Kocha, lubi, SZAFUJE – nowa seria postów na blogu!

w co się ubrać blog

Twoja szafa pęka w szwach, a Ty nie masz się w co ubrać?

A gdy w końcu coś na siebie włożysz zwykle przez cały dzień żałujesz, że nie ubrałaś czegoś innego?

Ciągle kupujesz coś nowego, a mimo to wciąż nie masz w czym chodzić?

Nie wiesz jak kompletować zestawy ubrań?

Nie wiesz w jakich fasonach jest Ci dobrze, a czego powinnaś unikać jak ognia?

Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałaś twierdząco, to ta seria postów jest dla Ciebie!

W postanowieniach na 2016 rok na szczycie listy umieściłam rozprawienie się z moją garderobą. Tak na prawdę przez ostatnie 2 lata to głównie „siedziałam w domu” – ciąża i urlop macierzyński, a także duże wahania kształtów i wagi sprawiły, że ja na prawdę nie mam się w co ubrać! A na co dzień nie czuję się dobrze w swoich ciuchach. Moja figura zmieniła się, moda zmieniła się i moje oczekiwania również, a więc mojej szafie należy się zupełna metamorfoza. Muszą wylecieć z niej ubrania, które darzę sentymentem, gdyż nosiłam je do pracy 2-3 lata temu, a które dzisiaj już zupełnie na mnie nie pasują, albo już mi się nie podobają, także workowate cuda, w których początkowo ukrywałam ciążowy brzuszek, bluzki do karmienia i ciuchy, które nadają się tylko do chodzenia po domu, ale bez otwierania drzwi kurierowi.

Stawiając czoła temu wyzwaniu chciałam mieć kompana, kogoś, kto będzie moim przewodnikiem, stylistą. Na co dzień sama zajmuję się modą ślubną, a także analizą sylwetki i doborem ślubnych strojów. Wiem jak ukryć zbyt szerokie biodra czy ramiona, podkreślić talię i wydobyć wszystkie atuty sylwetki Panny Młodej, uzupełniając kreację odpowiednimi dodatkami. Umiem rozpoznać, czy ta figura to jabłko, klepsydra czy gruszka, a także dopasować poszczególne części garderoby. Jednak mam wrażenie, że patrząc z boku łatwiej jest zachować obiektywizm i perfekcyjnie doradzić, niż gdy samemu staje się ze sobą oko w oko przed lustrem. Tu nasze wymiary potrafią zostać przyćmione przez kompleksy i czasami latami człowiek stara się ukryć zbyt dużą w jego oczach pupę zakładając wzorzyste bluzki, nie zauważając, że doprowadza w ten sposób do deformacji swojej sylwetki gdyż poszerzając się nadmiernie u góry zaczyna przypominać trójkąt, oddalając się od idealnych proporcji klepsydry.

Nie będę udawać, że dobrze znam się na modzie i jestem na bieżąco z modową prasą i kreacjami z wybiegów, bowiem na co dzień nie śledzę tych trendów, ale wierzę, że wielka moda nie jest kluczem do tego, aby fajnie i dobrze wyglądać. Swojej drogi do nowego i odświeżonego wizerunku nie szukam więc oglądając pokazy mody czy prenumerując Harper’s Bazaar. Poszukując prostych, szybkich i sprawdzonych rozwiązań, które posłużą mi na lata postanowiłam posłużyć się poradnikami, a na mojej liście i w mojej domowej biblioteczne zamieszkały 3 nowe pozycje:

Dobór książek nie był przypadkowy – autorki tych książek fantastycznie wyglądają na co dzień, co regularnie pokazują na swoich blogach czy vlogach więc nie pozostaje nic lepszego, niż się tego właśnie od nich nauczyć.

No to zaczynam!

Już jutro recenzja pierwszej książki „Elementarz Stylu” Katarzyny Tusk >> klik.

Kto ciekawy? A kto już czytał?

A może Wy polecicie mi jeszcze jakieś książki, które zrewolucjonizowały Waszą szafę?

PS Jeśli podoba Ci się u mnie – bądź na bieżąco i koniecznie zaobserwuj mnie na Facebook’u oraz Instagramie

14 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 6 lutego 2016

    na książkę Kasi czaję się już od jakiegoś czasu, za to Modową Rewolucję i Radzką bardzo, bardzo polecam! Pierwsza to konkretna dawka wiedzy i super lektura, a druga – pięknei wydane źródło inspiracji:)

    • 8 lutego 2016

      Druga już za mną teraz przeprowadzka pokrzyżowała mi czytelnicze plany, ale już się nie mogę doczekać jak zanurzę się z nosem w Rewolucję 🙂

  • 18 stycznia 2016

    Napisałam niedawno u siebie, ze dziś zamiast porządkować szafę, czytamy poradnik jak to robić

    • 20 stycznia 2016

      Dziękuję! Czasu to mi zawsze brakuje, ale najbardziej jasnych reguł, którymi mogę podążać i dzięki którym w końcu pozbędę się tych koszul ze stójką, których nie noszę, bo źle w nich wyglądam a szkoda mi je wyrzucić, bo w końcu tyle za nie zapłaciłam 😉

  • 18 stycznia 2016

    Dziewczyno! Jakbym czytała o sobie!

    • 20 stycznia 2016

      No to zapraszam do sprzątania, a później… zakupy 😀

  • bachazyrafa
    Odpowiedz
    18 stycznia 2016

    u mnie metamorfoza szafy wciąż czeka… bo przecież niedługo schudnę ;/ i tym sposobem codziennie dżinsy, t-shirt i sportowe buty… spódnica i coś eleganckiego jak już naprawdę muszę 🙁

    • 20 stycznia 2016

      oj tak, ja ostatnio jak ubrałam sukienkę to cały dzień się przeglądałam się w szybach, tak dobrze się czułam, ale przyzwyczajenie miesiącami kazało mi wyciągać z szafy głównie jeansy…

  • Ania
    Odpowiedz
    18 stycznia 2016

    Ja jestem ciekawa, będę śledzić! Osobiście nic nie czytałam na ten temat, zawsze spychałam tę tematykę na ostatnie miejsce wśród zainteresowań;) Teraz to się trochę zmienia i zaczyna mi zależeć na świadomych wyborach rownież w kwestii garderoby.
    Miłego dnia, czekam zatem na tekst;)

    • 18 stycznia 2016

      Dokładnie – i tak kupujemy ciuchy, warto robić to na prawdę świadomie, przecież one są z nami niemal przez cały czas, budują nasz wizerunek, wpływają na nasze samopoczucie, koniecznie musimy się wziąć za ten temat 🙂

  • 18 stycznia 2016

    Póki co czytałam tylko „Slow fashion”. Za jej sprawą moja szafa przeszła rewolucję 🙂

    • 18 stycznia 2016

      Cudowna rekomendacja, za kilka dni się za nią zabiorę i wtedy nareszcie nadejdą upragnione porządki 🙂

  • 17 stycznia 2016

    Slow Fashion to jedna z książek mojego życia. Kocham miłością ogromną, zmieniła całkowicie mój stosunek do ciuchów. Co więcej, tak książka uczy kochać siebie 😉

    • 18 stycznia 2016

      Brzmi rewelacyjnie! Kończę Radzką i siadam do Slow….