Rok temu pojechaliśmy na miesiąc do Rzymu, gdzie jadę teraz?

Odosobnienie

Marzyłam o podobnym wyjeździe od lat, staram się nie mieć wygórowanych oczekiwań, ale emocje we mnie nie mogą opaść.

Uwielbiam w swoim życiu drogowskazy

2 lata temu, po wnikliwych analizach, określiłam 3 główne czyli rodzina, zdrowie i bezpieczeństwo, a jako czwarty dodałam rozwój osobisty, pod warunkiem spełnienia tych pierwszych trzech. Nie chciałabym bowiem robić kariery, ani szukać siebie w sposób, który stanowiłaby niebezpieczeństwo dla naszej rodziny, ani groził utratą zdrowia, życiowy balans cenię bardzo wysoko.

 

 

Natomiast odkąd przeczytałam książkę „Jedz, módl się i kochaj” nie mogłam przestać marzyć o tym, aby wyjechać samotnie do Indii – w poszukiwaniu siebie. Tylko na tym kończą się moje podobieństwa do głównej bohaterki powieści, gdyż ja kocham mojego męża i dzieci na zabój, nie zamierzam się rozwodzić, ani porzucić rodziny i firmy, choćby na miesiąc, taki wyjazd jest więc dziś zupełnie poza moim zasięgiem.

 

 

Nasza miesięczna podróż do Rzymu była wspaniałą przygodą, przywieźliśmy z niej cudowne wspomnienia, ale także ważną lekcję i rozwój dla całej naszej rodziny – bez wątpienia najszybciej dostrzegłam to, że bez względu na to gdzie pojedziemy, nasze problemy pojadą z nami, a w świetle rezygnacji z domowych wygód (jak komfortowy dom czy przedszkole pod nosem) wiele z nich, szczególnie tych przyziemnych dla rodziców półrocznego i trzyletniego dziecka, nawet może się nasilić.

Ta lekcja pozwoliła mi zrozumieć, że nie tyle ważne gdzie, co z kim i co.

Ostatnie miesiące były dla mnie ogromnie wyznaniowe pod względem zdrowotnym (ale o tym opowiem najwcześniej, gdy będę na to gotowa). Cieszę się, że wracam do swoich sił, ale żadne doświadczenie nie pozostaje bez wpływu na nas. Bolesna lekcja widocznie była mi potrzebna, gdyż okazała się ponownie zrobić wielki rozgardiasz w mojej głowie i zapoczątkować kolejny proces mojego rozwoju.

 

Im bardziej siebie doceniam i staram się ze sobą zaprzyjaźnić i w pełni zaakceptować, tym lepiej widzę, jak wiele przeciwności jest we mnie.

 

Uwielbiam prędkość dużych miast, setki ludzi mijanych codziennie na ich ulicach.

Uwielbiam ciszę wsi i odosobnienie od tłumów.

Uwielbiam stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę, ciągle wymyślać coś nowego, robić więcej i szybciej.

Uwielbiam po prostu być i nie robić nic, być szczęśliwą z tego, że po prostu jestem i czuć ogromną wartość z tego płynącą.

Uwielbiam przykręcać sobie śrubę i rzucać sobie wyzwania.

Uwielbiam wrzucać na luz.

Uwielbiam towarzystwo przyjaciół i znajomych, kursantów, klientów i Was wszystkich.

Uwielbiam być tylko z mężem i dziećmi.

Uwielbiam dzielić się swoim życiem z innymi.

Uwielbiam prywatność.

Uwielbiam przekraczać swoje granice.

Uwielbiam czuć się bezpiecznie i rezygnować z pewnych działań.

Uwielbiam komfort, wygodę i otaczanie się pięknymi i funkcjonalnymi rzeczami.

Uwielbiam minimalizm.

 

I choć może Ci się wydawać to bardzo dziwne, to żadnej z tych rzeczy nie lubię mniej od pozostałych.

 

A może znasz to uczucie?

 

Mam ogromną potrzebę poznać siebie bliżej, wsłuchać się lepiej w swoje potrzeby, zaufać mocniej swojej intuicji, przewartościować być może co nieco, aby mieć bardzo solidny fundament do podejmowania swoich codziennych decyzji zgodnych z moimi wartościami. Pragnę lepiej uporządkować swój wewnętrzny świat, lepiej radzić sobie z natłokiem informacji i emocji, które bombardują nas każdego dnia.

 

Chcę wzmocnić w sobie tą silną kobietę, za którą coraz częściej się uważam, aby być silniejszą Mamą, Żoną, Siostrą, Córką, Przyjaciółką Koleżanką, Businesswoman.

Pragnę lepiej radzić sobie z napięciem, które czasami odczuwam, gdy widzę jak bardzo różne mam pragnienia i potrzeby  i chcę przyjmować je z pełną akceptacją, także wtedy, gdy życie nie układa się po mojej myśli, a ja zamiast spokoju odczuwam ból i strach.
Dlatego, po kilku rozmowach, zdecydowaliśmy z Wojtkiem, że w tym roku pojadę sama – nie do Indii, ale w Polskę, nie na miesiąc, a na tydzień – na odosobnienie, na które nie zabieram swojego telefonu ani komputera – zabieram stary aparat bez żadnych aplikacji i nowy numer, który zna tylko Wojtek, aby rano i wieczorem móc zadzwonić do niego i dzieci, a cały dzień pod okiem Nauczyciela będę rozwijała swoje poczucie wartości i siły, medytowała i uczyła się niwelować stres i napięcia, a przede wszystkim świadomie oddychać i relaksować się.
Wierzę, że Dzieci są już wystarczająco duże, aby poradzić sobie z rozłąką przez ten czas, mając u boku siebie nawzajem i ukochanego Tatę.

Jadę wspierać swoją wewnętrzną siłę, aby móc czerpać z niej przez całe życie, a także dalej dzielić się nią z innymi.

Dlatego przez najbliższy tydzień nie będzie mnie tutaj ani w social mediach – to będzie dla mnie niezwykłe doświadczenie i choć dziś odczuwam pewien poziom lęku związany z tym, że nie odbiorę kilkudziesięciu telefonów każdego dnia, ani kilkuset maili, wiadomości, tylko mój zespół będzie musiał poradzić sobie sam, ufam mu i wiem, że zrobią to najlepiej jak potrafią. Ufam Wojtkowi, że najlepiej zaopiekuje się Dziećmi, abym ja mogła wrócić do nich silniejsza, lepiej pokonywać codzienne przeciwności i wracać do pełni sił.
Gdy publikuje się ten post, ja jestem już na odosobnieniu.
A Ty, miałabyś ochotę i odwagę na taki samotny wyjazd? A może masz już taki za sobą?
21 komentarzy
Zostaw komentarz:

  • Anna
    Odpowiedz
    21 maja 2019

    Oooo, tak!!! Kochana, ja również bardzo Kocham moją rodzinkę ( mężą i córcie), ale czasem mam takie myśli,żeby wyruszyć gdzieś i być sama ze sobą tylko. Bardzo lubię zwiedzać i poznawać nowe miejsca w przeciwieństwie do męża, który raczej jest domatorem. Ja oglądałam z kolei film ;; Jedz, módl się i kochaj” wspaniały i również chciałabym móc jak bohaterka odszukać samą siebie.Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do swoich celów!!!

  • 17 maja 2019

    Takie chwilowe odosobnienie może dać wiele dobrego! 🙂

  • 10 maja 2019

    Uwielbiam Rzym, mam do tego miasta ogromny sentyment. Mogę polecić każdemu wyprawę – nawet na parę dni, by poczuć cudowny klimat.

  • 19 kwietnia 2019

    Sama bardzo chciałabym odwiedzić Rzym, jest to miasto, do którego praktycznie co roku planuję polecieć, ale ciągle coś mi wypada. A to nie ma lotu w terminie jaki mi odpowiada. A to nie mam czasu na podróż… Jednak mam nadzieję, ze jesienia wreszcie się wybiorę. Musze tylko ogarnąć jakieś loty w dobrej cenie. Jeśli chodzi o Indie, to sama nie wiem czy chciałabym tam polecieć. Z jednej strony kraj bardzo ciekawy oraz zróżnicowany. Z drugiej strony jest tam jednak nieco niebezpiecznie aby podróżować na własną rękę (szczególnie dla kobiety). Poza tym biała osoba w obcym kraju mocno jest narażona na próbę oszustwa.

    Może i bym pojechała ale raczej z biurem podróży niż sama.

  • 15 kwietnia 2019

    Rzym to cudowne miejsce! Ma swój nieodparty urok.

  • Ania
    Odpowiedz
    8 kwietnia 2019

    Pojechałam w tamtym roku na taki wyjazd na 4 dni bez ani jednego telefonu do domu do męża i dzieci. To był czas prowadzony przez organizatorów ale w milczeniu między uczestnikami. Coś pięknego tak się zatrzymać i usłyszeć co w nas gra

  • Kasia
    Odpowiedz
    8 kwietnia 2019

    Zachciało mi się płakać jak czytałam ten wpis, jestem teraz bardzo zagubiona i marzę o tym aby móc trafić gdzieś gdzie będę mogła poprostu zresetować i wrócić wiedząc już jak trzeba wszystko poukładać

  • Joanna
    Odpowiedz
    8 kwietnia 2019

    Witaj, berdzo Ci zazdroszcze oczywiscie pozytywnie ze miałaś odwagę. Ja bardzo tego potrzebuje, ale nie wiem co jak i gdzie,jakues bliższe inf,jesli to mozliwe popriszę
    Pozdrawiam Cie serdecznie a ten uśmiech na fot mowi sam za siebie

  • Kazimiera
    Odpowiedz
    7 kwietnia 2019

    A może to prima aprilis?

  • 4 kwietnia 2019

    Ja chętnie zrobiłabym to samo! Nieraz trzeba przestać oglądać się na innych i zrobić coś tylko dla siebie.

  • 2 kwietnia 2019

    Samemu nie, ale razem tak i z mężem z chęcią bym się wybrała na taki wyjazd 🙂

  • Kasia
    Odpowiedz
    1 kwietnia 2019

    Powodzenia!Wracaj silniejsza.
    Ja miałabym odwagę ale zupełnie nie czuję na dzień dzisiejszy takiej potrzeby 🙂

  • 1 kwietnia 2019

    Cześć,
    Podziwiam Cię. Chyba nie dałabym rady zostawić mojego męża na tydzień i wyjechać. Za bardzo bym tęskniła 🙂 mam za to nadzieję, że Tobie bardzo będzie się podobać. Odpocznij i wróć pełna energii!
    Pozdrawiam,
    Kasia