Bardzo mała toaleta – projekt

bardzo mała toaleta

Pierwsze kadry z naszego biura, które mogłaś tu zobaczyć, przedstawiały mój gabinet, utrzymany w bieli, ze sztukaterią i złotymi dodatkami, oraz naszą… czarną kuchnię. Choć na pierwszy rzut oka to niemożliwe, to sama widzisz, że te style się przenikają. Jak zaprojektowaliśmy toaletę na piętrze, by łączyła „męski parter” i „kobiece piętro”?

 

 

Jak wiesz, dół naszego biura jest utrzymany w ciemnym, ciężkim stylu, a piętro jest bardziej kobiece, lekkie i eleganckie, mimo że np. ścianka loftowa, która znajduje się na piętrze i odgradza salę konferencyjną od reszty korytarza, ma czarne stalowe profile, to właśnie po to, aby to połączyć i stworzyć spójną całość – aby nie mieć wrażenia, że nasze biuro to dwa różne światy.

 

 

Ja zdecydowanie czuję się lepiej w klimatach jasnych i lekkich, zaś Wojtek – w ciemnych i ciężkich, a nasze wspólne biuro ma stanowić całość. Bo choć jesteśmy różni, mamy inny sposób prowadzenia firm, to te firmy prowadzimy razem i wnętrza także urządzamy razem. Byliśmy pewni, że nasz kompromis damsko-męski ma przyświecać wszystkim naszym życiowym i wnętrzarskim projektom. Właśnie dlatego, gdy przyszło do projektowania toalety na piętrze, Wojtek zostawił mi wolną rękę. Wiedziałam jednak, że musi ona pasować do tego parteru z ciemnymi meblami, a jednocześnie musi być bardziej lekka, kobieca.

 

Bardzo mała toaleta – projekt techniczny

Muszę Ci zdradzić, że nasze poddasze było open space’m, choć w tej chwili może być ciężko w to uwierzyć… Nie było tam żadnej ściany, a wiedzieliśmy, że chcemy wydzielić dwa pokoje biurowe, salkę konferencyjną oraz właśnie toaletę. Było to trudne zadanie. Deweloper dał nam trzy opcje podziału i wydzielenia tych stref, ale żadna z nich do nas nie przemówiła i zaczęliśmy szukać innych rozwiązań. Nie jestem Zosią Samosią i często decyduję się na porady ekspertów, więc wiedziałam, że potrzebujemy pomocy architekta.

 

Jak najszybciej skontaktowałam się z Absolwentką mojej Akademii Wytwórni Ślubów, Eweliną Balcerzak, która jest także architektem wnętrz i poprosiłam ją o pomoc.

 

Muszę przyznać, że Ewelina od razu zaproponowała idealne rozwiązanie podziału stref, które trafiło w nasz gust. Właśnie dlatego ta toaleta nie jest typowa: kwadratowa czy prostokątna, tylko trójkątna

 

Z tak małego pomieszczenia udało nam się zrobić tak funkcjonalne wnętrze, że jestem wręcz zakochana.

 

bardzo mała toaleta

 

Ale nie obyło się bez stresów. Pewnego dnia ekipa budowlana stawiała te wyznaczone przez Ewelinę ściany toalety i zadzwonili, że… to pomieszczenie jest źle zrobione, za małe, że na pewno nie będzie jak usiąść, a kolanami będziemy uderzali w ścianę… byliśmy załamani.

 

Jak najszybciej pojechaliśmy do biura, a na miejscu zrobiliśmy taką symulację: toaleta z wiadra, drzwi z kartonu… 😉 Uznaliśmy, że krasnoludkami nie jesteśmy, ale wielkoludami też nie, i wydaje nam się, że będzie dobrze. Zdecydowaliśmy się zaufać naszej architektce i kazać dalej tak budować, bo… musisz pamiętać, że ta toaleta jest częściowo w pokoju Mileny, częściowo w moim, a trochę w korytarzu i to naprawdę musiało ze sobą współgrać. Było ryzykownie – przesunięcie ściany o 10 cm w jedną stronę mogło sprawić, że drzwi do mojego biura byłyby za małe albo ściana weszłaby na okno, a już na pewno nie zmieściłaby się we wnęce dwuosobowa kanapa – i to nie byle jaka, bo rozkładana. To na wypadek, gdybyśmy chcieli wyskoczyć na weekend tylko we dwoje albo przenocować w weekend gości.

 

 

Mała toaleta – płytki

 

Pierwsza rzecz, której byłam pewna, to błyszczące płytki z motywem rybiej łuski z kolekcji Tokio, którą Maciej Zień stworzył razem z marką Tubądzin. Pierwszy raz zobaczyłam je, gdy zwiedzałam Fabrykę Tubądzina w Ramach Tubądzin Blog Day 2019 i już wtedy wiedziałam, że jesteśmy dla siebie stworzeni!

 

 

 

Płytki z tym motywem występują w dwóch wariantach, pierwszy to beżowa rybia łuska, zaś drugi to rybia łuska z miedzianymi elementami. Mimo że na żywo bardzo podobała mi się ta druga, to gdy zobaczyłam ją na wizualizacji, uznałam, że byłoby to już zbyt wiele i postawię na bardziej stonowane kolory. Rybia łuska sama w sobie jest tak piękna i zdobna, że do naszego biura zdecydowanie lepiej pasuje ta klasyczna, bez dodatkowego połysku. Myślę jednak, że gdybym z tych płytek urządzała jakieś wnętrze w swoim domu, to na pewno mocniej bym rozważyła te miedziane łuski, gdyż są absolutnie przepiękne!

 

Pierwsza rzecz, której pewien był Wojtek to czarna armatura.

 

Ewelina brała finalnie udział w projektowaniu całego naszego biura i dokładnie wiedziała, jakie wyzwania tu na nas czekają. Do naszej rybiej łuski zaproponowała czarne baterie, ale podtynkowe, które będą delikatniejszym, idealnym uzupełnieniem baterii w dolnej łazience i w kuchni oraz koloru profili ścianek loftowych.

 

Nasze wytyczne były więc następujące: rybia łuska, czarna armatura i minimalistyczny efekt.

 

Resztę zostawiliśmy wstępnie Ewelinie do dowolnej aranżacji. I tak naprawdę pierwszy projekt, który zrobiła Ewelina, był już strzałem w dziesiątkę. Nic tam nie zmieniliśmy! A przynajmniej na etapie projektu – kilka rzeczy zmieniliśmy już później, na etapie realizacji, ale to w kolejnym poście pokażę Ci, na jakie ograniczenia napotkaliśmy.

 

Bardzo mała toaleta – zakupy

Płytki, jakie wybraliśmy, to:

 

Nie chcieliśmy mieć uskoku pomiędzy płaszczyzną ściany i płytkami na niej, wiec po nałożeniu płytek trzeba było ścianę dorównać do płytek za pomocą płyt kartonowo-gipsowych.

 

 

Bardzo mała toaleta – wizualizacja

A tak prezentuje się to wszystko na wizualizacji w naszej trójkątnej toalecie:

 

bardzo mała toaleta

 

Bardzo mała toaleta – dodatki

Bardzo spodobał nam się owalny kształt lustra w czarnej ramie – idealnie pasujący do wnęki nad umywalką, gdzie perfekcyjnie zmieściła się także malutka, ale pojemna szafka. Całości dopełniła minimalistyczna wisząca lampka, a także inne czarne dodatki – stawialiśmy na konsekwencję.

 

Przyznaję, że ta toaleta – zaraz po moim gabinecie – to moje drugie najulubieńsze pomieszczenie w całym naszym biurze. I pomimo że jest kompromisem, bo pewnie ja wybrałabym złote, kobiece dodatki, to jestem naprawdę zachwycona efektem końcowym. Myślę, że gdyby nie to, że musiałam się dostosować do całości biura, to – mówiąc szczerze – gdym miała urządzać toaletę marzeń, to na pewno nie postawiłabym na czarne dodatki. A dziś, gdy je mam, jestem zachwycona tym efektem, czarnymi dodatkami i wdzięczna, że ten kompromis poprowadziłam konsekwentnie.

 

Jesteś ciekawa, jak wygląda efekt końcowy?

Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments