Zakupowe nawyki, które nie służą Twojej garderobie

jak sie nie ubrać błędy na zakupach

Nie masz się w co ubrać? Poznaj i wyeliminuj nawyki, które sprawiają, że w Twojej szafie wciąż jest pełno rzeczy, które do Ciebie nie pasują.

 

Kupię, gdy schudnę

Nic nie daje takiego kopa do odchudzania jak pierwsze stracone kilogramy czyli lepszy wygląd, który od razu przekłada się na lepsze samopoczucie. Czy wiesz, że dzięki dobrze dopasowanym ubraniom możesz od razu wyglądać na kilka kilo szczuplejszą? I motywację zafundować sobie od razu. A gdy schudniesz największą nagrodą będą dla Ciebie zakupy w mniejszym rozmiarze – gwarantuję, z przyjemnością jeszcze raz pójdziesz na zakupy.

 

Kupię, bo w przecenie

Kiedyś nie mogłam oprzeć się przecenom, z których wychodziłam obładowana siatkami, czując się jak Gwiazda Jessica Parker w Seksie w Wielkim Mieście. Niestety do czasu powrotu do domu. Później miałam w szafie ubrania w krojach, które zupełnie do mnie nie pasowały albo 3 takie same bluzki w rożnych kolorach, a gdy okazywało się, że źle się czuję w danym modelu, miałam w szafie trzy razy więcej rzeczy, których nie chcę już nosić. Niestety często atrakcyjna cena obniża nasze wymagania odnośnie ubrań i sprawia, że w przymierzalni jesteśmy dużo bardziej pobłażliwi. Jeśli nie potrafisz się oprzeć wyprzedażom, nie chodź na nie! Serio. Bardziej opłaci Ci się kupić 2 super dopasowane i wyszukane ubrania w regularnej cenie niż 5 byle jakich z wyprzedaży. Dziś na zakupy chodzę przed wyprzedażami i szukam perełek, a jeśli to droższa rzecz to czasami nawet czekam do wyprzedaży, a gdy po świętach na wystawach pojawiają się manekiny w sukienkach z napisem SALE wchodząc do sklepu od razu wiem czego szukam.

 

Kupię, najwyżej będzie po domu

I nie chodzi tutaj wcale o wygodne domowe stylizacje, które sama noszę. Często “po domu” oznacza nieco za dużą bluzkę, odrobinę za krótkie spodnie czy niskiej jakości sweter. Tłumaczymy się same przed sobą, że po domu może być gorzej… Brzmi głupio, prawda? Wydawać pieniądze, aby czuć się gorzej?

 

Kupię, bo i tak nic lepszego nie znajdę

Przymierzyłam trzy pary spodni, w każdych wyglądam średnio, więc po co szukać dalej, muszę wyglądać średnio. Bzdura! Szukaj do skutku, nie zgadzaj się na bylejakość.

 

Kupię, bo nie chce mi się już chodzić po sklepach

To była moja ulubiona wymówka na kupowanie niepotrzebnych ubrań. Nie znoszę łazić godzinami po sklepach, co innego jeden sklep czy dwa – to dla mnie czysta przyjemność, ale przy większej ilości jestem wyraźnie zmęczona. Jak sobie z tym radzę? Przed wyjściem na zakupy przeglądam oferty sklepów w Internecie i wchodząc do centrum handlowego od razu wiem gdzie i po co warto się udać. Zacznij więc zakupy przed komputerem.

 

A jakie są Twoje zakupowe grzeszki?

 

PS Jeśli podoba Ci się u mnie – bądź na bieżąco i koniecznie zaobserwuj mnie na Facebook’u oraz Instagramie

9 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • Ita
    Odpowiedz
    26 stycznia 2016

    Więcej grzechów nie pamiętam, ale obiecuje poprawę : )

  • Barbara Hauzińska
    Odpowiedz
    26 stycznia 2016

    Zgadzam się, że lepiej najpierw poszukać w Internecie.
    Podczas internetowych poszukiwań od razu sprawdzam skład ubrań, a w sklepie nigdy tego nie robiłam

    • 27 stycznia 2016

      super pomysł, muszę zastosować. Ja skład sprawdzam zwykle w przypadku spodni – chcę wiedzieć jak się rozciągają, w przypadku swetrów – chcę wiedzieć jak się będą kulkować 😉 ale robię to zdecydowanie za rzadko.

  • 27 stycznia 2016

    Mam taki minimalizm w szafie, że nie mam w co się ubrać 😀 Ale podobnie jak ty, wolę robić zakupy na spokojnie. Nie rzucam się na pierwszy znaleziony ciuch.

  • 27 stycznia 2016

    Hmm, ze swoich grzeszków chyba już się wyleczyłam. Wolę kupić jedną sukienkę dobrej jakości niż kilka na wyprzedaży, w których i tak nie będę chodzić.
    Zaglądanie na blog Kasi Tusk przyniosło jakieś efekty 😉

  • 6 lutego 2016

    ja już na szczęście wyrosłam z takich grzechów i słabości, chociaż dobrze pamiętam czasy liceum i studiów i wizyty w lumpeksach, zakupy bez opamiętania (bo tanio, bo się przyda), a potem wylewające się z szafy rzeczy, których nie tykałam nawet.. lepiej mi bez tego 🙂

    • 8 lutego 2016

      Haha zapomniałam o lumpeksach 😀 Wychodziłam z pełnymi siatami rzeczy, których lepiej abym jednak nigdy nie założyła 😉