Mama jest offline!

To okropne uczucie jak z samego rana sprawdzę maila na telefonie i widzę świetną propozycję albo… problem. Nie potrafię już cieszyć się śniadaniem z mężem czy wygłupami z Mikołajem. Moje myśli krążą wokół otrzymanej oferty albo jestem nastawiona na na jak najszybsze rozwiązanie problemu. A co by było, gdybym aż do pójścia do pracy nie sprawdziła poczty?

Spędziłabym cudowny poranek z moimi chłopakami, zrelaksowana pojechała do biura, sprawdziła pocztę i szybko odpisała na propozycję czy rozwiązała problematyczną sytuację.

Maile firmowe, maile prywatne, telefony, smsy, komunikatory, Facebook, Instagram… większość z tych narzędzi jest niezbędna albo bardzo przyjemna w naszym codziennym życiu. Jednak ciągłe bycie online ma moim zdaniem więcej wad niż zalet. Rozdrabniamy się, niczego nie robimy tu i teraz i na 100%. Zabawa z Mikim nie jest taka fajna, jak ciągle brzęczy telefon, co chwilę przychodzi e-mail, wiadomość, a ja bardzo często zerkam, czy to aby nic bardzo ważnego. Bo wiecie jak to się zwykle kończy? Przerywam zabawę / prasowanie / gotowanie / czytanie / relaks, aby jak najszybciej załatwić daną sprawę, odpisać, przygotować ofertę, aby jak najszybciej jak najwięcej mieć z głowy. Coraz częściej próbuję tego nie robić od razu tylko wrócić do poprzedniego zajęcia i co? Myślami i tak jestem gdzie indziej. W głowie wymyślam cenniki, słowa układam w zdania, piszę maile, negocjuję, a w efekcie tego niczego nie robię na 100%.

Czas to zmienić. Postanowiłam więc wprowadzić w moim życiu zarówno pory jak i strefy offline.

Pory offline

Poranek

Potrzebuję około godziny, by od wstania z łózka wyszykować się do pracy. Tu nie ma już miejsca na Internet, maile czy Facebook’a. Jestem tylko ja i moja rodzina. Dzięki temu o wiele sprawniej wychodzę do pracy, pełna dobrego humoru i ciekawości co przyniesie dzień.

Po pracy

Nie po to po pracy biegnę na skrzydłach do domu, aby… znów pracować, być w kontakcie z całym światem. Do czasu powrotu Wojtka z pracy to czas tylko dla mnie i dla Dziecka.

Przed snem

Jak już wiecie, nie zaczynam dnia od Internetu. Nie kończę go też w ten sposób, a więc przynajmniej 30-60 minut przed snem staram się wyciszyć i zrelaksować z dala od migających ekranów. To czas na prysznic, książkę czy rozmowę.

Strefy offline

Sypialnia

To miejsce, w którym śpimy we Trójkę. Nie ma tu miejsca na telewizor, a od niedawna także na urządzenia podłączone do Internetu. To nasza strefa ciszy, spokoju i relaksu, odpoczynku i wspólnych wygłupów.

Pokój Dziecka

Aby być z Nim na 100%.

A jak to jest u Was? Telefon, laptop i tablet w wersji online są z Wami na okrągło? Od kiedy telefon pełni funkcję budzika, radia, komputera i przede wszystkim aparatu fotograficznego ciężko się nam bez niego obejść prawda? Jeśli tak, co sądzicie o moim rozwiązaniu? A może już dawno na to wpadliście?

6 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 6 października 2015

    Tak jak bym czytała siebie:-) Coś w tym jest ja również mam takie postanowienie, żeby nie sprawdzać poczty rano i wieczorem. Sprawdzam raz dziennie i tylko i aż raz dziennie, i to w zupełności wystarczy. Prowadzenie mojego bloga również staram się organizować w ten sam sposób, aby za mocno mnie to wszystko nie absorbowało.

    • 7 października 2015

      Oh raz dziennie brzmi super! Ja w pracy cały czas pracuję na mailach więc u mnie by to się nie udało, ale chyba wyłączę powiadomienia na ekranie: NOWA WIADOMOŚĆ! Strasznie mnie to rozprasza.

  • cosmomama
    Odpowiedz
    6 października 2015

    Ja zawsze staram się poranki mieć bez internetu. Bo jak już włączę komputer, to później wszystko idzie wolniej i co chwilę zerkam na ekran.

    • 7 października 2015

      Oj tak. Ja cały ranek w korku dzisiaj się gryzłam – sprawdzić tę pocztę czy nie sprawdzić 😉 Chyba trochę czasu minie zanim się przyzwyczaję do bycia offline 😉

  • 7 października 2015

    Ja internet mam wyłącznie, kiedy Junior śpi – jak już się odrobię z tym, co zostawiam na tą wyczekiwaną porę 😉 ważniejszy jest dom, porządek, obiad, pranie… na szarym końcu internet i mój blog – przez co czasami mam wyrzuty sumienia, bo chciałabym bardzo starać się bardziej 😛

    • 7 października 2015

      Hihi u mnie coś po środku – pranie, obiad (dla mnie) i porządek są na końcu 😉