Jak się nie spóźniać? Operacja organizacja

jak się nie spóźniać

Punktualność nie jest niestety kompetencją, z którą się urodziłam. Szybko jednak wpadłam na to, że to umiejętność, którą ludzie chcący odnieść w życiu sukces po prostu muszą posiadać. Poznaj więc moje sprawdzone sposoby na walkę ze spóźnianiem, które przeszkadza w życiu zarówno spóźnialskim, jak i całemu ich otoczeniu.

Noś zegarek – na ręku

Sama uległam wrażeniu, że zegarki są wszędzie – w telefonie, w komputerze, na piekarniku, w samochodzie i coraz rzadziej zakładałam swój zegarek na rękę. Ile razy zagapiłam się przez to w miejscu, gdzie zegarka akurat nie mam? Przy porannym układaniu włosów w łazience czy porannym makijażu przy sekretarzyku? Chyba z milion. Dlatego jedną z pierwszych czynności jakie wykonuję po umyciu włosów jest założenie zegarka.

Nastaw budzik na różne pory w ciągu dnia

Osobiście aby zdążyć do pracy muszę wstać o 6:00, o 6:15 wyjść z łazienki, do 6:25 zjeść śniadanie, do 6:40 się pomalować, do 6:55 wysuszyć włosy u w końcu o 7:00 wyjść z domu. Na strategiczne godziny jak 6:45 i 7:00 nastawiam sobie budziki i dzięki nim wiem, że minęła strategiczna pora, gdy powinnam zakończyć jedną czynność a zacząć kolejną. Oczywiście nie nastawiam ich codziennie, korzystam z aplikacji Alarm Clock Xtreme, gdzie to raz ustawiłam sobie budziki na wszystkie dni robocze.

Nastaw budzik przed ważnym wyjściem

Nie rzadko zdarza mi się „zasiedzieć” czy „zapracować”, dlatego na 15 minut przed ważnym wyjściem, na które nie mogę się spóźnić – czy to na cotygodniowe zajęcia muzyczne z dzieckiem czy na wizytę u dentysty raz na rok. W zależności od charakteru wyjścia ustawiam budziki cykliczne lub jednorazowe.

Oblicz czas dojazdu

Aby jak najlepiej oszacować czas dojazdu w dane miejsce korzystam z różnych stron czy aplikacji takich jak Mapy Google jeśli jadę samochodem czy Jak dojadę gdy poruszam się środkami transportu miejskiego – dzięki nim mogę najlepiej oszacować czas przejazdu i pomnożyć go odpowiednio do pory dnia przez własny mnożnik – taki mój margines błędu na nieprzewidziane korki czy szukanie miejsca do parkowania. W przypadku Google Maps jeśli mam możliwość to sprawdzam czas przejazdu w podobnej porze w jakiej będę musiała gdzieś dojechać – aplikacja ta uwzględnia natężenie ruchu, które pokaże inny czas przejazdu o 10 rano, a inny o 16.

Stwórz listę codziennych niezbędników

Ten punkt do mojego życia wdrożyła moja Mama. Bardzo często spóźniałam się dlatego, że tak się spieszyłam, że zapomniałam połowy rzeczy, po które musiałam się wracać. Dlatego stworzyłam sobie w głowie dwie kontrolne listy rzeczy, które muszę mieć wychodząc z domu.

Prywatna lista:
1. zegarek
2. telefon
3. portfel
4. dowód rejestracyjny
5. klucze i kluczyki
łącznie 5 rzeczy, jak 5 palców – moja Mama jest mistrzem skojarzeń i zawsze tak uczy mnie zapamiętywać cyfry.

Służbowa lista:

1. zegarek
2. telefon
3. portfel
4. dowód rejestracyjny
5. klucze i kluczyki
6. laptop i ładowarka do laptopa
7. organizer
łącznie 7 rzeczy, jak szczęśliwa siódemka

A na koniec stwierdź, że aby zmienić swoje życie i walczyć ze złymi nałogami potrzebujesz nowy zegarek i idź na zakupy – tylko się nie spóźnij na autobus 😉

A jak jest u Was? Macie problem ze spóźnianiem się? Albo swoje sprawdzone sposoby jak poradzić sobie z dręczącym siebie i innych problemem spóźniania?

Czekam na Wasze komentarze.

16 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • pozytywy.eu
    Odpowiedz
    10 czerwca 2016

    A ja mam znowu tak, że zawsze wszędzie byłam 30 minut za wcześnie. Dopiero mój chłopak nauczył mnie, żeby wychodzić tak, żeby się nie spóźnić, być 5 minut wcześniej. Miałam taką chorobę po mamie, która do pracy przyjeżdżała 30 minut wcześniej, siadała, piła kawę, a dopiero o odpowiedniej godzinie zaczynała pracować.

    • 10 czerwca 2016

      O kurcze, jak widać żadna skrajność nie jest dobra – sporo czasu musiałaś tracić, ale wszystko to chyba łatwiejsze do pokonania niż spóźnialstwo 😉 a Mama chyba całe życie była Pracownikiem Roku 😉 ludzie zazwyczaj przychodzą na 8 do pracy i wtedy kawka, herbatka, niektórzy to się jeszcze malować potrafią 😉

  • Bocianowa
    Odpowiedz
    8 czerwca 2016

    I kusisz mnie propozycją kupienia zegarka, kolejnego zresztą 🙂 Taki paradoks, mam szał na punkcie zegarków, uwielbiam je oglądać, kupować, nosić, a i tak się spóźniam.

    • 9 czerwca 2016

      Przez większą część mojego życia wyznawałam ideę posiadania jednego zegarka i ściągania go ewentualnie do kąpieli. Teraz czuję, że za dużo jest pięknych zegarków aby się tak poważnie ograniczać

  • Kosogłos
    Odpowiedz
    8 czerwca 2016

    Masz błąd w tytule posta powinno być „jak się nie spóźniac” ale post bardzo przydatny

  • Bocianowa
    Odpowiedz
    8 czerwca 2016

    Ja spóźnialstwo załapałam od męża mego… Kiedyś zawsze byłm na czas, a teraz to różnie. Jak wychodzę sama i to jest coś ważnego, to raczej się nie spóźniam. Jak jest coś mniej ważnego (tzn.nie wyrzucą mnie na przykład z pracy), to już lżej podchodzę do wyznaczonej godziny, ale nadal staram się być na czas. Natomiast gdy wychodzę gdzieś z mężem albo już w ogóle gdy wychodzimy we trójkę z dzieckiem, bycie na czas jest niemal nie do wykonania. Najczęściej są to krótkie kilkuminutowe spóźnienia, ale zdarzają się też dłuższe. I trzeba się tłumaczyć i przepraszać.

    • 8 czerwca 2016

      Oj tak, a najgorzej, że jest za co przepraszać, bo spóźnianie jest interpretowane przez wiele osób jako brak szacunku i niestety nie sposób się z tym nie zgodzić. Natomiast dla mnie dziecko było również mega katastrofą czasową, pierwszy raz w życiu nawet spóźniliśmy się na Wigilię gdy Miki miał 3 miesiące i to chyba godzinę, po prostu nie potrafiliśmy się wyrobić pomimo wszelkich starań. Na szczęście im Dziecko starsze tym mniej akcesoriów do spakowania, nie ma aż tylu nagłych potrzeb więc jest coraz łatwiej.

  • 8 czerwca 2016

    Ja planujac nastepny dzien mysle o ktorej musze wstac – i zawsze nastawiam budzik na 15 minut przed tym czasem – moj organizm nawet nie odczuwa tej zmiany, a kwadrans to naprawde spory zapas czasu:)

    • 8 czerwca 2016

      A jesteś kochana skowronkiem czy sową? Bo ja sową… 15 minut dłużej posiedzieć to dla mnie żaden problem, 15 minut wcześniej wstać to męka 🙁

      • 9 czerwca 2016

        Problem w tym, ze ze mnie ani skowronek ani sowa haha. Uwielbiam spac i jakbym mogla to usypialabym o 22giej a wstawala o 9tej, ale odkad urodzila sie Milla nauczylam sie, ze 15 minut rano mnie naprawde nie zbawi i warto:)

        • 9 czerwca 2016

          Ale numer no to rzeczywiście gratuluję silnej woli. Moja podświadomość co rana mi podpowiada, że świat się nie zawali, jak wstanę kwadrans później 😉 więc muszę na prawdę się spinać aby jej nie ulec. Bo jak piszesz – na prawdę warto wcześniej wstać 🙂

  • 8 czerwca 2016

    Nie znoszę się spóźniać, nic mnie tak bardzo nie stresuje jak np. konieczność wejścia na salę gdy trwa już wykład. Największym niebezpieczeństwem są wyjścia w ciągu dnia – bywa. źe jestem gotowa pół godziny przed czasem, przysiądę tylko na moment przy komputerze i bach, już trzeba lecieć sprintem na przystanek!

    • 8 czerwca 2016

      U mnie było dokładnie tak samo – dlatego teraz jak jestem już gotowa i siadam do książki/bloga/zabawy nastawiam sobie budzik na 5 minut przed wyjściem, aby na pewno nie przegapić tego momentu 🙂

  • 7 czerwca 2016

    Ja akurat punktualność mam we krwi ; ) rady przydatne dla spoznialskich

    • 7 czerwca 2016

      oj to zazdroszczę – ja ciągle muszę nad sobą pracować, ale daję radę 🙂