Karmienie piersią, a randka z mężem lub powrót do pracy

karmienie piersią a powrót do pracy

Powodów, dla których musimy zostawić naszego Maluszka z kimś innym, niż my same, jest całe mnóstwo. Szkoła czy uczelnia, praca czy dodatkowe zlecenie, sprawa w sądzie czy inne sprawy urzędowe, pobyt w szpitalu własny czy ze starszym dzieckiem, a nawet randka z mężem albo wyjście do kina z koleżanką – absolutnie nie muszą oznaczać, że musimy zrezygnować z karmienia piersią, ani też tego, że Dziecko będziemy musiały dokarmiać mlekiem modyfikowanym. Dziś opowiem Ci, jak zorganizowałam karmienie piersią, prowadząc własną firmę…

 

a nawet koordynując wesele Klientów niecałe 2 miesiące po porodzie.

 

Podstawą zawodu Wedding Plannera jest dyspozycyjność oraz długoterminowe planowanie – gdy przyjmowałam na siebie koordynację tego wesela, nawet nie wiedziałam, że do tego czasu zajdę w ciążę i urodzę kolejne Dziecko, które będzie wtedy miało niecałe 2 miesiące. Zaufanie Klientów do Wedding Plannera to podstawa pracy w tej branży i naszej firmy, a ja wiedziałam, że mam wystarczająco dużo czasu, aby do tego wyjścia przygotować siebie i dziecko.

 

Nie tylko to wyjście było dla mnie wyzwaniem – zdarzało się, że musiałam podjechać na chwilę do firmy, odbyć jakieś spotkanie czy złożyć podpisy na dokumentach – zawsze zabierałam wtedy ze sobą noworodka czy kilkumiesięczne niemowlę, poza wyjątkowymi spotkaniami z Klientami – wtedy jechałam razem z Mężem, który w pokoju obok był z Maluszkiem, a ja mogłam w dowolnym momencie podejść i go nakarmić. Nie mogłam natomiast zabrać kilkudniowego Synka na koordynację ślubu.

 

Nadrabianie straconego czasu

Wiedziałam, że wyrzuty sumienia nikomu tu nie pomogą, dlatego też gdy byłam z Synkiem, pozwalałam nam być ze sobą na jego warunkach, zawsze karmiąc na żądanie, także po to, aby nadrobić emocjonalną i fizyczną bliskość. Pamiętam, gdy Maks miał kilka miesięcy, a ja poprowadziłam pierwszy raz po porodzie Kurs na Wedding Plannera i przez 4 dni po 9 godzin byłam poza domem. Zaraz po kursie wyjechałam z Mężem i Dziećmi na mały urlop do Olsztyna, aby nadrobić tę naszą bliskość.

 

Karmienie na odległość

Do 6 miesiąca karmiłam Maksia wyłącznie piersią (przygodę z rozszerzaniem diety opisałam tutaj), dlatego opuszczając go choćby na dwie godziny, musiałam zostawiać mu moje mleko.

 

Odciąganie pokarmu

Zarówno przy Mikusiu, jak i przy Maksiu, pokarm odciągałam laktatorem elektrycznym – w domu, szykując się kilka dni wcześniej do wyjścia, a także poza domem. Laktator elektryczny pozwalał mi na łatwe i bezbolesne odciąganie pokarmu w każdej z tych sytuacji.

 

Każda z nas ma laktację o różnej intensywności. Moja była, można powiedzieć, ledwo wystarczająca (o moim kryzysie laktacyjnym pisałam tutaj) – odciągając pokarm w domu, zawsze robiłam to po zakończonym karmieniu. Nie mogłam sobie pozwolić na odciąganie pokarmu pomiędzy karmieniami, gdyż wtedy na kolejne karmienie miałam tego pokarmu za mało. Poza domem odciągałam pokarm co trzy godziny, mniej więcej o tych porach, o jakich karmiłabym Maksa.

 

Wychodząc z domu, miałam na uwadze to, że najlepszy pokarm mamy to ten, który podaję w ciągu 24 godzin od odciągnięcia [1], dlatego planując moje wyjścia, starałam się planować je tak, aby możliwie jak najczęściej podawać Dziecku świeżo odciągnięte mleko, zamiast zawsze je mrozić, a dziecku podawać odmrożone. Dlatego gdy odciągnęłam mleko przed samym wyjściem, wcale nie wkładałam go do lodówki – widziałam, że Maksiu spożyje je w ciągu trzech godzin i przez ten czas nic złego nie miało prawa się mleku stać. Natomiast jeśli to się nie udawało, nie przejmowałam się tym, że podaję mleko wcześniej schłodzone czy mrożone, gdyż przechowywany w lodówce pokarm mamy, czy nawet odmrożony, jest dalej nieporównywalnie lepszy, niż ten sztuczny.

 

powrót do pracy po macierzyńskim

 

 

Przechowywanie odciągniętego mleka

Odciągnięte mleko ile może stać? [1]

W temperaturze pokojowej – do 6 godzin

W lodówce (maksymalna temperatura <10°C) – do 3 dni

W lodówce (maksymalna temperatura <4°C) – do 8 dni

Zamrażarka (maksymalna temperatura -18°C) – 6 miesięcy

 

W mojej lodówce nie ma więcej niż 4°C, więc dla uproszczenia zapamiętałam tę zasadę jako „zasadę 6” – 6 godzin, 6 dni, 6 miesięcy.

W lodówce warto trzymać mleko przy tylnej ściance, gdzie jest najchłodniej, a nie przy drzwiach lub na nich, gdzie jest najcieplej.

 

 

W czym przechowywać odciągnięte mleko?

W swojej karierze mamy karmiącej korzystałam z trzech rożnych laktatorów. Każdy z nich miał możliwość odciągania mleka wprost do butelki, takiej, na którą mogłam nałożyć smoczek i nakarmić Dziecko, a także do specjalnego woreczka na pokarm – funkcja niezwykle przydatna, jeśli wszystkie butelki na pokarm są właśnie pełne.

 

woreczki do przechowywania pokarmu

 

Najwygodniej odciągało mi się pokarm do laktatora z podłączoną butelką, ale gdy wszystkie akurat były pełne, okazjonalnie korzystałam z woreczków.

 

Odciągnięte mleko w lodówce, czyli takie najszybciej przeznaczone do spożycia, najłatwiej było mi przechowywać w butelce. Oprócz tej dołączonej do laktatora, miałam kilka dodatkowych – nosiłam je w torbie, więc było mi lżej i bez ryzyka, że butelka się potłucze i zaleje zawartość torby.

 

butelki do przechowywania pokarmu przechowywanie mleka matki

 

Za to planując przechowywanie pokarmu w zamrażarce prawie zawsze korzystałam ze specjalnych woreczków do przechowywania i mrożenia pokarmu. Mają bardzo fajne etykiety – notowałam na nich datę pobrania i ilość odciągniętego mleka, a można to zrobić nawet zwykłym długopisem. Pole na godzinę zostawiałam puste. Skoro mleko mogłam przechowywać aż do pół roku, wartość ta nie miała dla mnie żadnego znaczenia. Czasami używałam ich także w lodówce.

 

ile może stać mleko matkiworeczki na pokarm

 

To jest odkrycie – woreczki z pokarmem mroziłam na płasko – dzięki temu oszczędzam sporo miejsca, notatki na woreczku łatwiej było mi odczytać, a pokarm szybciej się odmrażał – same plusy! Aby woreczki nie sklejały się ze sobą podczas zamarzania, przekładałam je kawałkami ręcznika papierowego. Regularnie też przeglądałam zamrożone mleka i układałam je według daty odciągnięcia, zawsze najstarsze na samej górze, aby szybciej je zużyć.

 

woreczki do mrożenia pokarmu

 

 

Jak rozmrażać mleko matki?

Mleko mamy najlepiej jest rozmrażać w lodówce – czyli powoli, dzięki czemu zachowa najwięcej wartości odżywczych. Po rozmrożeniu mleko powinno by spożyte w ciągu 12 godzin. Jeśli mi się spieszyło, wsadzałam je jednak do ciepłej wody – ale nigdy nie cieplejszej niż 37°C, aby nie straciło cennych wartości – regularnie potrząsając woreczkiem dla szybszego rozmrożenia.

 

Absolutnie jednak nie wolno zamrażać raz rozmrożonego mleka.

 

rozmrażanie mleka matki

 

 

Jak podawać odciągnięte mleko mamy?

Odciągnięte mleko można podawać za pomocą strzykawki lub maleńkiego kubeczka (jak do syropu, można także kupić w aptece takie pojemniczki do podawania leków – sprawdzą się idealnie). Tę metodę polecam szczególnie u noworodków, aby nie zaburzyć u nich nauki ssania piersi, ani nie rozleniwić Dziecka karmieniem butelką (ssanie butelki jest dla dziecka dużo łatwiejsze niż piersi – mleko niemal samo leci, co może powodować, że dziecko mniej chętnie będzie ssało pierś, a także wymaga to innej techniki). Karmić można oczywiście również butelką – nie da się jednak ukryć, że choć producenci prześcigają się w produkcji smoczków jak najbardziej przypominających pierś, sposób ssania mleka z butelki jest inny.

 

Osobiście po przygodzie z podawaniem mleka strzykawką (gdy po porodzie miałam za mało pokarmu, podawałam dziecku każdą odciągniętą ilość), w drugim miesiącu życia, gdy karmienie piersią nie sprawiało nam już żadnych technicznych problemów, zaczęłam od czasu do czasu podawać Maksiowi moje mleko w szklanej butelce ze smoczkiem. Choć wtedy jeszcze wszędzie zabierałam Synka ze sobą i nie musiałam podawać mu mleka odciągniętego, miałam w głowie zaplanowaną koordynację ślubu i to, że prędzej niż później będę musiała Synka zostawić na kilka godzin i chciałam, aby picie z butelki nie wiązało się wtedy dla niego z dodatkowym stresem. Dobrałam jednak butelkę z jak najmniejszą dziurką, aby Maluch, jedząc z butelki, również musiał się wysilić.

 

Dlaczego warto wybrać szklaną butelkę?

Butelki szklane są ekologiczne i biodegradowalne, ale co najważniejsze – najłatwiej utrzymać nam w idealnym stanie – bardzo łatwo je wyszorować, nie rysują się od szczotki do czyszczenia, nie pochłaniają zapachów, nie zbierają osadów i nie farbują się od soków. Przy pierwszy Synku używaliśmy początkowo butelek plastikowych, które po kilku miesiącach nadawały się tylko do śmietnika i wtedy przerzuciliśmy się na butelki szklane, które używamy do dziś. Szklaną butelkę warto mieć tej samej firmy co laktator – dodatkową korzyścią jest to, że wszystkie akcesoria do karmienia do siebie pasują.

szklane butelki dla dzieci

 

W jakiej temperaturze należy podawać pokarm mamy?

Odciągnięte mleko możemy podawać w temperaturze pokojowej, ale nie wszystkie dzieci lubią tak chłodne mleko, warto wtedy je podgrzać, umieszczając butelkę w ciepłej (ale nie gorącej) wodzie. Nigdy nie powinno się podgrzewać mleka w mikrofalówce.

Po użyciu butelki, dopóki Maksio nie skończył pół roku, raz dziennie dezynfekowałam je w sterylizatorze. Gdy Maks zaczął jeść z podłogi, robiłam to już dużo rzadziej 😉

 

szklana butelka

 

 

Gdy dziecko nie chce jeść z butelki

Bałam się sytuacji, w której po raz pierwszy zostawię Synka, a on odmówi jedzenia z butelki, gdy będę daleko od niego i nie będę mogła mu pomóc. Dlatego zanim po raz pierwszy zostawiłam Maksia z Tatą, upewniłam się, że będzie potrafił i chciał jeść z butelki, trenując tę umiejętność wcześniej. Znam dzieci, które potrafiły protestować i przez całe 8 godzin nieobecności mamy nie wziąć do ust butelki, więc warto to sprawdzić, zanim pierwszy raz oddalimy się od Maluszka. Część dzieci, szczególnie starszych niż 6 miesięcy, wyśmienicie radzi sobie, pijąc od razu mleko z kubeczka czy bidonu.

 

butelka lansinoh

 

 

Odciąganie mleka w pracy

Moja praca ma różny charakter – czasami są to całe dnie spędzane w biurze, a czasami poza nim, w hotelach, na spotkaniach czy w plenerze lub na wyjeździe. Dlatego wychodząc z domu, zawsze miałam przy sobie laktator i pojemniczki do przechowywania odciągniętego mleka.

 

Moje pierwsze samotne wyjście do pracy na cały dzień było tym wyjściem na koordynację ślubu Klientów – w sali weselnej nie było żadnego intymnego miejsca do odciągania pokarmu, a nie chciałam tego robić w toalecie, dlatego szybko zrozumiałam, że pracując mobilnie, moim azylem do odciągania pokarmu będzie samochód. Korzystałam z niego do tego celu także gdy wróciłam do prowadzenia szkoleń, a przez wiele miesięcy odciągałam mleko nawet na dwa laktatory, aby zmieścić się w czasie przerw – nie zawsze miałam w domu wystarczające zapasy mleka i troska o to, aby w ciągu dnia odciągnąć dokładnie tyle, by starczyło na cały kolejny dzień, była dla mnie ogromnie ważna. Muszę przyznać się Wam, że moja determinacja działania z dwoma różnymi laktatorami na hotelowym parkingu napawa mnie nieco dumą 😀

 

Początkowo korzystałam z laktatora na zasilacz – w domu i biurze – z opcją zasilania bateriami – poza biurem, czyli przede wszystkim w samochodzie. Wtedy nie mogłam zapomnieć o zapasie baterii, jednak na bateriach niestety laktator miał mniejszą siłę, więc odciąganie trwało dłużej, a gdy baterie się rozładowały (na przykład zimą, gdy zostawiałam laktator w chłodnym samochodzie, działo się to dużo szybciej) zostawałam bez możliwości odciągnięcia pokarmu.

 

Dlatego zakochałam się w laktatorze zasilanym kablem USB – za pomocą powerbanku, ładowarki czy nawet laptopa! Od kiedy kabel USB mogłam podłączyć bezpośrednio do ładowarki telefonu w samochodzie, zyskałam prawdziwy komfort i niezależność. Żadne baterie ani gniazdko elektryczne nie były mi już dłużej potrzebne, gdyż poza domem, biurem czy samochodem wystarczył mi dowolny powerbank czy nawet wspomniany laptop – możesz zobaczyć to na poniższym zdjęciu – i to działa 😀

 

Kompaktowy Laktator Elektryczny Lansinoh

 

Pamiętam, jaką ogromną ulgę odczułam, gdy Maks zaczął jeść pokarmy stałe, jedna porcja mojego mleka wystarczyła mu na cały dzień szkolenia i nie musiałam odciągać mleka poza domem co 2-3 godziny, aby uzupełnić domowe rezerwy. Dlatego jeśli wracasz do pracy, gdy Twoje Dziecko ma już pół roku i więcej, możesz być dużo spokojniejsza!

 

Co gdy zabraknie mleka Mamy?

Bardzo nie chciałam podawać Dziecku sztucznego mleka, szczególnie z uwagi na alergię Maksa. Mój pediatra też był przeciwny i polecił mi na awaryjne sytuacje mleko roślinne. Zrównoważona dieta, karmienie piersią i mleko roślinne od czasu do czasu było naszym bezpiecznym i zdrowym rozwiązaniem – mleko to zostało z nami nawet po zakończeniu karmienia piersią. Nie ma bowiem potrzeby, aby po zakończeniu karmienia piersią w wieku roku i trzech miesięcy jak to było u nas, podawać Dziecku mleko modyfikowane (oczywiście warto zapytać o zbilansowaną dietę dziecka dietetyka lub pediatrę). Mleko owsiane, jaglane, a od czasu do czasu także ryżowe, kokosowe czy migdałowe na stałe zagościły w diecie całej naszej rodziny.

 

Ile to wszystko kosztuje?

Początkowo wydawało mi się, że laktator, butelki i woreczki do przechowywania pokarmu to spory wydatek, ale nie  wiedziałam wtedy jeszcze ile puszek mleka modyfikowanego potrzebuje miesięcznie dziecko i nie przemnożyłam ich przez cenę jednej. To nawet 300-500 złotych miesięcznie w zależności od mleka! Dlatego bez wyrzutów sumienia dokupowałam kolejne woreczki do mrożenia pokarmu i wiedziałam, że i tak oszczędzam ogrom pieniędzy (i zdrowia) w porównaniu do zakupu mleka modyfikowanego.

 

Jaki laktator wybrać?

Podstawowy wybór, przed jakim staniesz, będzie dotyczył wyboru pomiędzy laktatorem ręcznym a elektrycznym. Który jest lepszy?

 

Laktator ręczny czy elektryczny?

Podstawowa różnica pomiędzy nimi jest oczywiście zarówno w cenie, jak i w komforcie używania. Osobiście elektryczny laktator wzięłam już do porodu – miałam dobre przeczucie, gdyż później okazało się, że moja laktacja nie uruchomiła się od razu po porodzie i w jej rozkręcaniu ogromnie pomógł mi właśnie laktator. Cieszyłam się, że wybrałam ten elektryczny, gdyż ledwo miałam siłę na odciąganie – a robiłam to po każdym karmieniu techniką 7-5-3, czyli przez pół godziny raz na 2-2,5 godziny. Po dodaniu do tego czasu potrzebnego na przewijanie i opiekę nad Noworodkiem, nie zostawało mi i tak wiele czasu na odpoczynek (całą historię mojej walki o pokarm przeczytasz tutaj). Bardzo pomocne były też dwie fazy odciągania pokarmu – nasz Maluszek chwilę po przystawieniu ssie pierś także inaczej, niż gdy mleko już z niej płynnie wypływa. O nich opowiem Ci poniżej.

 

Wiedziałam także, że będę chciała karmić piersią co najmniej rok, a do pracy wrócę wcześniej, więc postawiłam na laktator, który jest możliwie cichy. Pisałam Ci już wyżej także o problemach z zasilaniem laktatora poza domem – dlatego wybór laktatora zasilanego na kabel USB podłączony do zasilacza czy powerbanku był dla mnie strzałem w 10! Jeśli jednak rozkręcenie laktacji masz już za sobą, nie planujesz zostawiać Maluszka poza wyjątkowymi okazjami i masz zamiar używać laktatora okazjonalnie, laktator ręczny powinien równie świetnie się spisać.

 

Jeśli natomiast zależy Ci na laktatorze elektrycznym, cichym, zasilanym kablem USB podłączonym do powerbanku, samochodu czy laptopa, dwiema fazami funkcjami ssania i różnej mocy, koniecznie musisz zobaczyć mój najnowszy kompaktowy laktator elektryczny Lansinoh, który miałam przyjemność przetestować. Dzięki silikonowej nakładce z sympatycznymi uszkami jest to też zdecydowanie najładniejszy laktator, jaki widziałam.

 

jaki laktator wybrać

 

Dwufazowy Laktator Elektryczny Lansinoh

Laktator Lansinoh posiada dwie fazy – jedną do stymulowania wypływu pokarmu, a drugą do jego ściągania, które naśladują ruchy ust Maluszka i imitują naturalny rytm pobierania przez niego pokarmu. Do wyboru mamy również pięć poziomów ssania, z których możemy korzystać podczas odciągania pokarmu. W ten sposób mogłam jeszcze lepiej dopasować pracę urządzenia do swojej wygody. Obie fazy przełączane są automatycznie, dzięki czemu nie musiałam się zastanawiać, w którym momencie powinnam przejść z jednej do drugiej. Laktator posiada też funkcję automatycznego wyłączenia, która jest uruchamiania, gdy urządzenie pozostaje bez nadzoru przez 60 minut. Jeśli więc zdarzyło mi się zasnąć lub zapomniałam wyłączyć urządzenie, nie musiałam się martwić – wyłączyło się samo!

 

W zestawie oprócz laktatora i wszystkich akcesoriów koniecznych do jego działania znajdziecie także powerbank gratis.

 

laktator dwufazowy

 

Dodatkowym atutem jest ciepła i miła końcówka laktatora, taka silikonowa poduszeczka, która dotyka naszej skóry –  nigdzie wcześniej takiej nie spotkałam, a pozwala na idealne dopasowanie.

 

końcówka laktatora Lansinoh

 

Bardzo ważne jest też to, że Lansinoh oferuje części zamienne i wsparcie serwisowe czyli pełną obsługę posprzedażową, także pogwarancyjną, a w praktyce oznacza to, że jeśli masz potrzebę to możesz dokupić do laktatora każdą dowolną część, wężyk, membrankę czy cokolwiek potrzebujesz.

 

O czym nie warto zapomnieć?

Mi absolutnie przydały się wkładki laktacyjne – dopóki karmiłam Maksia wyłącznie piersią, czyli do szóstego miesiąca, używałam ich na każde wyjście bez niego, a od zawsze wiedziałam, że te Lansinoh są najlepsze na świecie!

 

Po pierwsze, są pakowane w osobne koszulki, dzięki czemu łatwo zabrać je ze sobą do pracy czy na spacer.

 

najlepsze wkładki laktacyjne wkładki laktacyjne lansinoh

 

Po drugie, mają dwa przylepce – dzięki czemu wkładki pozostają dokładnie na swoim miejscu, oszczędzając nam stresu w ciągu dnia.

 

lansinoh wkładki laktacyjne

 

A po trzecie, mają kształt, który świetnie dopasowuje się do piersi – nie odstają, są cienkie i nie odciskają się pod ubraniem, a najważniejsze – świetnie chłoną.

 

lansinoh wkładki laktacyjne

 

 

Jeśli to Twoje pierwsze wyjście, warto zabrać ze sobą również coś na przebranie. Mi się jeszcze nie przydało, ale warto mieć taką możliwość na wypadek awarii, a w praktyce – po prostu spokojną głowę.

 

Konkurs!

konkurs laktator wyprawka

Nagroda

Do wygrania jest funkcjonalny kompaktowy laktator dwufazowy Lansinoh z powerbankiem oraz pięknymi silikonowym etui z różowymi uszkami!

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Aby wciąć udział w konkursie wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Jaki sprzęt ułatwiający życie przydałby się każdej Mamie?
Dzięki czemu mogłabyś jeszcze pełniej przeżywać czas ze swoim Maluszkiem?

Liczę na Twoją kreatywność – być może taki wcale jeszcze nie powstał i razem zainspirujemy świat do jego powstania 😉
Choć mnie dziś zadowoliłaby bębnowa suszarka do prania, która podobno świetnie zastępuje maszynę samoprasującą ubranka.
A  po cichutku marzę czasami o tym, aby zatrzymać czas i… się wyspać.

Swoją odpowiedź zostaw pod tym postem w komentarzu do poniedziałku 28 stycznia 2019 do godziny 23:59,
a ja wybiorę i ogłoszę Zwycięzcę do 31 stycznia 2019. Pozostawienie komentarza jest równoznaczne z akceptacją regulaminu Konkursu.

 

 

JUŻ JEST! WYNIK KONKURSU!

Dziękuję wszystkim za udział w zabawie, spędziłam świetny czas czytając te rewelacyjne pomysły i totalnie się rozmarzyłam. Wszystkie odpowiedzi bardzo mi się podobały i jestem pewna, że każda z tych rzeczy bardzo ułatwiłaby nam wszystkim codzienność.

 

Wybierając Zwycięzcę postanowiłam więc odnieść się do naszego słówka – drogowskazu na 2019 rok, a jest nim słówko RELACJE.

 

Dlatego nagrodę otrzyma Agnieszka N, a ja poproszę o taką szafę „z magicznym przejściem! Wchodzimy i jesteśmy gdzie tylko chcemy”. Pozwalałabym w niej czasami zasypiać dzieciom, aby Babcia mogła ich popilnować jak śpią, a my moglibyśmy cieszyć się czasem tylko we dwoje bez biegania góra-dół. Zjadłabym dziś obiad z moją Mamą, zawiozła wyniki badań do szpitala bez wychodzenia z domu oszczędzając 6 godzin, nie traciła czasu na dojazdy do pracy czy przedszkola, poszła dziś z dziećmi na spacer po Wyspach Owczych, a jutro rano wypiła kawę w Nowym Jorku. Dzisiejsze wyniki konkursu opublikowałabym w Teksasie, popijając herbatkę na werandzie z Justynką, patrząc jak nasze dzieci szaleją na huśtawkach.

 

Ciekawe tylko, czy szafa umiałaby przenosić do nieba – Mikuś i Maksiu chętnie pobawiliby się ze starszymi Braćmi i Dziadkiem, a ja znów mogłabym się przytulić do pierwszego mężczyzny w moim życiu i pierwszy raz wziąć w ramiona moich pierworodnych Synków.

 

Agnieszko, w sprawie wysyłki nagrody napisz do mnie na adres hello@agnieszkakudela.pl .

68 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 05.06.2019

    Jaki sprzęt przydałby się każdej mamie? Mąż-Robot! Ugotowałby obiad, zrobił pranie, wyniósł zasikane pieluchy, wstawałby w nocy do dziecka itp a mamy w tym czasie mogłyby odpoczywać i spędzać czas z bobaskiem na łaskoktach, zabawach, śpiewaniu, opowiadaniu zabawnych historyjek itp

  • ADA
    Odpowiedz
    29.01.2019

    czasami odpływam w marzeniach
    i myślę o rzeczach nie do spełnienia,
    czasami o garnku co wszystko sam robi,
    o ręce gadżeta, co porządek robi,
    o czasie co sam staje gdy trzeba
    o maszynie do slonca, by świeciło z nieba,
    Ale najbardziej bym chciała kamerkę w mych oczach,
    co będzie nagrywać pierwsze kroki w psotach,
    pierwsze słowa gdy taty obok nie będzie,
    pierwsza owsiankę co na ścianach jest wszędzie,
    pierwsze tańce i harce do białego rana,
    pierwszy spacer i pierwsza noc co była przespana.
    Choć nie jest to sprzęt co ułatwi mi życie,
    Na pewno radości przyprawi należycie,
    Wszak pierwszych momentów już nigdy nie zobaczysz,
    A żaden z rodziców ich nie chce przegapić.
    Do tego też sprzęt co czyta dzieci myśli, by szybciej już wiedzieć kiedy płacz jest bliski.
    te dwa małe marzenia gdzieś w sercu mym noszę,
    i naukowca o stworzenie ich proszę 😉

  • Joanna
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Mnie to się marzy tylko jedna taka maszyna, taka która by się za mnie wyspala. Można by sobie ustawić czas drzemki ona śpi a ja mogę w tym czasie ogarnąć dom zrobić pranie wyprasować ugotować a ona drzemie godzinę za mnie i ja za godzinę jestem wyspana i wypoczęta. 🙂

  • Magdalena
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Jaki sprzęt ułatwiający życie przydałby się każdej Mamie?
    Dzięki czemu mogłabyś jeszcze pełniej przeżywać czas ze swoim Maluszkiem?
    Aby jak najpełniej przeżywać czas z Maluszkiem potrzebny jest spokój i radość płynąca od Mamy, dającą obojgu poczucie spełnienia i bezpieczeństwa. Sprzęt, który mógłby zapewnić takie poczucie musi być wielozadaniowym połączeniem i wyobrażam go sobie tak : nosidło ergonomiczne z wbudowanym laktatorem oraz z masaźerem pleców. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy wykonywać wiele czynności będąc blisko z dzieckiem, gromadząc na zapas najlepszy dla niego pokarm w razie naszej nieobecności oraz czerpiąc nieco relaksu dla siebie i ładując w ten sposób nasze baterie pozytywną energią dla siebie, dziecka i partnera 🙂

  • Magdalena
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Myślałam o tym cały wieczór… wspominałam swoje pierwsze macierzyńskie początki (6 lat temu) i zastanawiałam się, co najbardziej może mi pomóc za około miesiąc, gdy urodzę drugie dziecko… I w sumie to poproszę o „jeden guzik/przycisk/button”, którym mogłabym wyłączyć choć na chwilę myślenie o prasowaniu, gotowaniu, zakupach, brudnej podłodze, stercie prania, tryliardzie spraw do załatwienia, entych prośbach o przesłanie zdjęć dziadkom itd. Bo może jeszcze pełniej przeżywałabym czas ze swoim Maluszkiem, gdybym po prostu skupiła się tylko na nim, na 100% choć jeden dzień. Zignorowała resztę. A tymczasem leżałam, karmiąc córkę, i frustrowałam się, że mam dywan pełen śmieci. Nosiłam ją na rękach ze złością, że gdyby były wolne, mogłabym uprasować lub ugotować. Wychodziłam na kilkugodzinny spacer z wyrzutami sumienia, że znów będę mieć zaległości w domu. Sama odbierałam sobie radość z macierzyństwa, przerzucając środek ciężkości nie tam, gdzie trzeba. I co gorsza ciągle wpadam w tę pułapkę. Dlatego proszę o „wyłącznik” niepotrzebnych frustracji u mam.

  • 28.01.2019

    Właśnie planujemy kolejną ciążę… i ja mam w sumie kilka marzeń (trochę one nierealne, ale…pomarzyć można):
    1. Sen w tabletkach, aby sobie zaaplikować w kryzysowych momentach
    2. „Coś”, co pozwoli uchwycić te piękne chwile, gdy dziecię jest takie maleńkie i móc do nich wrócić….za lat kilka…Coś, co pozwoli przywołać: zapachy i dźwięki. Coś, co pozwoli znów poczuć miękkość skóry i delikatność pierwszych włosków…Coś, co sprawi, że gdy już zmarszczki twarz pokryją…będę mogła znów poczuć się Młodą Mamusią
    3. Porządny laktator…, bo ja już wiem, że znów będę chciała karmić moim mlekiem, ale z moich piersi dziecko nie da rady jeść… (taka anatomia…) i,że…szybko wrócę do pracy (na godzinę, dwie dziennie, ale…wrócę).

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Witam. Każda mama wie, że domowe obowiązki pochłaniają sporo czasu. Mogłyby być przyjemniejsze gdybyśmy wszędzie mogli zabrać maleństwo. Jako mama chciałabym mieć wózek „domowo-spacerowy”, który będzie miał stały korpus i zmieniane koła (takie małe obrotowe po domu i szerokie, amortyzowane na spacer. Przydałaby się w nim wbudowana opcja bujaczka. Oczywiście powinien być składany (do przewożenia w samochodzie). Pozwoli on zastąpić kilka mebli/sprzętów: kołyska, spacerówka, bujaczek a co za tym idzie sporo miejsca.
    Pozdrawiam.

  • Iwona
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Dystrybutor cierpliwości i belgijskich pralinek Nie ma dnia abym nie musiała wziąść 10ciu głębokich oddechów z moim 11miesięcznym maluchem, a uważam, że jestem osobą cierpliwą hehe Taki wynalazek powinni dawać w szpiralu już przy narodzinach bobolątka Kto ze mną głosuje?! Panie Prezydencie!!!

  • Piotr
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Będzie to trochę z przyszłości ale mam nadzieję że już nie tak dalekiej . Mój pomysł to robot lub jakaś maszyna umożliwiająca przewijanie i karmienie dziecka w nocy. Będzie to z korzyścią dla mamy i dla dziecka oraz patrząc z perspektywy przyszłego ojca dla mnie. Dziecko mające sucho i najedzone będzie szczęśliwe , rodzice zadowoleni bo będą mieli więcej czasu dla siebie . Przespane noce przez rodziców pozwolą na większą aktywność w ciągu dnia

  • Malgorzata
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Uważam, że urządzenie, które ma pomóc mamom w byciu spokojniejszą, pogodniejszą poprostu szczęśliwszą zmienia się wraz z wiekiem dziecka 🙂 Ekspres do kawy sprawdzi się tuż po narodzinach gdy nocnym pobudkom nie ma końca, Irobot roomba swiętnie sprawdzi się gdy dziecko raczkuje, nie wspominając o pralko suszarce która jest zawsze potrzebna 🙂 aaa i jeszcze gps gdy dziecko dorośnie 🙂 Jeden plus tych wszystkich wspomagaczy jest taki,że dziecku żaden nie zastąpi mamy 🙂 Pozdrawiam :*

  • Agnieszka Zgrzeblak
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Myślę, że sprzętem który ułatwiłby życie każdej mamy byłoby urządzenie, które dodawaloby nam duuuuużo siły wtedy kiedy nam jej brakuje. I tej psychicznej i fizycznej. Wiem, ze jako mamy potrafimy odnaleźć jej w sobie bardzo bardzo dużo dla naszych maluchów ale gdyby taka maszyna mogłaby dodać jej nam bez wysiłku to czemu nie 🙂

  • Kasia
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Mi by się przydał by się magiczny ołówek z gumką wycierającą każde problemy (z zastojami pokarmu przede wszystkim ;(, rozszerzaniem diety, złym samopoczuciem, wymazująca nawet łzy niemowlaka gdy mama nie może zrozumieć co maluszek chce), a ołówkiem narysowałabym wymyślone urządzenia do pomagania przy dziennych czynnościach z maluszkiem 😉

  • Berenika
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Z pewnością byłby to robot, który wnosiłby mi wózek i zakupy na drugie piętro mieszkania (bez windy) rozpakowywałby je i może jeszcze zrobił obiad. Gdyby jeszcze zechciał wstawić pranie i je poprasować to w ogóle byłoby wspaniale. Czas, w którym zastąpilby mnie w codzienności spędzałabym na zabawie z synkiem, budowaniu tej niezwykłej więzi oraz poświecilabym się w pełni tylko Małemu Skarbowi. Jak my Mamy wiemy czasem brak sił na to wszystko

  • Sylwia
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Zgadzam się z dziewczynami, że mamie przydałby się robot, który wszystko zrobi. Ja tak trywialnie powiem, że narzędziem, które pozwala mi cieszyć się każda chwila z moim kochanym synkiem to po prostu nakładki do karmienia. Były ratunkiem już w pierwszej dobie po porodzie i towarzyszą nam nadal. Pomogły gdy już zaczęłam wątpić, że uda mi się przystawic dziecko i karmić. Także chwała twórcom za,, przyrząd” dzięki któremu wylałam mniej łez, byłam spokojniejsza i od początku mogłam cieszyć się bliskością z moim kochanym. Pozdrawiam

  • Joanna
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Przydałby mi się taki mały „cyckowy” robocik, który podłączaloby się do piersi i podczas gotowania, sprzątania, kąpieli czy snu (o to to najbardziej) w chwili gdy mój maluszek zakwili automatycznie doprowadzalby mleczko do ust bobasa. Jeszcze nie wiem jak miałby wyglądać taki robot, ale może ktoras mamusia będzie miała pomysł, stworzy rysunek i razem udamy się do fabryki wynalazków i sprzedamy za miliony projekt „cyckowego” robocika i przyznam nieśmiało: bardzo przydałby mi się taki cudowny słodki elektryczny laktator z różowymi uszkami, zwłaszcza, że planuję niebawem otworzyć własny salon kosmetyczny a to się niestety będzie wiązało z odciaganiem dużej ilości mleczka. Trzymam kciuki za siebie

  • Adrianna
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Hmm.. gdybym mogła stworzyć coś co naprawdę by nam się przydało to byłby to specjalny miś który miałby moją temperaturę ciała, miałby serduszko które biłoby rytmem mojego serca i mógłby pogłaskać moje dziecko po policzku 😉 wtedy mogłabym zrobić w domu wszystko a mój synek przytulny do takiego misia mógłby spokojnie spać bo przez pierwsze miesiące zasypiam tylko na moich rękach a kiedy próbowałam położyć go do kołyski budził się odrazu 😉

  • Natalia
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Sprzęt? Dla mnie chyba najważniejsze to jest i będzie – komunikacja. Sprzęt, który poprostu pozwoliłby osobą, które są najważniejsze dla mnie mieć możliwość w całości poświęcić czas mi i maleństwu, przy tym nie przejmować się że świat zawali bez nich. Najbliższej koleżance nie lecić z powrotem za ocean tak szybko, rodzicą nie wracać się do siebie za kilka tysięcy km, po krótkim tygodniu gościn. Nigdy tak mocno nie potrzebowałam i nie doceniałam czas spędzony z bliskimi, jak po porodzie 🙂 Więc, oby udało się coś wymyśleć, żeby te odległość można było pokonać w chwilę.

  • Urszula
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Zamiast sprzętu wolałabym żeby ktoś był obok, żeby ugotować coś ciepłego, powiesić pranie, czasami coś uprasować bo ile można chodzić w pogniecionych ciuchach. A przede wszystkim żeby można było się do kogoś normalnie odezwać, a nie cofać się rozwojowo. 😉 Chciałabym mieć też więcej siły i więcej rąk żeby móc się zająć i starszym i młodszym. Do tego przy moich planach mega szybkiego powrotu do pracy przynajmniej częściowo laktator byłby idealny. Albo będę musiała z tym naturalnym „laktatorem” chodzić do pracy, co w sumie też będzie częściowo możliwe. 🙂

  • Kasia
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Jeden przydatny gadżet? W moim przypadku to żadna pralkosuszarka, żaden robot kuchenny, żaden magiczny laktator, zasadniczo nic, co miałoby mnie wyręczyć, bo to wszystko robi mój ukochany Mąż :-). Marzę jedynie o takim małym pilocie z jednym guzikiem On/Off. Dzięki temu mogłabym w każdej chwili wyłączyć się na komentarze, których jako świeżo upieczona matka nie chciałam słyszeć 🙂 jestem mamą od 3 miesięcy, a o swoje karmienie piersią stoczyłam największy bój, jaki tylko mogłam sobie wyobrazić. W mojej rodzinie nikt nie karmił i nie karmi, i wszyscy uważają, że pierś to owszem, ale po co się męczyć, jak gotowe mleczka są teraz tak dobrej jakości. A ja już w ciąży wiedziałam, ze najlepszą inwestycją dla mojej córci będzi właśnie karmienie jej naturalnie. Przeszłam 2 zapalenia piersi, kilka zastojów, bój w szpitalu, by nie podawać małej mm, awantury w domu rodzinnym, że pozwalam dziecku wciąż wisieć na piersi, do tej pory wciąż muszę się tłumaczyć, dlaczego nie podaję dziecku butli. Ale nie poddałam się i pomimo początkowych problemów z karmieniem tak rozkręciłam laktację, że od niedawna zasilam jeszcze bank mleka i pomagam innym mamom 🙂 to mój najwiekszy sukces 🙂 Wiec taki pilot w kieszonkowym formacie, żebym mogła filtrować głosy dookoła i wybierać tylko te, które były pełne wsparcia i zrozumienia dla karmienia piersią – to moim zdaniem najlepszy gadżet dla młodej mamy 🙂 pozdrawiam serdecznie!

  • Ewa
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Ja marzę o cudownej maszynie do prasowania tetrówek i ubranek 🙂 to chyba na pierwszym miejscu. Zaraz potem magiczna samozapełniająca się lodówka! Oczywiście samym zdrowym jedzeniem 😉 co więcej – przygotowująca z tego pyszne obiadki. Ponadto coś co już istnieje – odkurzacz, który sprząta siłą woli i człowiek mu do szczęścia nie potrzebny 🙂 I może jeszcze jakiś robocie do wnoszenia śmieci 🙂 jakby tak mieć to wszystko, to całą uwagę i czas można by poświęcić rzeczom najważniejszym – autentycznym byciu z Maluszkiem w 150% <3

  • KASIA
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Cudownym, moze instniejacym urzadzieniem nie wiem, nie mam bylby fotel ale taka hustawka hybrydiwa ktora pozwalalaby trzymac mlenstwo na rekach przytulac w tym samym czasie relaksowac sie w wygodnym fotelu ktory masuje Ci plecy i buja was razem delikatnie do snu. Odprezenie, bliskosc i milosc usypianie w jednym czasie. A czas z dzieckiem ucieka bardzo szybko… a szkoda bo warto go zatrzymac a kurz na meblach moze poczekac. POZDRAWIAM.

  • Jowita
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Mi najbardziej przydałaby się maszyna która sama prasuje przede wszystkim pieluchy ale również ubranka. Bardzo dużo czasu mi to zabiera.

  • NINA
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Ze sprzętów ułatwiających życie mi przydałaby się maszyna prasująca i składająca ubrania. Szczerze nienawidzę prasować i jest to dla mnie katorga, a jak wiadomo dzieci zużywają mnóstwo ubranek i pralka chodzi niemalże codziennie. I o ile pranie to nie problem, bo wystarczy posegregować ubrania, włożyć do pralki, wsypać proszek, wlać płyn, ustawić odpowiedni program i samo się pierze, to prasowanie i składanie sterty ubrać skutecznie odbiera mi radość z życia i zabiera czas, który wolałabym spędzić z dzieckiem. Wiem, że istnieje taka maszyna, jednak ze względu na swoją cenę na chwilę obecną pozostaje w sferze marzeń. No ale ponoć marzenia się spełniają więc cierpliwie czekam, może mąż sprawi nam kiedyś taki prezent 🙂

  • 28.01.2019

    Ja mamą jeszcze nie jestem, ale przygotowuję się do podjęcia tej najważniejszej w życiu roli. Jestem naprawdę pełna obaw i nie mam zielonego pojęcia co tak naprawdę może być takiej mamie potrzebne. Czytam, robię notatki, słucham doświadczonych mam jednak cały czas ta wielka niewiadoma jest przede mną. 🙂
    Wydaje mi się, że jednak mamie tak naprawdę nie potrzeba nic oprócz wiary we własne możliwości i ufaniu samej sobie, Kobiety rodziły, rodzą i rodzić będą, to niezmienne doświadczenie dziedziczone przez pokolenia. Oczywiście każdy gadżet może to w dzisiejszym świecie ułatwić dlatego postanowiłam zgłosić się do konkursu 😉
    Pamiętajmy jednak, że nawet najlepsza, najkochańsza, najcudowniejsza mama potrzebuję po prostu czasami spokoju. Tylko tyle i aż tyle 😉

  • JOLA
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Sprzęt, który ułatwiłby życie każdej Mamie? Puszczając wodze fantazji to myślę, że byłaby to przenośna ładowarka do której można by było się podłączyć na chwilkę i doładować swoją życiową energię. Tylko to sobie wyobraź, jesteś mega zmęczona, poirytowana, jedyne o czym marzysz to położyć się do przytulnego łóżeczka i spać, spać i spać… Ale nie możesz tego zrobić bo Twoje dziecko niczym króliczek z pewnej reklamy baterii domaga się Twojej atencji i chce się bawić w berka, potem w chowanego. Nie wspominając oczywiście o stosie rzeczy do prania, prasowania, stosie naczyń do zmywania i tej sierści, która czeka aż ktoś ją odkurzy. I co robisz? Podłączasz się do tej magicznej ładowarki i cyk znów jesteś pełna energii, zregenerowana i gotowa do działania. Po co tracić drogocenny czas na coś tak bezsensownego i prozaicznego jak sen 😛 Pomyśl ile rzeczy mogłabyś zrobić w czasie, kiedy błogo śpisz. A tak serio, to znając mnie to nawet jakbym miała taką ładowarkę to nie odmówiłabym sobie tej przyjemności jaką jest sen. Bo czy nie ma czegoś przyjemniejszego niż zasypiać z dzieckiem przytulonym do Ciebie? Ale na awaryjne sytuacje taki sprzęt byłby jak znalazł, tyko wtedy biedni tatusiowie mogliby poczuć się niepotrzebni 😛

  • MIGOTKA
    Odpowiedz
    28.01.2019

    .

  • 28.01.2019

    Czaso-modyfikator, mój syn zostanie inżynierem i opracuje takie cudo, zobaczycie 😉
    jestem mamakpi, czyli karmię moim odciagnietym mlekiem non stop (inkubator, walka o każdy gram i dużo kłopotów startowych nie sprzyjały karmieniu piersią), dlatego w nocy, kiedy przychodzi czas na sesję, zatrzymywałabym czas (żeby nie tracić tych 30 minut snu 😉 ), za to czekając w sobotę rano z naleśnikami prsyspieszalabym żeby moja trójka już szybko zbiegła na dół (no ok, dwójką zbiegła a trzeci zajeczal żeby go znieść 😉 ), zatrzymywałabym czas kiedy wszyscy śpią jednocześnie (a to rzadkość 😉 ), żeby samej zasnąć, poczytać, albo obejrzec film. A kiedy jesteśmy z córeczką w szpitalu, a jesteśmy często, przyspieszalabym ten czas pełen nieprzyjemnych zabiegów, żeby szybko być już w domu w komplecie. Czuję, że taki wynalazek zastapilby wszystkie cudowne roboty 🙂

  • Monika
    Odpowiedz
    28.01.2019

    Klon:)
    A tak serio wielofunkcyjny robót, zaprogramowany tak, aby codziennie wykonywal czynnosci powtarzalne, nie wymagające uczuć, takie jak mycie naczyń, pranie, prasowamie, odkurzanie, bo to nie prawda że pralka sama pierze, zmywarka myje naczynia a odkurzacz odkurza.. do tego wszystkiego z reguły potrzebne jesteśmy my, opiekunki domowego ogniska, którym łatwiej byłoby dbać o ogień, gdyby nie fakt codziennych obowiązków, które wykonać trzeba, a które odbierają nam bezcenne chwile z nasza rodzina ..

  • Natalia Łukawska-Boruch
    Odpowiedz
    28.01.2019

    W mojej głowie klębi się wiele myśli na temat sprzętów które mogłyby nam Matkom ułatwić życie i tak oprócz super inteligentnego samomyslacego robota sprzatajacego, samoobslugowej pralko-suszarko-prasowalnicy i osobistej maszyno-kucharki która dogodzi różnym kubkom smakowym domowników, myślę ze najbardziej zadowolona byłabym gdyby można było samemu podłączyć się do ładowarki i naładować baterie na wykonanie wszystkich zadań samodzielnie. Kocham moją córeczkę i drugie maleństwo które niebawem pojawi się na świecie i mimo chwil kryzysu, że juz nie mam sily wykonać planu dnia i tak uwielbiam robić to wszystko bo robie to z myślą o nich, dla ich dobra. Piękne byłoby takie rozwiązanie gdybyśmy nie czuły zmęczenia, doba trwałaby 48godzin, a my mógłbysmy bez żadnych wyrzutów sumienia spełniać się się 100% jako matki, żony i kobiety sukcesu

  • Paula
    Odpowiedz
    27.01.2019

    Zdecydowanie sprzęt do teleportacji, Dzieci spać, a mama na Kanary na 2 godzinki (na 5 jak się mleczko zostawi 😉 ) żeby naładować akumulatory, odprężyć się i odpocząć psychicznie.

  • Iza
    Odpowiedz
    27.01.2019

    Takim ułatwiającym życie sprzętem mógłby być Zmieniacz Czasu! Najlepiej w formie biżuterii np piękna klepsydra na złotym łańcuszku lub delikatny klasyczny zegarek. Wystarczyłoby zmienić godzinę i datę do której chcemy się cofnąć a ob przenosiłby nas w czasie, mogłybyśmy być dwie w tym samym czasie Wtedy mogłybyśmy zrobić wszystko co planujemy bez wiecznych wyrzutów sumienia, że coś tracimy lub kogoś zaniedbujemy. Marzę o takim sprzęcie od siedmiu miesięcy jestem mamą wcześniaka i to mamą odciągającą mleko. Laktator to sprzęt niezastąpiony i nigdzie się bez niego nie ruszam ale Zmieniacz Czasu to byłoby TO! Każdego dnia spędzam na odciąganiu mleka ponad dwie godziny! Nie jest to czas zmarnowany ale jednak opłacony kosztem bliskości z synem czy chociażby cennymi minutami snu

    • Paulina
      27.01.2019

      Fanka Pottera? 😀 Ja też! Tylko byłby problem z tym żeby siebie nie spotkać w domu 😀

  • Monika
    Odpowiedz
    27.01.2019

    Ilość sprzętów ułatwiających życie współczesnym mamom jest porażająca – sterylizatory, garnki absolutnie – wszystko – potrafiące, samobieżne odkurzacze, pralki i suszarki w jednym… Ale skoro ogranicza nas tylko wyobraźnia – uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby urządzenie do bilokacji! Ba!!! Nawet do polilokacji!!! Tak, żebym nie musiała wybierać między zabawą z synkiem, gotowaniem obiadu i wstawianiem prania 🙁 Aktualnie mam na pokładzie Jurka, który ma urodzić się w kwietniu. Lekarz kategorycznie żąda cesarki, więc po pierwszym dziecku – już wiem, co mnie czeka. Najpierw walka o pokarm, po powrocie do domu chaos, odciąganie, płaczący noworodek i stęskniony starszak. Po 2 tygodniach mąż wróci do pracy. I co dalej? Podziwiam i pozdrawiam najserdeczniej mamy, które „ogarniają”. Dla reszty powinno się wynaleźć bilokator 🙂

  • Agnieszka N
    Odpowiedz
    27.01.2019

    Oglądaliście może opowieści z Narni? Nasz sprzęt idealny to właśnie taka idealna szafa z magicznym przejściem! Wchodzimy i jesteśmy gdzie tylko chcemy. Starszy syn ma pojutrze występ na dzień dziadków i bardzo mu przykro , że nie bedzie na nim dziadka, ani babci. Babcia mieszka 600 km od nas , a dziadek za oceanem. Z taka szafą to nie byłby problem! Druga sprawa … teściowa zawsze oferuje chęć pomocy, a potem mówi „No jakbym bliżej mieszkała” – jest szafa i po problemie! Wieczorne wyjście do kina z mężem? Żaden problem, młodych wkładamy do szafy i są na noc u dziadka na Brooklynie. Prezent urodzinowy? Może szybki skok do Disneylandu? To było by coś. W zarze na wyprzedażach brakło naszych upatrzonych ubran? No problem, mik do szafy i możemy w dzień obskoczyć setke Zarów 😉 Starszy syn lubi zagraniczną kuchnię, byłby zachwycony gdyby jego ulubiona chińszczyzna pochodziła prostu z Chin. Szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci . Tato mógłby sobie ulubiony mecz obejrzeć zawsze na żywo, nie ważne w jakim miejscu na ziemi. A mama? Może wyskoczyła by sobie raz na jakiś czas sama np nad morze? Żeby odetchnąć, zjeść gofra i nabrać energii na nowy dzień.

  • Joanna
    Odpowiedz
    26.01.2019

    Licznik zmęczenia, smutku i wypalenia przekazujący sygnały alarmowe dla całej „wioski” mamy i dziecka. Często największy problem to nieumiejętność proszenia o pomoc. Ja doszłam do granicy depresji i dopiero wtedy moja kochana siostra zorganizowała mi częściowa opiekę nad dzieckiem. Jak to, ja matka nie mogę poradzić sobie z własnym dzieckiem? Coś ze mną jest nie tak? I tak oto rok urlopu macierzyńskiego może być rokiem płaczu i umęczenia, czego doświadczyłam. Ostatni miesiąc choć chwile w ciągu dnia mam dla siebie, co totalnie zmienia energię do dziecka, męża, życia! Z takim licznikiem oszczedzilabym sobie wiele łez.

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    26.01.2019

    Witam. Mam dwoch synkow 17 miesiecznego Antosia i 5 tygodniowego Tymusia 🙂 sprzetem ulatwiajacym zycie dla mnie bylo by polaczenie bujaczka huśtawki dla maluszka z wbudowanym odglosem szumisia, z karuzela, z uchwytem podtrzymującym maluszkowi smoczek, z raczkami masujacymi brzuszek. Najlepiej by sprzet mial jak najwiecej funkcji 😉 aby miala tez chwile na odpoczynek aby pozniej intensywniej moc zajmowac sie dziecmi 🙂
    Pozdrawiam

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    26.01.2019

    Chociaż jeszcze na sto procent nie wiem co to znaczy być Mamą, bo zostanę nią za kilka tygodni po raz pierwszy to już wiem, że w całej mojej wyprawce przydałby się jeden sprzęt. Urządzenie, jakiś elektrostymulator, który pozwoliłby wyłączyć strach, stres i sfrustrowanie, a nastawiłby Mamę na pozytywne myślenie. Myślę, że spokój, cierpliwość i opanowanie to najważniejsze cechy przy opiece nad noworodkiem. Zwłaszcza gdy nie wiemy co nas czeka, a strach przed pierwszym karmieniem, pierwszą nocą poza szpitalem, pierwszym wyjściem bez maluszka ma zawsze wielkie oczy. Wiadomo przecież, że szczęśliwa Mama to szczęśliwe Dziecko

  • Urszula
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Teleport.
    Ja spędzam dużo czasu z maluszkiem i faktycznie te wszystkie ułatwienia jak klon, robot, wydłużenie dobry, zatrzymanie czasu itp były by mi pomocne, ale jest tylko jedna rzecz która może dać mi i maleństwu jeszcze więcej radości i spełnienia. Więcej czasu z bratem i tata. Także poprosimy teleport. Mąż często jeździ na sprawy po całej Polsce i dziś np: droga w jedna stronę zajmuje 4 godziny, także spać maluszek poszedł bez utlenia tatusia. Brat kilka razy w tygodniu dojeżdża do innego miasta na treningi podróż zajmuje mu około 2 godzin w jedna stronę. A jak by tak mieli teleport to o ile więcej czasu mogli by spędzać z nami, ehh. Jakie to piękne marzenie.:)

  • 25.01.2019

    Jak czytam takie wpisy, to zaczynam się bać macierzyństwa 🙁 Tak mało wiem!

  • AnkaRa
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Sprzęt który ułatwi życie każdej mamie?
    Ohhhhh! Znam jeden taki, który po urodzeniu pierwszej córki był przez jakiś moim przyjacielem … wcale tego nie chciałam, nie byłam szczęśliwa, że córka po wyjściu z OIOMu odrzuciła pierś, 2 miesiące prób które kończyły się jej i moimi łzami, a często wyczerpaniem i brakiem nadziei, że będzie ok …
    I wtedy na pomoc przyszedł mi właśnie laktator! Ściągałam mleko i podawałam córce w butli… z kilku przyczyn niestety trwało to tylko i aż 6 miesięcy.. to tak jakby karmić podwójnie przez cały ten czas… no więc sprzedałam mojego przyjaciela i rozpoczęła się nasza droga z mrożonkami + MM … i wtedy? Pach! Miesiąc później dowiedziałam się, że jestem w kolejnej ciąży .. i wtedy.. ale jak to? Ale przecież to nie możliwe … a jednak, możliwe .. zblizam się ku końcowi pierwszego trymestru, a moja córka niebawem skończy 9 miesięcy ..
    I wiesz co Agnieszko? Mimo tego, że z poprzednim laktstorem rozstałam się „w kłótni” to nie wyobrażam sobie by po narodzinach drugiego dziecka nie korzystać z tego cudu techniki!
    Gdyby tylko laktatory mogły być mniejsze.. takie by ukryć je pod biustonoszem i w trakcie zabawy z dzieckiem moc odciągać mleko…ahh taki cud techniki byłby prawdziwym skarbem! :))
    Póki co marze by z drugim maluszkiem było ok ale firmę lansinoh znam i chętnie skorzystałabym z tego laktatora 🙂

  • Danusia
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Jaki sprzęt ułatwiający życie przydałby się każdej Mamie?
    Odkąd zostałam mamą przeszłam już kilka tych „gadżetów dla mam”. Nadal niezmiennie wszystkim mamom polecam i uważam, że to powinno znaleźć się w wyprawce dla każdej z mam – nosidełko TULA. Przenosiłam w nim swoją pierwszą córeczkę, a druga już czeka w kolejce. Dzięki nosidełku zdobywałam z mężem i DZIECKIEM szczyty austriackich Alp, które kochamy, które odwiedzamy co roku w trakcie urlopu, tym samym „wyniesione” dziecko mogłam karmić piersią nawet na wysokościach 2800-3000 m n.p.m. (oczywiście przy „pomocy” bacznych obserwatorów co ja robię 🙂 TULA pozwoliła mi na regularne i codzienne spacery w moich miejscowych Beskidach, pozwoliła mi na spokojne ukojenie mojego dziecka do snu w każdej „podbramkowej” sytuacji, a także na spokojną głowę kiedy musiałam oddalić się od dziecka i zostawić je z tatą czy opiekunką, Główna zaleta nosidełka z mojego punktu widzenia – pozwala mi być aktywną mamą, pozwala mi być ciągle w ruchu, pozwala robić to co kocham – wszyscy wiemy SZCZĘŚLIWA MAMA to SZCZĘŚLIWE DZIECKO – TULA mi to bardzo ułatwia.
    Pozdrawiam wspólnie z szczęśliwą rodzinką :*

  • Ania
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Wkrótce pojawi się na świecie mój pierwszy maluch i czytajac wszystkie podręczniki, oglądając miliony filmów i przeglądając Twoje wpisy wydaje mi się że przede wszystkim przydałaby mi się cała grupa sprzętów AGD które umożliwiłyby mi skupienie się na maluszku i poświęcenie swojego czasu tylko na nim. Taka elektyczna gospodyni domu która odkurzy, nastawi pranie, wyprasuje, ugotuje obiad dla całej rodziny i nastawi zmywarkę zwalniając przy okazji parę godzin dziennie tak cennego czasu 🙂 Oprócz tego aplikacja zakupowa ostrzegająca przed niebezpiecznymi składnikami wszystkich artykułów dziecięcych (kosmetyki, chlorowane pieluszki, husteczki z hormonami) które po zeskanowaniu kodu od razu dawałyby znać o zagrożeniach. Na razie jestem przerażona ilością nowych obowiązków i stresuje się czy uda mi się uchować maluszka przed wszystkimi zagrożeniami czychającymi w każdym rogu i wynikającym z mojej niewiedzy więc dla przyszłych mam najbardziej przydałby się jak dla mnie program uspakajających filmów/audiobooków przygotowujących do nowej roli które skutecznie wyciszałyby nerwy i wspierały w oczekiwaniach 🙂

  • Jolanta
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Ja postawilabym na urzadzenie które regeneruje siły, zmniejsza zmęczenie i poprawia humor, taki niwelator depresji i,, produktor dodatkowej energi”. Jeśli miałabym takie coś reszta to pestka tylko cieszyć się macierzynstwem

  • Jola
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Sprzęt, który ułatwiłby życie każdej Mamie? Puszczając wodze fantazji to myślę, że byłaby to przenośna ładowarka do której można by było się podłączyć na chwilkę i doładować swoją życiową energię. Tylko to sobie wyobraź, jesteś mega zmęczona, poirytowana, jedyne o czym marzysz to położyć się do przytulnego łóżeczka i spać, spać i spać… Ale nie możesz tego zrobić bo Twoje dziecko niczym króliczek z pewnej reklamy baterii domaga się Twojej atencji i chce się bawić w berka, potem w chowanego, a na koniec jeszcze w Indian, a Ty masz być białą twarzą, która ma dać się oskalpować. Nie wspominając oczywiście o stosie rzeczy do prania, prasowania, stosie naczyń do zmywania (niestety nie mam zmywarki) i tej sierści, która czeka aż ktoś ją odkurzy. I co robisz? Podłączasz się do tej magicznej ładowarki i cyk znów jesteś pełna energii, zregenerowana i gotowa do działania. Po co tracić drogocenny czas na coś tak bezsensownego i prozaicznego jak sen 😛 Pomyśl ile rzeczy mogłabyś zrobić w czasie, kiedy błogo śpisz. A tak serio, to znając mnie to nawet jakbym miała taką ładowarkę to nie odmówiłabym sobie tej przyjemności jaką jest sen. Bo czy nie ma czegoś przyjemniejszego niż zasypiać z dzieckiem przytulonym do Ciebie? Ale na awaryjne sytuacje taki sprzęt byłby jak znalazł, tyko wtedy biedni tatusiowie mogliby poczuć się niepotrzebni 😛

  • Kasia
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Dla mnie jako matki wcześniaków z 27tc najlepszym sprzętem byłoby możliwość wyłączenia ośrodka stresu w organizmie. Myślę, że dla każdej matki, bez względu czy to wcześniak czy donoszone dziecko, taka umiejętność byłaby przydatna
    dziewczynki zaraz po porodzie zostały przetransportowane do innego szpitala, nawet ich nie widziałam, a lekarze nie chcieli udzielać mi żadnych informacji. To był dla mnie najgorszy czas, zobaczyłam je dopiero po 4 dniach. Jeszcze w szpitalu, gdy wstawanie z łóżka zajmowało mi kilka minut wiedziałam, że się nie poddam i zaczęłam swoją przygodę z laktatorem. Przez trudne cc nie mogłam samodzielnie wysiadać z samochodu, ale musiałam do nich jechać. Początkowo gdy były na OIOMie nie mogliśmy być tam cały czas. Każde spotkanie to stres i płacz, każdy telefon to palpitacje serca, bo być może dzwonią ze szpitala o pogorszeniu ich stanu zdrowia. To były trudne 79 dni. Teraz mogę to tylko wspominać, choć nadal łzy ciekną po policzkach. Dziewczynki mają obecnie 5 miesięcy i są cudowne, a moja przygoda z laktatorem trwa do dziś. Najtrudniejsze są wizyty u lekarzy w Wwie oddalonej od nas o 120km, gdy w samochodzie jest problem ze ściąganiem. Muszę kombinować w szpitalach i kryć się po łazienkach. Mój laktator mimo, że ma możliwość zasilania bateriami nie działa w ten sposób.
    Pozdrawiam z Michalinką i Marcelinką 🙂

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Każda mama jest inna i każde dziecko również, różnimy sie. Dla jednego bedą ważne domowe obiadki, drudzy wybiorą „słoiczki”. Ktoś będzie musiał mieć sterylny porządek, a dla innego to nieistotne. Tysiące obowiązków, ktoś jest sam, ktoś ma do pomocy mamę, teściową, męża. Jedna mama ma spokojne zdrowe dziecko inna żyje pod dyktando kalendarza z ciągłym wizytami u specjalistów. Jest jednak jedna rzecz której brakuje każdej mamie, zwłaszcza tej kpi…..sen….kapsuła do której wchodzisz i w 5 minut regeneruje Twoje siły, a Ty wstajesz wyspana, radosna i pełna energii. Tego życzę sobie i każdej mamie :).

  • Angelika
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Dla mnie jako mamie kpi przydałby się taki laktator który odciągałby pokarm w każdej możliwej sytuacji i pozycji. Przykładowo w trakcie snu którego mama zawsze ma za mało… Oxzywiście powonien odciągnięty pokarm utrzymywać w takiej temperaturze żeby można było podać maluszkowi ciepłe mleczko. Powinien też wytrzymywać wygłupy i wariacje ze starszakiem… Bo oprócz małej ilości snu mamie zwykle brakuje też czasu dla dzieci. Bo o ile posprzątać czy ugotować obiad można gdy mąż wróci z pracy o tyle czasu spędzonego z maluchami nigdy się nie nadrobi. Więc zdecydowanie laktator do zadań specjalnych to moje marzenie.

  • Karolina
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Ojjj jest mnóstwo przedmiotów które moim zdaniem każda mama powinna mieć, które ułatwiają życie świeżo upieczonej mamie i dają chwilę wytchnienia. Nie mogąc zdecydować się na jeden jedyny, więc opiszę kilka moich osobistych hitów. Przede wszystkim chusta. Tak. Hit hitów. Nieodłącznie z nami od pierwszych tygodni życia Frania. Dobra na wszystko. Na kolke, na marudzenie, na usypianie, na zrobienie szybkiego obiadu, na ogarnięcie mieszkania, czy na przytulaski po prostu. Bez niej moje życie byłoby na pewno trudniejsze. Drugim przydatnym przedmiotem była poduszka do karmienia. Niby nic.. Niby Ameryki nikt nie odkrył a ile ułatwil. Zaraz po porodzie dla mnie nieoceniona i ogromnie ułatwiająca codzienne karmienia (a było ich kilkanaście dziennie). I ostatnie choć nie mniej ważne… Nadmuchiwane kółko do pływania. Czemu akurat to? Bo uratowało mi moje obolałe i zmasakrowane ciało zaraz po porodzie. Patent podpowiedziany przez położną po tym jak urodziłam. „Niech mąż jutro pojedzie i kupi pani”. Kupił i niesamowicie ułatwil mi życie w szpitalu i potem jeszcze dwa tygodnie po szpitalu. Gdzie każda próba siadania była okupiona cierpieniem. Kółko pod tylek i życie było o wiele lepsze. Powinien być to must have wyprawkowy (a mi nikt o nim wcześniej nie powiedział!). Przy czym jest to gadżet rozwojowy bo wystarczy dostosować go bardziej do kobiecej anatomii zrobić w różnych kolorach bardziej marketingowych i na pewno rozchodzilby się jak świeże bułeczki. I z tego miejsca pozdrawiam przy okazji wszystkie mamy bo wszystkie jesteśmy niesamowite bo kto jak nie my da radę wszystkiemu i wszystko przetrzyma każda z nas jest machiną nie do zdarcia. Zmęczona, ledwo zipiaca, na oparach kawowych ale nie do zdarcia. Przekonałam się o tym na własnej skórze

  • Gabriela
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Wydaje mi się, że każda mama potrzebuje wsparcia w zakresie cierpliwości. Roboty kuchenne, domowe, czy zwyczajnie mąż lub bliska osoba moja pomóc w codziennych obowiązkach. Jednak najważniejsze chyba to dać dziecku miłość i samemu nauczyć się ją okazywać. Jestem mamą dwójki kochanych Szkrabów i trzeci Maluszek zaraz się urodzi. Najbardziej potrzebowałam kogoś, czegoś co nieustannie w trudnych chwilach przypominałoby mi o cierpliwości, o byciu cierpliwa, spokojna i wyrozumiała dla dzieciaczków. Wiem, że tutaj też rola męża jest niezastąpiona, ale jak wiadomo nie zawsze jest on „dostępny”

  • Kinga
    Odpowiedz
    25.01.2019

    Witaj.
    Odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące konkursu, zacznę od tego że jestem mamą 9 miesięcznego Wojtka i żoną od ponad roku a od 5 miesięcy mieszkających we własnym kącie, oj do którego przydałby się taki Optimus Prime, który zajął by się remontem w mieszkaniu, wstawieniem góry prania, ugotowaniem obiadu, zabawieniem Wojtusia, rozwieszeniem prania, pozmywaniem naczyń, pozbieraniem zabawek Wojtka, nakarmieniem Wojtiego (z tym będzie trudno bo Optimus Prime nie ma laktatora) ale szybko zajęłoby mu polecenie na zakupy po owoce, do tego zadbanie o higienę i ułożenie do snu… A żona mogłaby mieć czas dla męża nie tylko w nocy. Tak czytając to, to właśnie ja jestem Optimus Prime, to mnie jako robota czy jak to inne mamy wymyślają na przykład czasowstrzymacza potrzebuje moje dziecko. Beze mnie nie poradziłby sobie. Wojtusiowi potrzebna jest mama, która potrafi zrobić te wszystkie rzeczy, wstrzymujac czas, by chwilę spędzić razem. Możemy mieć roboty, możemy mieć szybkowary, wolnowary ale czy nie lepiej być dla swojego dziecka takim super bohaterem z którym możemy gotować, robić razem pranie, cieszyć i śmiać podczas kąpieli? Tego czego potrzebujemy to siły i radości, bo jak jeden dzień nie zrobimy tego prania to i tak zrobimy je później. Damy radę o każdej porze dnia i nocy. Pozdrawiam

  • Aleksandra
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Maszynka do produkcji pieniędzy oczywiście! 🙂 choć brzmi to strasznie „z grubej rury”, to dzięki niej, obiady by mi przywozono, zatrudnilabym Panią, która dbałaby o porządek, a ja (i mój Mąż), moglibyśmy całymi dniami tulic naszego Synka (a niedługo też Córcię!) i bawić się z nimi ile wlezie 🙂
    A swoją drogą to świetny post! Sama martwiłam się jak pogodzić karmienie niemowlaka z moją pracą, jaką są jednodniowe wyjazdy, a teraz wierzę, że się da! Moja praca jest wyłącznie wakacyjna, więc niestety muszę dać radę w tym roku, trzymaj kciuki 🙂

  • Anna
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Mnie zadowoliłby czujący, myślący i postępujący tak samo jak ja mój klon, abym samotnie wychowując dziecko mogła szybko i spokojnie zrobić zakupy, zatankować auto, załatwić sprawę urzędowa i jednocześnie być z dzieckiem 24h i dawać mu przede wszystkim siebie.
    A z technicznych rzeczy… Myślę że każda mama ucieszyłaby się z translatora języka noworodkowo-niemowlecego na ten nasz, wyuczony 🙂 oszczedzilby czasem niepotrzebnych nerwów 😉

  • Klaudia
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Witam serdecznie 🙂
    Na początku napisze, że obserwuje Cie odkąd oczekiwałam mojej małej córeczki i szukałam na yt inspiracji dotyczących pakowania torby do szpitala. I tak odkryłam niezastąpione od tamtej pory Torby na Mrożonki! 🙂 A co do wynalazku to chyba popłynę w marzenia i chciałabym taką maszynę która potrafiłaby chociaż na chwilę zatrzymać czas, bo jak widzę jak moja mała córeczka z dnia na dzień jest coraz większa, a ja muszę jej malutkie śpioszki chować do szafy bo okazują się za małe, a przecież jeszcze chwilę temu zawijałam jej w nich rękawki.. 🙂 czas zdecydowanie za szybko ucieka!
    Pozdrawiamy z 3-miesieczna Hania 🙂

  • Aleksandra
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Według mnie najbardziej potrzebny wszystkim Mamom byłby podręczny CZASOWSTRZYMYWACZ! Jednego dnia mogłyby w nieskończoność wpatrywać się w swoje maleństwa podczas snu. Kolejnego zatrzymałyby pędzący czas, aby móc się wyspać bez pobudek. Jeszcze innym razem mogłyby w spokoju doprowadzić dom do ładu! CZASOWSTRZYMYWACZ przydałby się też na „problematycznych” spacerach, Chyba każda Mama czasem chciałaby się bezszelestnie ewakuować spod obstrzału przechodniów. CZASOWSTRZYMYWACZ to must have wszystkich Mam! Ma ktoś na zbyciu takie urządzenie? Chętnie odkupię. Może być używane, w średnim stanie 😉

  • Aleksandra
    Odpowiedz
    24.01.2019

    ‚Czasami może Ci się wydawać, że nie ma przy Tobie nikogo, kto by na Ciebie zawsze czekał. Ale wiesz kto jednak czeka mimo wszystko? Pranie. Pranie czeka na Ciebie zawsze.’ Ten cytat z blogojciec idealnie opisuje moją codzienność. Przy dwójce Maluchów piorę każdego dnia, minimum raz, częściej dwa bądź nawet trzy… wieszam na suszarce która zajmuje mi prawie cały korytarz, suche znów segreguję dzieląc na odpowiednie osoby, składam, wieszam, roznoszę po pokojach…
    Marzy mi się kompaktowa maszyna, która sortowalaby zawartość kosza z brudnymi rzeczami, prała, prasowała, składała/wieszała na wieszak i odwoziła do odpowiedniej szafy… Byłaby to dla mnie ogromna oszczędność czasu i energii.
    A tak bardziej realistycznie -przydałby mi się ktoś, kto raz w tygodniu zająłby się moimi Chłopakami, tak bym chociaż na godzinę mogla sama wyjść, naładować swoje akumulatory, tak by czas spędzany później razem był to 100% quality time, bym zawsze z uśmiechem i energią była z moimi Łobuzami, a nie tylko przy nich.

  • 24.01.2019

    Oj przydałby sie jakiś wehikuł czasu lub coś żeby na chwilkę zatrzymać czas przespać się i posprzątać 😀 Miałam problemy z karmieniem , mam spory biust i córeczka nie chciała łapać piersi… był płacz z obu stron, aż w końcu kupiłam najzwyklejszy laktator i pompowałam 6 miesięcy co 2,5 godziny dzień i w nocy. Moim wsparciem aby karmić swoim mlekiem moją córeczkę był właśnie laktator i dlatego napisałam dla niego ODĘ ! 🙂
    Oda do Laktatora

    Laktator cierpliwy jest

    nie zazdrości obfitości biustu

    nie unosi się pychą lecz mlekiem

    bezwstydnie obłapia Twe piersi

    nie chce nic w zamian

    nie gniewa się za Twe humory

    nie wypomni Ci spóźnienia

    wszystko znosi, wierzy w Ciebie

    wszystkie Twe furie przetrzyma

    w pracy nigdy nie ustaje

    mleko Twe dziecku bez żalu oddaje

    poczucie wolności gwarantuje

    dyskretnie swą robotę wykonuje

    pomruczy Ci do uszka

    gdy go tulisz do serduszka

    A Ty mój Bobasku nie słuchaj tych oklasków

    bo choć laktator wypasiony, Ty jesteś niezastąpiony,

    lecz matce on potrzebny gdy spijać z piersi nie chcesz,

    lub matka Twa musi oddalić się na chwilę w dal i dać swe mleko Ci.

    Teraz czekam na drugie maleństwo w moim brzuszku, przeczuwam że historia się powtórzy,..

  • Monika
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Chciałabym maszynę do klonowania, bo jedna mama przy trójce dzieci to za mało! I tak: mama nr 1 spokojnie karmiłaby niemowlaka, mama nr 2 budowałaby w tym czasie ze zbuntowanym 2latkiem najwyższą wieżę świata, a mama nr 3 ćwiczyłaby z 6latkiem pisanie literek i cyferek. Hmm a może więcej tych mam by się przydało??? Bo to właśnie mama najsmaczniej ugotuje, mama najdokładniej posprząta , mama najlepiej zrobi wszystko…

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Hmm co ulatwiloby życie każdej mamie? Chyba nie ma takiej uniwersalnej rzeczy. Ale wiem co ulatwiloby życie mamie kpi! Super niewidoczny ukryty laktator bez kabelkow, sterowany telefonem. Taki z którym bez problemu można chodzić po domu a nawet nosić dziecko. A najlepiej z częściami w zestawie na cały dzień, a do tego robot który by później zająłby sie zmywaniem i przelaniem porcji do butelki! To byłyby raj!

  • Agnieszka
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Zdecydowanie sprzęty, które wszystko lub prawie wszystko zrobią za nas: samosprzątający odkurzacz, zmywarka, robot kuchenny typu Kenwood, Każda minuta, którą trzeba przeznaczyć na codzienne sprzątanie czy gotowanie może być wtedy dodatkowym czasem dla naszego maluszka… lub na dłużą drzemkę 😉 Bo przecież wyspana mama to szczęśliwa mama, a co za tym idzie i szczęśliwe dziecko 🙂

  • Anna
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Sprzęt ułatwiający życie każdej Mamie.

    To musiałaby być prawdziwa fabryka. Robot wielozadaniowy. Prawdziwe kombo.

    Bo która, nas czasem nie marzyła o maszynie, która sprawdzałabu kilkanaście razy w ciągu nocy czy kołderka nadal jest na swoim miejscu. A nie raz też pomyślała o robocie który posortuje wszystkie zabawki wieczorem. Puzzle powklada do właściwych pudełek. Maskotki równo ułoży na półce. O tak! Przybywaj taka o to maszyno chociaż raz w tygodniu. W piątek 🙂 kiedy to już poziom zmęczenia mam jest wysoki.

    A może maszyna która posprzątać po posiłkowym BLW naszego malucha… Hmm ogarnie dziecko i to co się „zadziało” podczas tego jedzeniowego procederu 🙂

    hmm no i jeszcze szafę wymarzylam sobie taką, która by odkladała za małe już ubranka(oczywiście poskladane ułożone w podpisanym kartonie) . A z jej wnętrza wychodziłyby już te które rozmiarem pasują na ten moment. O! Szafę taka. Zwłaszcza na pierwsze dwa lata malucha wynajmę pilnie 🙂 ;]

    … Chyba lekko poplynelam!!! 🙂
    A niech się dzieje. Niech się spalania. 🙂 ;]

    • Annq
      30.01.2019

      Już od samego rozmarzenia się robi tak jakby ciepłej na sercu i lżej w tych czasem trudnych obowiązkach

  • Magda
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Jestem mamą 6 msc Marcela
    I wg mnie must have każdej mamy to szybkowar.
    Będąc z małym niemowlakiem każda mama powinna zjeść ciepły obiad. I szybkowar to najlepsze rozwiązanie, gdyż w ciągu 20 min można przygotować pełnowartościowy posiłek. I to nie nudny, ale i kolorowy i pyszny .
    Chętnie podzielę się przepisami na jednogarnkowe dania:)

    • Magda
      24.01.2019

      Polecam
      Ja w sumie mogłabym mieć jeden garnek- szybkowar i drugi na gotowanie kaszy czy tez ryżu bądź makaronu.
      Oprócz zup czy tez jednogarkowych potraw przygotowuje wędliny np szynkę
      Po porodzie było to dla mnie zbawienne. Zależało mi, aby jesc zdrowo ze wzgledu na karmienie piersią i nie musiałam
      spedzac dużo czasu w kuchni

  • Beata
    Odpowiedz
    24.01.2019

    Jaki sprzęt ułatwiający życie przydałby się każdej Mamie?
    Myślę, że ciężko wybrać jeden uniwersalny wynalazek. Jako przyszła mama chciałabym w początkowym okresie w pełni poświęcić się maluszkowi i w 100% realizować potrzebę bliskości. Myślę, że w takim przypadku przydałoby mi się po prostu robot, który odwali za mnie całą robotę. Chyba jestem zbyt wymagająca? Ale pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie to czynności, które zajmują masę czasu. Czasu, które mogłabym poświęcić mojej córeczce. Ot takie skromne marzenie, żeby jakiś mały, zwinny robocik wykonywał tą robotę za mnie 🙂

    • Baeata
      26.01.2019

      Byłoby wspaniale, ale mąż nie jest aż tak zorganizowany, żeby to wszystko ogarnąć 🙂 nie wspominając o prasowaniu…