Wyzwanie: Zdrowa, aktywna, szczęśliwa!

aktywna zdrowa szczęśliwa mama

Znacie to uczucie? Macie w domu bałagan, którego akurat w ogóle nie chce Wam się ogarnąć, ale spodziewacie się gości więc sprzątacie? Albo nie macie ochoty się malować, ale macie zaplanowane spotkanie, więc po prostu się malujecie? Nie chodzi mi o to, że zmuszamy się do robienia czegoś aby lepiej wypaść, ale o to, że zwyczajnie źle byśmy się czuli witając gości stertą naczyń w aneksie kuchennym czy idąc na spotkanie w wersji sauté.

I właśnie to tę zależność mam zamiar wykorzystać!

Jak wiecie za mną 6 tygodni w gipsie, zero ruchu, pełno byczenia się i pysznego jedzenia, dalej 2 tygodnie tacierzyńskiego podczas którego nie żałowaliśmy sobie niczego… no i nie da się ukryć, nawet pod obszernymi ubraniami… 3,5 kg na plusie!!!

Że ja? Że mi? Przecież tak zdrowo się odżywiam! To było tylko kilka małych grzeszków… Kilkanaście… kilkadziesiąt?

Niestety brak aktywności, jedzenie o najróżniejszych porach dnia i nocy i na zgubne efekty nie trzeba było długo czekać.

Więc dziś Wam mówię, że ja te 3,5 kg to zrzucę! Nie wiem w ile bo przede wszystkim ma być zdrowo, ale koniecznie muszę narzucić sobie dietetyczne nawyki. Mówię Wam po to, aby za tydzień było mi głupio powiedzieć Wam, że nic nie osiągnęłam!

Nie zmienię za dużo na raz, bo takie ogromne rewolucje raczej nie wychodzą nikomu na dobre – łatwo się zniechęcić. Zmiany na pierwszy tydzień wyzwania są więc następujące:

1. Wracam do mojego celu 10 000 kroków dziennie (ała!)
2. Piję 1,5l wody dziennie (niestety na co dzień nawet nie zbliżam się do tej liczby, zapominam!)
3. Nie jem pieczywa i płatków po godzinie 12:00 (czyli jem pieczywo i płatki przed 12:00 haha)
4. Nie jem po godzinie 20 (na początek wystarczy)
5. Nie piję soków owocowych (na początek pomoże)
6. Nie jem słodyczy (w tym tygodniu pozwolę sobie na jeden kawałek ciasta)
7. Nie słodzę kawy ani herbaty
8. Chodzę spać przed 24 dzięki czemu rano liczę na więcej energii (jak idę spać o 2:00, a Miki budzi mnie o 5:30 czuje się fatalnie co najmniej do 18…)

Myślę, że tych kilka modyfikacji pozwoli mi już odczuć zauważalną zmianę, która zmotywuje mnie do dalszych starań i za tydzień dołączę kolejne zdrowe nawyki jak:

9. Nie łączę mięsa z ziemniakami ryżem czy kaszą

A może macie ochotę do mnie dołączyć?  Ciężko o lepszą okazję niż 1 września, nie prawda? Zapraszam Was więc do wyzwania i do wzajemnej motywacji w komentarzach!

Pomiary wagi i tłuszczu będę zapisywać sobie codziennie, więc jeśli macie ochotę śledzić moje poczynania i dzielić się swoimi – od tego są komentarze!

Warto, bo szykuję dla Was solidną porcję postów o zdrowiu, żadnych wyszukanych przepisów czy zaleceń, żadnego zmieniania życia o 180′ w 7 dni, bo wiem, że 3/4 z Was jest Mamą lub jest w ciąży, duża część z Was jest bardzo aktywna zawodowo i zwyczajnie nie ma czasu lub możliwości chodzić codziennie na Zumbę czy siłownię, ani spędzać pół dnia w kuchni. A przede wszystkim dlatego, że ja najzwyczajniej w świecie nie lubię gotować i sama nie mam czasu na ćwiczenia na siłowni. A chcę być piękna, zdrowa i szczęśliwa, taka zadowolona z siebie! Małymi kroczkami osiągniemy nasz cel!

 

Pewnie wiele z Was słyszało, że nie powinnyśmy ważyć się codziennie, albo w ogóle nie powinnyśmy się ważyć tylko mierzyć, mnie natomiast codziennie ważenie niezwykle motywuje więc ważne, aby każda z nas znalazła to, co ją motywuje, bez względu na to, czy będą to kilogramy, centymetry czy inne procenty.

Musi być też nagroda: jak tylko osiągnę wagę 57 kg kupię sobie nowe spodnie!

Czekam na Wasze wsparcie i kibicowanie, a także deklaracje, kto jest ze mną, jakie zmiany planujecie na pierwszy tydzień, jaki krótkoterminowy cel sobie wyznaczacie i jaka będzie za to nagroda! No to idę sobie zrobić herbaty, oczywiście bez cukru!

21 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • puffa
    Odpowiedz
    1 września 2015

    Przybij piątkę! U mnie też od wczoraj rewolucja także możemy się wspierać! Od wczoraj zero słodyczy i słonych przekąsek. Poza tym trochę modyfikuję dietę i wprowadzam ćwiczenia. No i też chodzę z opaską! Aha też mam 10 miesięcznego szkraba 🙂

    • 1 września 2015

      Ale cudownie! Widziałam u Ciebie, że Ty to zapalona w ćwiczeniach potrafisz być, ja jakoś nie umiem się zapalić, ale wierzę, że wszystko przede mną!

      • puffa
        Odpowiedz
        4 września 2015

        Zapalona w ćwiczeniach to byłam ale przed ciążą, a teraz sama wiesz jak jest, ale zaczęłam wszystko od nowa. Będzie o tym jutro na blogu http://www.puffa.pl. Moja waga: 56 kg, wzrost 164 cm, chcę zejść do 53-52 kg. Cały czas karmię, więc boję się, że gdy młodą odstawię to będzie nagłe BUM i waga wzrośnie. Powoli coraz mniej karmień w ciągu dnia, dlatego też muszę przyzwyczaić organizm do mniejszych porcji jedzenia, co nie jest łatwe po takim rozciągnięciu żołądka.

  • 1 września 2015

    Trzymam kciuki 🙂

  • 1 września 2015

    Powodzenia! Do picia wody polecam aplikację na telefon Muszynianka – pij wodę. Może nie piję dokładnie o tych porach podpowiadanych przez aplikację, ale na pewno mi o piciu wody przypomina. I fajne są jeszcze aplikacje do liczenia kalorii, mąż z nich korzysta i zjadając trochę mniej kalorii niż potrzebuje, kilogramy lecą bez wielkich wyrzeczeń 😉

    • 1 września 2015

      Dziękuję Aniu! Teraz pamiętam, że ktoś mi mówił o takiej aplikacji, ale zupełnie o tym zapomniałam! Boję się tylko, że zadzwoni w najmniej odpowiednim momencie, jak Miki zasypia 😉

      • 1 września 2015

        U mnie ta aplikacja nie dzwoni, tylko świeci, co mnie czasem denerwuje, bo jak nie mam telefonu, to nie zwracam na to niego uwagi 😉

  • cosmomama
    Odpowiedz
    1 września 2015

    trzymam kciuki 🙂 ja niestety bez słodyczy żyć nie potrafię 🙁

    • 1 września 2015

      kochana, jak ja mogę żyć bez Coli bez której kiedyś nie mogłam to Ty dasz radę bez słodyczy – jeśli chcesz oczywiście.

  • 1 września 2015

    Trzymam kciuki, ja się w takie akcje nie pcham, bo jak z 55 kg przy 167 wzrostu spadam to wyglądam już zle 🙂

    • 1 września 2015

      Marzenie! Tylko pozazdrościć! 🙂 Ty lepiej upiecz sobie tartę w tym czasie 😉

  • 2 września 2015

    Z przyjemnością! Kochana, co tu dużo mówić – jedziemy na tym samym wózku!!!
    Też mam 162 cm wzrostu i i zaczęłam wyzwanie 2 dni temu z wagą 61 kg czyli BMI mamy identyczne!!!
    Do pracy autem, w pracy głównie za biurkiem albo autem, za mną jeszcze złamana noga i kondycję mam ZEROWĄ. Niestety całe to moje chodzenie i zapał pochłonięte zostały przez leżenie z nogą w gipsie. Pory kolacji, picie wody, wszystko się zgadza. Ja może nie jem codziennie słodyczy, ale mam inne grzeszki.

    Więc w naszej motywacji siła! Ja zapisuję tu codziennie ile ważę, więc możesz śledzić jak mi idzie, a ja czekam na Twoje małe sukcesiki!
    I też się wstydzę, jak cholera się wstydzę! Ale wmówiłam sobie, że każdego dnia będę coraz chudsza, aktywniejsza, zdrowsza, a przez to szczęśliwsza więc czego tu się wstydzić? Bo przecież nie mogę odpuścić, wtedy chyba musiałabym zamknąć bloga bo spaliłabym się ze wstydu! 😉

    • Paula
      Odpowiedz
      4 września 2015

      Agnieszka, 2,2kg w 5 dni? Albo się głodzisz, albo ktoś nas tu oszukuje 😉

      • 4 września 2015

        Nie śmiałabym! Pisałam, że 3,5kg napompowałam bardzo szybko, a takie kilogramy łatwiej się traci bo tak ba prawdę to nie jest tylko tłuszcz, ale też np. zalegająca woda. Dni cyklu też mają wpływ na naszą wagę, dlatego warto patrzeć na poziom tłuszczu, który ie jest tak dokładny do wyliczenia, ale daje jakiś pogląd. Na pewno nie straciłam 2,2kg tłuszczu bo to chyba niemożliwe nawet na glodzeniu się. Ale nadmiar wody, przyspieszony metabolizm mogą dać taki wynik spokojnie.

        • 4 września 2015

          A jak Tobie idzie???

          • Paula
            8 września 2015

            Nie idzie w ogóle :(((

          • 8 września 2015

            Ja też mam weekendowe załamanie, zaraz uzupełnię pomiary bo wszystko było na plus. Zawsze lubię pierwsze dni diety bo waga leci w dół, ale niestety tłuszcz tak szybko się nie rusza, waga też często zaraz rośnie i wtedy już potrzebna podwójna motywacja.
            Wyobraź sobie swój cel = piękne zdjęcia z Urodzin, wprowadź drobne zmiany do codziennego jadłospisu i walcz razem ze mną 🙂

          • 28 września 2015

            U mnie też gorzej… ale nic dzisiaj podejmuję tygodniowe wyzwanie bo widzę, że takie krótkoterminowe plany mi się najlepiej realizuje!

          • Paula
            28 września 2015

            Miałam właśnie w zeszłym tygodniu pytać, jak idzie, bo widzę przestój w pomiarach.
            U mnie niestety słabo. Słodycze bardzo ograniczyłam, nawet zaczęłam chodzić 3x w tygodniu na zajęcia fitness, ale po trzecich zajęciach pojawił się niebezpieczny ból kolan. Na 4. i 5. zajęciach ćwiczyłam na pół gwizdka, szóste odpuściłam. Teraz szukam złotego środka. Chcę ćwiczyć, ale nie chcę rozwalić sobie kolan na resztę życia.
            Wiem jednak, że bez zmiany żywienia efektów nie będzie – a z tym ciężko…

  • Ewelina K
    Odpowiedz
    10 stycznia 2016

    Bardzo fajne wyzwanie do ktorego dołączę z miłą checia. Jestem już 8 tygodni po porodzie a waga pokazuje 61.5 przy wzroscie 160cm. Chce cos z tym zrobic bo uwielbiam cwiczyc I nawet zdrowo jesc ale moja zguba to cukier… Na moje nieszczescie uwielbiam jeść słodycze ba ja nawet kocham je wytwarzać hehehe pieczenie ciast I ciasteczek pokochałam od kiedy jestem z szczesliwą żoną… Ale do rzeczy teraz zero słodyczy… Zdrowe gotowanie (parowar w ruch) I koniecznie aktywność fizyczna tylko przy dwójce dzieciaczków czas jest ograniczony ale tylko sport dodaje mi takiej radosci I spełnienia a jak osiagnę cel 57kg to koniecznie nagroda to jest fantastyczny kop motywacyjny. Dlatego dzięki wielkie za to wyzwanie bo wczesniej zagladałam do Ciebie po takie ciekawostki dekoratorskie I inf dotyczące maluszka a teraz licze na motywacje do zmiany swojego wygladu I zycze powodzenia Tobie I wszystkim tu obenym!!! Do dzieła…..