziś mam upragnione Dziecko, nie zmienia to mojej tęsknoty za Dziećmi, które ode mnie odeszły. One po prostu są ze mną, we wszystkim co robię. Jestem pewna, że każdy jeśli tego bardzo pragnie odnajdzie w końcu swoją drogę do rodzicielstwa, nie wiem tylko dlaczego ona musi być dla niektórych tak długa, trudna i bolesna, a czasami zupełnie nieoczywista, ale wierzę, że to ma jakiś większy sens, którego my po prostu teraz nie widzimy i ta wiara pozwoliła mi przetrwać. Życzę Wam spełnienia Waszych marzeń. Dziękuję, że napisałaś.

  • 16 października 2015

    Cieszę się, że jest więcej kobiet, które poradziły sobie z tym przeżyciem i potrafią o tym mówić. Ja sama straciłam ciążę tydzień temu i od tamtej pory wciąż różnymi drogami trafiają do mnie historie radzenia sobie z bólem i stratą. W większości ze szczęśliwym zakończeniem 🙂
    Dziękuję za Twoją historię i polecenie tej książki 🙂 Pozdrawiam ciepło.

    • 19 października 2015

      Przytulam najmocniej jak potrafię. Jesteś bardzo dzielna, “słyszę” to w Twoich słowach. <3

  • Gosia
    Odpowiedz
    17 października 2015

    6 tc, 2 tygodnie przed Naszym ślubem. Tak bardzo chcieliśmy, pragneliśmy choć na początku myślałam, że przyszły mąż będzie obok tego wszystkiego po tym co powiedział. Teraz już 3 lata później mam dwóch wspaniałych synów J&J, moje dwa sensy życia :*

    • 19 października 2015

      Tak mi przykro. Współodczuwam bardzo. Cieszę się niesamowicie, że dziś masz swój SENS <3

  • Kasia
    Odpowiedz
    26 lutego 2016

    Nas tez nie ominela strata Dzidziusia. I mimo,ze we wczesnej fazie-7tc-stracilam ciaze to juz zdazylismy pokochac to Malenstwo…bardzo z mezem to przezylismy. Za kazdym razem,gdy jestesmy na cmentarzu zapalamy znicz pod glownym krzyzem dla naszej Kruszynki… Mam dwoch cudownych synow-7,5 roku i 1,5 roku, bardzo ich kocham ale nie potrafie zapomniec o tym co sie stalo 3,5 roku temu

  • Paolina Paolina
    Odpowiedz
    26 maja 2016

    Dziękuje za ten post..wiem że nie tylko mimnie to spotkało.. a jednak wspomnienia wracają i czasami jest ciężko. Książki muszę zakupić, może będzie trochę łatwiej o tym myśleć .

    • 26 maja 2016

      Wierzę głęboko, że właśnie tak będzie. Przytulam <3

  • Anna0221
    Odpowiedz
    19 października 2017

    Witaj Agnieszko ja przeżyłam jakoś bo jakoś daje rade straciłam swoje maleństwo w 7 a 8 Tc minęły 4 miesiące i boli jak cholera

  • Kinga agnik
    Odpowiedz
    30 marca 2018

    A mnie bardzo boli, że jedyne co mogę dać mojemu zmarłemu przed urodzeniem dziecku to kwiaty na grób…To jedyna rzecz…a chciałabym dać mu wszystko.

    • 30 marca 2018

      Ból niewyobrażalny. Ogromnie mi przykro. Pamiętam to uczucie, wróciłam do domu i chciałam Dzieciom wyremontować pokój, który dla nich wymarzyłam… tak bardzo chciałam dać wszystko…

  • Ania
    Odpowiedz
    28 kwietnia 2018

    Ja straciłam moją kruszynkę w 8 tc. Minęło od tego czasu prawie 2 miesiące. Każde wspomnienie o ciąży, każdy uśmiech kobiety w ciąży przynosi ból. Bo im się udało, a mi nie. Mam jeszcze córkę w domu i tylko ona trzyma mnie przy życiu. Ostatnio słyszałam, że już czas zacząć żyć, wyrzucić ból, że przecież tamto dziecko nie zdążyło być. Ale dla mnie jest i zawsze będzie w moim sercu.

  • Dziewczyna z Tatuażem
    Odpowiedz
    30 czerwca 2018

    Tak bardzo aktualne.. 27.06.2018
    Nasz Mały Aniołek. Miał dopiero 6 tygodni.. Boli
    A nikt w koło nie rozumie jak to jest.. przecież nic się nie stało. Przecież tego dziecka nie było. Zarodek…
    Nie zdecydowaliśmy się na pogrzeb. Nie żeby zapomnieć ale to nasza żałoba. Grób.. zniszczyłby mnie. Zresztą w szpitalu.. nikt mi nie był w stanie doradzić. oczekiwali od nas decyzji kiedy nie wiedziałam jak się nazywam.Mam dwoje starszych dzieci. dla nich się trzymam. ale jest ciężko.

  • Natalia
    Odpowiedz
    1 listopada 2018

    Pierwsza ciąża, 8 tydzień, pierwsze kupione symboliczne skarpetki dla mojego dzieciątka, kontrolna wizyta i ta wiadomość… teraz leżę na szpitalnym łóżku i czekam i czekam na zakończenie tego horroru a jednoczenie boje się tej pustki która mnie czeka… a co jeśli ja nam się nigdy nie uda.. i czy ja jeszcze znajdę w sobie sile na kolejna próbę. Dziękuje za tego posta do którego od przedwczoraj wracam bardzo często..

  • Karolina
    Odpowiedz
    8 listopada 2018

    Przeczytalam ten tekst dopiero dzisiaj, a stracilam synka juz ponad rok temu. Pamietam, ze kazdy mi mowil, wez sie w garsc. A ja nie chcialam. Chcialam przezyc ta zalobe i smutek… Jak tylko pozwolilam sobie na zalobe, to bylo latwiej, pozwolilam synkowi odejsc w myslach. A teraz patrze na drugiego synka, ktory jest ze mna. Tesknie i boli. Ale jest latwiej, z czasem. :*