Wyzwanie: Wcześnie wstaję, nie uznaję popołudniowych drzemek!

Nie bez powodu w zakładce „O mnie” napisałam o sobie „śpiąca królewna”. Uwielbiam spać. Zawsze lubiłam, bez względu na to, czy w danym momencie życia udawało mi się wszystko, czy nic.

Wiele razy zastanawiałam się nad tym głębiej, podejrzewając się od uzależnienia od spania, od bycia spóźnionym, od adrenaliny.

Tyle samo razy diagnozowałam w sobie „sowę”, godząc się ze swoją domniemaną naturą.

Miałam także w swoim życiu wiele okresów, gdy wczesne wstawanie od poniedziałku do piątku bywało moim nawykiem, a sprawdzonym sposobem okazywał się budzik ustawiony przy drzwiach wyjściowych z sypialni, przemywanie twarzy zimną wodą i unikanie myślenia o tym, jakie to straszne, że wstaję, że jest mi zimno i okropnie.

Dziś wstałam o 6 rano, zjadłam z mężem śniadanie, pochłonięta marzeniem, aby kawę dopić pod ciepłą kołdrą w łóżku, nieco popracować, aby zasłużyć na jeszcze jedną drzemkę. Jestem mistrzynią w urządzaniu sobie drzemek.

Podczas porannej kawy przy laptopie natknęłam się na post: „Kto rano wstaje… czyli projekt „nie przesypiam życia””,  a jego autorka Helineth zdawała się pisać w moim imieniu.
Postanowiłam skorzystać z materiałów, które poleca w internecie, znaleźć motywację do wczesnego wstawania, bo przecież samo wstawanie dla wczesnego wstawania nie ma sensu.

Obejrzałam przewodnik Bartka Popiela o tym, jak wcześnie wstawać, oczywiście pod kołdrą, uśmiejecie się, jak Wam powiem, że przy trzeciej części dwukrotnie zasnęłam i musiałam przewijać 😉

Mimo wszystko postanowiłam się zmotywować i podjąć wyzwanie podobne do Helineth – wczesnego wstawania przez kolejne 30 dni o godzinie 6:00 rano, a co najważniejsze, brak drzemek w ciągu dnia, które tak uwielbiamy we dwoje…

Zaczynam od jutra!
I to nie wszystko, aby nie była to zmiana dla samej zmiany, tak jak polecił Bartek Popiel, poszukam dziś w ciągu dnia motywacji do wczesnego wstawania.

PS Co więcej, podeślę link to tego posta mojemu mężowi, mam cichutką nadzieję, że doceni moje postanowienie i będzie chciał pomóc. W jego sytuacji nie ma mowy o „wyzwaniu” – codziennie wstaje 5:30-6:30, ale może ucieszy go myśl, że do niego dołączę i wspólnie porzucimy popołudniowe drzemki na rzecz wcześniejszego chodzenia spać?

PS2 a może ktoś chce się przyłączyć?

8 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • 11 lipca 2013

    nie ma bata, ja bym nie dała rady wstawać o 5:30-6:30 tak sama z siebie 🙂

    ale za to 7-8, jak najbardziej, zawsze wtedy można skoczyć po świeże pieczywko i jeszcze przed pójściem Męża do pracy (zaczyna o 11) zjeść coś dobrego 🙂

    jak idzie postanowienie?

  • 28 kwietnia 2013

    Moja metoda na wczesne wstawanie zrobić sobie dziecko 😉 A tak na serio odkąd jestem mamusią nie pamiętam kiedy pospałabym sobie choćby do 10:00,chociaż muszę przyznać że na dłuższą metę przyzwyczaiłam się do wczesnego wstawania.
    Pozdrawiam

  • 9 kwietnia 2013

    To genialny pomysł,szczególnie,że ze mnie też niezły śpioszek, lecz z drugiej strony bardziej niż z wstawaniem powinnam powalczyć z chodzeniem spać o właściwej porze, gdyż to u mnie spory problem, bo 8-9 godzin snu musi być! Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!

  • Mąż
    Odpowiedz
    6 marca 2013

    Wow 😀 Trzymam kciuki i pomagam w przetrwaniu w postanowieniu. Wiem, ze jak się uda to nei zrezygnujesz po 30 dniach 🙂

  • 6 marca 2013

    Ale po co ? Wcześniej wstawać:))) Ja jestem śpiochem totalnym.
    Dla mnie sen musi trwać minimum 8-10 godzin. Inaczej nie funkcjonuje w ciągu dnia. Na drzemki w ciągu dnia nie mam czasu bo jestem w pracy:) Wracam około 19.00 i pierwsze co robię po przyjściu to przebieram sie w piżamkę i szlafroczek . Zmywam cały makijaż , nakładam kojący krem na twarz i jest gotowa ……………do spania:)) Najpóźniej kładę się o 22.00 no czasami pól godziny później – wyjątki soboty gdzie zazwyczaj wychodzimy do znajomych. Ale za to w niedziele mogę spać do 8-9 rano.
    Na tygodniu wstaję o 7.00 ( pracuję od 10.00) chyba że sytuacja tego wymaga i muszę wcześniej ale potem cały dzień chodzę do tyłu. Ziewam okrutnie, telepie mnie z zimna itp. Tak mam organizm nauczony że każde odstępstwo od normy jest problemem:))
    Także dla mnie sens wstawania wcześniej bez potrzeby nie ma sensu:))) Najważniejsze jest dla mnie to czego potrzebuje mój organizm , a mój potrzebuje odpowiednia dawkę snu:) I nie przeskoczysz, żebym nie wiem co:)

    Ale za Ciebie trzymam kciuki:)

    Pozdrawiam Patti

  • 6 marca 2013

    Koniecznie powiedz mężowi o swoim postanowieniu, u mnie sprawdza się to znakomicie. Nie ma lepszej motywacji niż drugi człowiek 🙂

    Pozdrawiam! 🙂