Pokój dziecięcy inspiracje safari

pokój dziecięcy inspiracje safari

Pokój dziecięcy – po inspiracje safari – zapraszam Cię do pokoju, w którym mieszka Maksiu. Ponieważ Maksymilian skończył trzy lata, pokój musiał przejść metamorfozę, aby sprostać wymaganiom przedszkolaka. Witaj w pokoju Maksia!

 

Inspiracje safari do pokoju dziecięcego dla niemowlaka znajdziesz w tym poście, natomiast Maksymilian (poważne imię zobowiązuje), nasz mały-duży chłopiec już dawno nie korzysta z pieluszek, więc nie potrzebuje przewijaka. Sam kładzie się do łóżeczka i z niego wychodzi – nie potrzebuje także łóżeczka ze szczebelkami.

 

 

Jakie zmiany zaszły?

 

 

Pokój dziecięcy inspirowany safari dla przedszkolaka

Najważniejsza zmiana wzięła się z tego, że… bardzo lubię pokoje urządzone ton w ton.  Zależało mi, by pokój dziecięcy Maksia, gdy był jeszcze maluszkiem, był spokojny, wyciszający przed snem, nie atakujący zewsząd feerią barw. Przeszukałam mnóstwo pomysłów na pokój dziecięcy i inspiracje safari, natomiast finalnie zdecydowałam się na wybór zarówno szarych mebelków jak i szarej ściany – zgodnie z moim ukochanym stylem „ton w ton”.

 

Bo powiedz sama: jak jest zazwyczaj w pokojach dziecięcych? Zabawki są kolorowe, pstrokate, często świecące i sama ich obecność w pokoju sprawia, że zyskuje on kolorów, nawet jeśli wszystko dookoła jest stonowane – białe, szare czy beżowe.

 

Ponadto nasze dzieci tak naprawdę bawią się tylko kilkoma zabawkami na raz, wcale nie ma ich w pokoju tak dużo. Przede wszystkim bawią się klockami zawieszonymi w worku Play&Go na ścianie w pokoju starszego Mikołaja. W jednym jest Lego, w drugim Duplo, dodatkowo regalik z czterema półeczkami, który tu stoi i to tak naprawdę już wszystko z zabawek znajdujących się w pokoju.

 

 

 

W pokoju były szare ściany, szare zasłony i wówczas bardzo mi się to podobało, ale po czasie uznałam, że coś chciałabym jednak zmienić. Dziś pewnie już nie zdecydowałaby się na ten szary kolor, tylko przemalowała go na ciepłą biel, którą mam w pozostałej części domu albo jakiś inny jasny kolor, by te mebelki ładnie wyróżnić. Przemalowanie pokoju to jednak „brudna” praca. Musiałabym wynieść meble, zakryć wszystko folią, ściągnąć zasłony, karnisze, zdemontować półki… nie chcieliśmy takiego grubego remontu i po prostu zdecydowaliśmy się na tapetę.

 

Gdy tylko zobaczyłam te tapetę ze zwierzęcym motywem – skradła moje serce. Wiedziałam, że idealnie będzie pasowała do pokoju safari..

 

I już witałam się z gąską, tapeta była kupiona i nagle… nadszedł koronawirus. Wiedziałam, że tapety nie chcę kłaść sama z Wojtkiem i wolimy zdać się na fachowca, który zrobi to szybciej i lepiej. Czas oczekiwania na niego sprawił, że cały temat remontu trochę nam się przesunął, ale wreszcie mogę pokazać Ci efekty!

 

Spójrz, jak całość świetnie się prezentuje. Zwierzęca tapeta sprawiła, że cały pokoik pięknie się ożywił i ocieplił.

 

Gdzie kupić tapetę?

 

Tapeta to tapeta ścienna Superfresco Easy model SKIN 32-634 – znajdziesz ją w tym sklepie z tapetami – a co mega ważne, jest właśnie w promocji -50%! 

 

 

 

Łóżeczko przedszkolaka

Oczywiście zniknął bok łóżeczka, dzięki czemu powstał tapczanik – ponieważ Maksio jest już starszy i sam się do niego kładzie i z niego wychodzi. Natomiast jeśli zadasz mi pytanie, czy trzyletni Maksiu tak pięknie śpi i nie spada na podłogę… otóż nie. Rzecz jasna sprawdziliśmy to – po prostu kładliśmy mu inny materac czy kołdrę na ziemi i okazywało się, że Maksio spada każdej nocy. Zdecydowaliśmy się domontować mu specjalny, ściągany bok do łóżeczka, który można też rozłożyć na płasko i wtedy mogę położyć się obok dziecka. Jednym klipsem mogę też po prostu cały ten bok zdjąć, jeśli jest taka potrzeba – na przykład gdy Maksio ma gości lub po prostu się bawi. Wtedy wystarczy go po prostu odpiąć i schować pod materac.

 

 

Jaki rozmiar łóżeczka wybrać?

 

Łóżeczko Maksia ma 140×70. Gdy Mikołaj był w jego wieku, spał w łóżeczku 120×60 i był bardzo niezadowolony – mimo zdjętego boku i barierki, łóżeczko było już dla niego za małe, dobrze słyszałam, jak w nocy obijał się o boki łóżka… Pewnego wieczora podjął „męską decyzję” i ze swojego własnego pokoju przeniósł się… do pokoju gościnnego, by spać na normalnym, „dorosłym” łóżku. Wiedziałam, że to znak, że trzeba kupić mu nowe łóżko.

 

Do większego łóżka Maksio się idealnie mieści, co więcej, ja się kładę razem z nim, głaszczę, przytulam, przychodzi nawet Tata… ten tapczanik jest naprawdę tak wytrzymały, że spokojnie posłuży mu jeszcze kilka lat. Jeśli więc dziś zastanawiałabyś się nad wyborem łóżeczka 120×60 czy 140×70, to absolutnie polecam to większe, jeśli tylko masz na nie miejsce. Mój trzylatek spokojnie się w nim mieści i jeszcze trochę będzie z niego korzystał, podczas gdy dwuipółlatek w mniejszym łóżeczku czuł się niekomfortowo.

 

 

Przewijak

Komoda przestała pełnić już funkcję przewijaka, więc zyskaliśmy przestrzeń, ponieważ po zdjęciu nakładki na przewijak, komoda stała się dużo płytsza. Zdecydowaliśmy się więc na zmianę układu mebli w pokoiku. Pierwotnie łóżeczko stało przy kaloryferze, co latem jest dobrym rozwiązaniem, ale zimą nie za bardzo. Łóżeczko więc poszło w kąt, a jego miejsce zajęła komoda. Nie jest to według mnie układ idealny, bo chciałabym, żeby były tu większe odległości, ale ten pokoik jest po prostu malutki, ma tylko 8m2 i nie wszystkie moje marzenia mogę w nim zrealizować, dlatego te mebelki stoją obok siebie. Wolałabym też, by było tu więcej  miejsca do zabawy, ale jest jak jest.

 

 

Huśtawka

Zmieniliśmy huśtawkę bocianie gniazdo na pleciony bambusowy kosz. Ten kosz fajnie ociepla wnętrze i koresponduje kolorem z napisem „Maksiu”. Napis z imieniem też zmienił swoje położenie, wcześniej wisiał nad łóżeczkiem, ale teraz nie chcieliśmy wieszać go na ścianie z tapetą, gdyż nie byłoby go dobrze wdać, dlatego wisi na prostopadłej ścianie.

 

 

 

Te elementy natury – półeczki, napis w kole, drewniana deska z wypaloną żyrafą, huśtawka – świetnie korespondują ze zwierzęcą tapetą. A co do samej huśtawki – oprócz tego, że dzieciaki uwielbiają się na niej bujać – chętnie siadam w tym koszu, gdy np. Maksiu już zasypia, ale chce, żebym jeszcze do niego przyszła, choć niekoniecznie się kładła, tylko posiedziała i coś mu poopowiadała. Śmieję się, że choć kosz wisi w pokoju Maksia, to ja i Tata jesteśmy głównymi jego użytkownikami. Bardzo lubię tę huśtawkę, lubią ją dzieci, lubi ją pies. Najważniejsza jednak różnica między tą huśtawką a poprzednią jest taka, że ten kosz otula i ociepla całe wnętrze.

 

 

 

 

Będąc przy temacie ozdób wiszących, nie sposób nie odnieść się do wiszących głów zwierząt. Co jakiś czas dostaję pytanie, czy nie uważam, że głowy zwierząt na ścianie to promowanie kłusownictwa. Uważam, że absolutnie nie, te głowy są przecież pluszowe, nie wieszam tu poroży. Jest to też świetna okazja do rozmowy, przy której nikt nie cierpi – tłumaczymy dzieciom, że mamy super pokój safari, ale jeśli chcemy mieć głowy zwierzaków na ścianie, to tylko pluszowe, wszelkie dekoracje zwierzęce tylko takie, jeśli nie ucierpi na tym żadne zwierzę.

 

I świetnie nam się to sprawdza, bo gdy idziemy czasami do jakiejś kaszubskiej knajpy i siedzimy w myśliwskiej sali, w której jest mnóstwo poroży, to moje dzieci edukują panią kelnerkę, że powinni sobie powiesić pluszowe głowy, bo niekoniecznie czaszki z porożem na ścianach są atrakcyjne. Uważam więc, że nie czynimy nikomu szkody, a dzieci przy okazji są wyedukowane, że polowanie na dzikie zwierzęta jest szkodliwe.

 

 

 

Lampka żyrafka – z timerem i ściemniaczem

Mega, mega fajną rzeczą, w której się wprost zakochałam, to lampa w kształcie żyrafy, którą Maksiu dostał w prezencie na urodziny. Przyznam Ci się szczerze, że sama jako Mama marzyłam o tej lampie bardzo długo, wiedziałam, że to jest coś świetnego. Gdy ją jednak zamawiałam, nie wiedziałam jeszcze, że… ona jest sterowana pilotem, którym można zmieniać natężenie światła.

 

 

Nie chcę, by moje dzieci spały przy zapalonym świetle, ale szanuję to, że wieczorem, gdy zasypiają, chcą mieć jeszcze jakiś czas zapaloną lampkę, by pooglądać książeczkę, wyciszyć się. I tu lampka przychodzi z pomocą, bo mogę w niej ustawić timer! Lampka może pozostać zapalona przez 30, 60 lub 90 minut. I to jest takie fajne, bo mówię dzieciom: „Ok, słuchajcie, opowiadamy teraz bajki przez 15 minut” – po tym czasie światło gaśnie, a one wiedzą, że oznacza to tyle, że kończymy czytać i idziemy spać. Moi synowie bardzo lubią tego typu zasady i rutyny.

 

W tej lampce jest także ściemniacz – mogę ustawić minimalne natężenie światła, by było im przyjemniej zasypiać czy się przytulać do nas, a do opowiadania bajek czy wieczornego ubierania piżamki ustawiamy maksymalne natężenie światła.

 

Oprócz niewątpliwej praktyczności tej lampy, jest ona śliczną ozdobą, z której jestem pewna, że Maksiu bardzo długo nie wyrośnie, bo jest przepiękna i praktyczna. Widać, że ktoś włożył serce w tworzenie tej lampki – to ręczna robota, na zamówienie. Nie należała do najtańszych, ale jestem zdania, że naprawdę warto poczekać na coś dłużej i o czymś pomarzyć, a w końcu się skusić na zakup z polskiej produkcji, wiedząc, że osoba prowadząca sklep wykonuje swoją pracę z sercem.

 

Lampka tak  spodobała się Mikołajowi, że gdy młodszy brat zasypiał, ten podkradał się do niego i zabierał żyrafkę do siebie 🙂 Mamy już pomysł na urodzinowy prezent dla niego – zastanawiamy się tylko nad motywem – czy będzie to statek czy też robot.

 

lampka little lights robot lampka little lights statek

 

 

Regał na zabawki

W międzyczasie w pokoju Maksia zawisł zrobiony przez nas prosty regał na książki i zabawki. Półki to drewniane parapety z Brico Marche, które mają zaoblone boki i wycięte otwory na sznur. Ten sznur pełni tylko funkcję wizualną (by wpasować się do klimatu pokoju), ponieważ same półki przymocowane są do ściany za pomocą trójkątnych wsporników. Idea jest taka, by stopniowo, wraz ze wzrostem naszego synka, kolejne deski pojawiały się u góry. Maksio spokojnie sięga teraz do każdej z półek, a gdy będzie wyższy – pojawi się kolejna półka. Nie musimy obawiać się, że będzie się wspinał, by sięgnąć do czegoś, co jest wysoko, poza jego zasięgiem.

 

 

Ulubione drewniane zabawki

Maksio nie wyobraża sobie swojego pokoiku bez:

drewnianego pociągu safari, drewnianego sortera kształtów w kształcie motylka, drewnianej układanki w kształcie rampy z ukrytym samochodzikiem  -uczę się liczyć, wielgachnej pluszowej żyrafy, z którą co noc śpi, niebieskiej drewnianej tęczy, drewnianego ekspresu do kawy, z którym wita każdy dzień „parząc” mi ulubioną kawę z drewnianych kapsułek.

 

Popełniłam błąd w aranżowaniu pokoju Mikołaja, chowając wszystkie rzeczy, do których nie miał mieć łatwego dostępu (farby, ciastolina…) wysoko, poza jego zasięgiem. No właśnie – było to poza jego zasięgiem, więc moje dziecko budowało sobie z zabawek i pudełek schodki i wspinało się, by do tych zakazanych, tajemnych szufladek się dostać. Teraz już, ucząc się na swoich błędach, wszystkie zanawki w pokoju Maksia jest na jego wysokości, wysokości trzylatka.

 

Dzięki takiemu rozwiązaniu mamy też fajny montessoriański, bezpieczny mebel niewielkim kosztem, który dodatkowo – dzięki pustej przestrzeni nad nim – nie przytłacza już i tak malutkiego pokoju. A póki co na pozostałym sznurze wisi małpa… jak w prawdziwej dżungli!

 

 

 

 

Co więcej?

Gdy Maksiu nie miał jeszcze swobodnego dostępu do łóżeczka, w kącie przy szafie leżała mata do zabawy, gdzie mógł sobie odpoczywać lub się bawić. Teraz mata zniknęła, a jej miejsce zajęła wygodna pufa, na której Maksiu bardzo lubi oglądać książeczki albo ćwiczyć uważność – jak Mama. W wiklinowym słoniu trzymamy natomiast drewniane klocki. Obrazki w ramkach na ścianie w tym kąciku zastąpiliśmy praktycznymi półeczkami na książeczki.

 

 

Wciąż też mamy dywan – zebrę oraz wiszące na ścianie skrzydła z modlitwą, które przypominają dzieciom, żeby codziennie znaleźć chwilę na rozmowę z Panem Bogiem oraz wdzięczność za to, co przyniósł dzień.

 

 

Wszystkie bieżące ubranka (oprócz wiszących w tej chwili w szafie koszul) mieszczą się w pojemnej komodzie, a wszystkie pozasezonowe rzeczy trzymam w szafie, podobnie jak jeszcze za duże rzeczy po Mikołaju czy za małe po Maksiu, które mam do pożyczenia koleżankom. Trzymam tam również zapasowe pościele, czy okazjonalnie używane dziecięce sprzęty jak inhalator, śpiworek czy wakacyjne kocyki.

 

 

Tak prezentuje się pokój Maksia w całej okazałości. To jednak na pewno nie koniec zmian, bo za 3 lata czeka nas biurko, które pewnie stanie pod oknem, tym samym komoda zmieni miejsce, aby zrobić je na łóżko.

 

Ale na ten moment pokoik safari przedszkolaka w 150% spełnia zapotrzebowanie nie tylko Maksia, ale i całej naszej rodziny.

W poście wystąpili:

Mebelki:

łóżeczko – Kidsmill Newport II – Muppetshop
komoda – Kidsmill Newport II – Muppetshop
szafa – Kidsmill Newport II – Muppetshop
półka na zabawki – Ikea

Tekstylia:

kocyk w zebry – Quax, Muppetshop
poduszka z zebrą – Quax, Muppetshop 
dywanik z zebrą – Quax, Muppetshop
szara pikowana kapa na łóżko – Mama potrafi
worek na zabawki, bieliznę z żyraf a – Ferm Living, Muppetshop
pościel safari – Zara Home (niedostępna)

Dekoracje:

lampka żyrafa – Little Lights
widząca doniczka – Ravelo
lustro żyrafa – Dekosign
głowa żyrafy – H&M Home
głowa nosorożca na ścianę – H&M Home
„Maksiu” napis na ścianę w kółku – Corten Design

Zabawki:

Drewniany pociąg safari – Janod
Drewniany sorter kształtów Motyl – Janod
Układanka drewniana – Uczę się liczyć – Rampa samochodowa – Janod
Pluszowa żyrafa – HM
Pluszowa małpka – orangutan – IKEA
Drewniana tęcza – Tublu
Drewniany ekspres do kawy – Tublu

 

Co najbardziej podoba Ci się w pokoju dziecięcym i inspiracjach safari?

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments