Torebka minimalistki

Torebka minimalistki

Im większa torebka tym większy bałagan. Znasz to?

 

Odkąd pamiętam moje torby/torebki/plecaki były wielkie. Przy ich wyborze stawiałam na niezliczoną liczbę kieszonek, zameczków, przegródek, aby wszystko perfekcyjnie w nich poukładać, a na koniec i tak nie móc niczego znaleźć. Wszystko zmieniło się, gdy dostałam od męża malutką, czarną torebkę…

 

Nie mieścił się w niej nawet mój dotychczasowy portfel wypchany kartami, paragonami, kwitkami z pralni czy kwitami parkingowymi oraz niezliczoną ilością potwierdzeń płatności kartą. Nie było miejsca na kosmetyczkę, zapasowe długopisy czy perfumy. Nie mieścił się do tego mój pęk kluczy z breloczkiem większym od samego pęku.

 

Dopóki nosiłam wielkie torebki w ogóle nie zastanawiałam się nad optymalizacją tego, co do nich wrzucam, a wręcz przeciwnie – im więcej zdołałam do takiej torebki napchać, tym większe (złudne) poczucie bezpieczeństwa miałam.

 

Pierwsze zbuntował się mój kręgosłup. Już po kilkunastu  minutach spaceru z ciężką torebką mięśnie napinały  mi się tak mocno, że uciskały na zrotowany w tym miejscu kręgosłup, ból był tak ogromny, że nie obyło się bez rehabilitacji i masaży zbolałego barku. Prezent od Męża w postali maleńkiej torebki zdawał się być wybawieniem, aby jednak się do niej zmieścić byłam zmuszona poważnie odchudzić swój codzienny bagaż.

 

Torebka minimalistki

1. Portfel

Karty lojalnościowe

Liczyłaś kiedyś ile kart zniżkowych czy lojalnościowych albo takich do zbierania punktów posiadasz w swoim portfelu? Moje już się w nim nie mieściły, więc zainwestowałam w dodatkowy kartownik do ich noszenia, ale wciąż musiałam z niektórych rezygnować. I tak zwykle gdy chciałam coś kupić w sklepie, który odwiedzam raz na pół roku konkretnej karty akurat nie miałam. Wtedy mój Mąż znalazł dla mnie idealne rozwiązanie.

torebka minimalistki

Beep’nGo to darmowa aplikacja na telefon, do której zeskanowałam wszystkie swoje karty lojalnościowe. Co więcej, daje ona możliwość zbierania punktów razem z Mamą, Siostrą, Mężem czy Przyjaciółką, co często oznacza jeszcze większe rabaty dla wszystkich. Na przykład aby mieć 10% rabat na zakupy dla Dzieci w sklepach Rossmann trzeba robić w nich zakupy dla Dzieci minimum dwa razy w miesiącu.  Do tej pory ja miałam jedną kartę, Wojtek drugą i żadnych sensownych rabatów nie udawało nam się uzyskać. Teraz każdy z nas ma tę samą kartę w telefonie, punkty zbieramy razem i w końcu ma to sens. Aplikację możesz pobrać tutaj.

Karty płatnicze

Prywatne konto z kartą, oszczędnościowego konto z kartą, firmowe konto z kartą, drugie firmowe z kartą, karta kredytowa, karta… Tutaj również poszłam po rozum do głowy i zamknęłam wszystkie zbędne rachunki i podpięte do nich karty, a oszczędności zaczęła zbierać na lokatach, gdzie choć zarabiają grosze, są naprawdę bezpieczne przed zakupowym szaleństwem 😉 o wiele trudniej jest dokonać zakupu, gdy muszę zerwać lokatę, niż zapłacić kartą podpiętą do konta oszczędnościowego.

Paragony, pokwitowania płatności

Zadałam sobie szczere pytanie – jak często na koniec miesiąca sprawdzam, czy mój  rachunek bankowy został prawidłowo obciążony zgodnie ze wszystkimi zebranymi potwierdzeniami? Hm… no właśnie. Wcale. Więc wprowadziłam nową zasadę – do płatności poniżej 50 zł wcale nie zabieram potwierdzeń bo wiem, że nigdy tego nie sprawdzam. Do większych kwot zbieram, ale odkąd nie mam wielkiego portfela i miliona przegródek na ich przechowywanie, muszę bardzo często je przeglądać. Dodatkowo w salonie zaraz przy wejściu zrobiliśmy specjalną szufladę na paragony i potwierdzenia, gdzie trafiają wszystkie te papierki. Nie porządkuję ich już tak często jak kiedyś,  nie układam w osobnych przegródkach organizera, jak coś kupiłam w ciągu 2 lat na pewno kwitek będzie tam i odszukanie go w razie potrzeby zajmuje mi o wiele mniej czasu niż segregowanie i opisywanie wszystkiego jak kiedyś.

Dowód rejestracyjny

Samochodu użytkuję na spółkę z Mężem, więc dowód osobisty trzymamy w cieniutkim etui, które zmieści się na prawdę wszędzie i zabieram je tylko, gdy go potrzebuję.

Kwitki do pralni i inne papiery

Mam nowy zwyczaj – ogromnej ilości kwitków przed włożeniem do portfela robię zdjęcie, a papierek wyrzucam. Aby mieć pewność, że taki dowód jest wystarczający zawsze przy otrzymaniu kwitka pytam się Pani w sklepie, czy zaakceptuje taką formę. Zawsze akceptuje.

 

2. Klucze

Ciężki temat. Czy serio muszę nosić ze sobą klucze do siebie, do Mamy, do Teściowej, do magazynku, do szafek na dokumenty, do samochodu, wszystkie piloty, scyzoryki (słynę z tego, że zawsze mam jeden przy sobie), smyczki i breloczki?

Zafundowałam kluczom więc poważne odchudzanie i wszystkie klucze, piloty i gadżety rozdysponowałam odpowiednio na siebie, męża, samochód i inne lokalizacje. Uff…

A jeśli przed Wami wybór zamków do drzwi to warto przemyśleć technologię  “one key” – wszystkie zamki otworzycie tym samym kluczem. Wykonuje się je na zamówienie i są to jedne z najtrudniej podrabialnych zamków na świecie.

 

3. Kosmetyki

Jak często poprawiam makijaż w ciągu dnia? W biurze – nigdy. Na imprezie – czasami, tylko musiałabym znów na nie zacząć chodzić. Jak często używam perfum w ciągu dnia? Nigdy! Sama nie przepadam, jak ktoś tak robi i przesiąka swoim zapachem całe otoczenie. Dlatego w mojej torebce znajdę dziś co najwyżej błyszczyk i puder matujący.

 

4. Damska torebka to nie torba na laptopa

Nauczyłam się odróżniać także damską torebkę od torby na laptopa. To, że pracuję na laptopie nie oznacza przecież, że wszędzie muszę nosić go ze sobą, albo wszędzie taszczyć ze sobą wielką i ciężką torebkę. Dlatego moja damska osobista torebka nie jest torbą do pracy. Nie znajdziesz w niej laptopa, myszki, ładowarki, organizera czy sterty wizytówek. Kilka mam zawsze w portfelu, tak samo jak malutki i leciutki długopis. W telefonie mam kalendarz, dzięki któremu na szybko jestem w stanie sprawdzić moją listę zadań i wszystkie ważne spotkania (więcej na temat mojej organizacji przeczytasz tutaj). Dzięki temu jeśli po pracy wyskakuję na kawę z koleżanką, spacer z dzieckiem czy jadę na zakupy – zabieram ze sobą tylko osobistą torebkę, nie muszę niczego przepakowywać, wypakowywać, niczego więc nie zapomnę.

A tak wygląda moja torebka minimalistki z całym wyposażeniem – spokojnie zmieści się tam jeszcze puder matujący, który noszę na dłuższe wyjścia. I co najważniejsze – nie da się w niej zrobić bałaganu,

torebka minimalistki

I jak, masz ochotę na mały porządek? Jestem ogromnie ciekawa jak bardzo Ty jesteś w stanie odchudzić swoją torebkę.

Jeśli tekst Ci się podobał, kliknij “Lubię to” lub “Udostępnij” i podziel się nim z innymi:

  • Spoglądając na zdjęcia, odnoszę wrażenie, że obecnie największą przeszkodą w odchudzaniu torebki są ciągle rosnące przekątne smartfonów 😉
    Musimy szybko przejść na wirtualną rzeczywistość lub Google Glass bo tak się żyć nie da 😉
    Pozdrawiam! 🙂

    • A to też prawda – dlatego drugi raz nie kupiłam modelu Note – nie mieścił się do kieszeni czy niektórych kieszonek w torebkach 😉

      • Twój mąż może mnie za to zabije, ale może zamiast rezygnować z Note’a powinnaś po prostu zacząć gustować w większych torebkach? 😉 🙂

  • Danuta Miarka

    Wielkie gratulacje tak szczupłej torebki 🙂 ja odkąd mam Małgosię jest na etapie nerki, w niej noszę wszystko czego mi potrzeba 🙂

    • Dziękuję – ale Małgosi rzeczy też tam wrzucasz?

      • Danuta Miarka

        Coś Ty:-d rzeczy Małgosi w torbie do wózka 🙂

        • no to tak jak u nas – pełen podział, pieluchy u mnie nie znajdziesz 😉

  • eStilex

    Oj jak ja to dobrze znam… Jestem na etapie przechodzenia z wielkich, teczkowatych torebek na takie średniej wielkości, których w sklepach jest najmniej… Albo shopper albo malutka listonoszka, a ja zawsze szukam takiej średniej, koniecznie w kieszonką na zewnątrz na telefon- bo ten bardzo często wyciągam i muszę go mieć pod ręką. Kiedyś nosiłam ze soba tablet, bo nie mogłam sie pogodzić z myślą, że trzeba przejść na smatfona…I to jakiegoś w wersji compact. No i stało się- mały smartfon zastąpił mi tablet, więc o tyle więcej miejsca w torebce.
    Bardzo zazdroszczę, że się mieścisz w takiej torebce- torebki tej wielkości są najładniejsze, takie słodkie 🙂

    • I lekkie przede wszystkim 🙂 i nie da się w nich zrobić bałaganu, to chyba dla mnie największa zaleta, bo zawsze miałam z tym ogromny problem. Moja torebka była workiem bez dna 😉

  • Gustavo Woltmann

    Niee, bez szans, żebym dała radę się w taką torebkę spakować. Sam mój portfel by się nie zmieścił, a bardzo go lubię 😉

    • Oh znam to uczuci bardzo dobrze – mój portfel był pamiątką po Babci i też bardzo długo nie potrafiłam się z nim rozstać, dopiero, gdy zaczął się zużywać doszłam do wniosku, że wolę go schować jako pamiątkę na całe życie i wykorzystałam to na zmianę na coś zdecydowanie mniejszego. Dziś nie mogę uwierzyć, jak świetnie radzę sobie bez takiego bagażu.

  • Jak tu u Ciebie pięknie <3 PRZEPADŁAM 🙂

  • Bardzo ładne, szczególnie podoba mi się pudrowy róż Cartera Número Uno.

  • MatkaPatka

    Uwielbiam minimalizm 🙂