Mój rower – recenzja

Na festiwalu filmów w Gdyni nie udało mi się zobaczyć propozycji „Mój rower”, którą tak polecano na kinowych korytarzach.

Od kilku tygodni widywałam trailer tego filmu, a w minionym wybrałam się do kina.

Nie będę rozpisywała się na temat fantastycznej gry aktorskiej, gdyż taka obsada była jej gwarancją, jednak film nie pokazał mi wiele więcej, niż to co w minutowym skrócie reklamowym.

Wyszłam lekko rozczarowana, w odróżnieniu od znajomych, którym film bardzo się podobał, ale może to dlatego, że wolę w filmach szybszą akcję?

Moja opinia – warto zobaczyć

 

2 komentarze
Zostaw komentarz:

dwadzieścia + 1 =

  • 24.12.2012

    hm ja też widziałam zapowiedzi … ale jakoś nie bardzo mam ochote oglądać póki co ..

  • 21.12.2012

    A mnie się podobał i o bardzo. Niby mówił o rzeczach oczywistych ale w fajny sposób. Może i banał. Może i akcja wolna, ospała ale jak dla mnie porusza coś co człowiek odsuwa na dalszy plan, na jutro, na potem. Na wyprostowanie swoich relacji z Rodzicami nie zawsze mamy ochotę , czas czy zwyczajnie nie wiemy jak o zrobić.
    Nie zawsze mamy możliwość spojrzeć na to oczami naszych rodziców, bo brakuje komunikacji nie na poziomie " co u ciebie słychać" tylko na głębszych relacjach, wyjaśnieniach starych urazów.
    Jeśli ten film zmusił kogoś do spojrzenia właśnie w takie rodzinne relacje trochę inaczej to uważam że to już duży sukces filmu.
    Role zagrane wyśmienicie. Muzyka boska. Czekam na płytę ze ścieżką dźwiękową .Patti