Jak przetrwać w domu z Noworodkiem?

jak przetrwać w domu z noworodkiem dzieckiem

Nasze pierwsze 14 dni w domu z Maleństwem były piękniejsze niż to sobie wymarzyłam. Urlop ojcowski to najlepszy wynalazek na świecie. Kryzys przyszedł dzień później…

 

Do dziś pamiętam, że to był poniedziałek. Wojtek wrócił do pracy, a ja byłam sama z Dzieckiem już od 5 godzin i zupełnie nie mogłam się odnaleźć w nowej sytuacji.

 

Organizacja 3 dniowego wesela na 150 osób okazuje się być dla mnie dużo łatwiejsza niż organizacja dnia z Noworodkiem lub Niemowlakiem. Serio. Na pewno nie każda Mama ma z tym trudność, ale mój rytm dnia zawsze wyznaczała szkoła lub praca i nie potrafiłam funkcjonować bez takich ram czasowych, czułam się zupełnie zagubiona w nowych warunkach, gdzie każda minuta dnia była sterowana przez Pewnego Małego Człowieka, którego w żaden sposób nie dało się zaprogramować.

 

Zdarzyło mi się kilka razy przeczytać od Was, że za dużo lukruję, ale ja po prostu nie mam w zwyczaju marudzenia od tak po prostu, mam w życiu postawę skierowaną na rozwiązanie problemu i dlatego na ten post musiałyście tyle czasu czekać. Nie chcę pisać dla samego pisania o problemach, tylko przedstawiać możliwe wyjścia z sytuacji.

 

No więc jak to jest z tyn Noworodkiem? Co pomagało mi ogarnąć swoje życie, które było totalnie nieogarnięte, a w nim załamana i niezorganizowana ja?

 

1. Fryz i oko

Banał pomyślicie. Jednak niewiele rzeczy tak psuje mi humor jak widok siebie zaniedbanej. Niezrobione włosy, szara cera i cienie pod oczami w lustrze sprawiają, że ilekroć idę do łazienki (dwa wielkie lustra) czy przechadzam się po sypialni (wielkie lustro) czuję się jak ***. A po kilku albo kilkudziesięciu takich sesjach sam na sam ze swoim odbiciem mam siebie serdecznie dość. Nie wspomnę, że nie mam ochoty na te wszystkie słodkie zdjęcia z Dzieckiem i czuję się jeszcze gorzej niż wyglądam. Płaczące i marudzące Dziecko nie poprawia sytuacji, siku nie masz kiedy zrobić bo albo karmisz, albo przewijasz, albo odbijasz, albo nosisz, albo w wolnej chwili bierzesz oddech rozdając serduszka na Instagramie. Jeśli masz podobnie mam na to radę: wstań z samego razem z innymi domownikami i poświęć sobie chociaż 15 minut w łazience. Dzięki temu kto inny będzie mógł zareagować na płaczące Maleństwo, a Ty będziesz miała chwilę, aby o siebie zadbać. U mnie obowiązkowo był to czas na mycie i układanie włosów, nakładanie podkładu i tuszowanie rzęs (to moje ulubione kosmetyki do 50 zł). Pewnie myślisz, że upadłam na głowę, wstawać tak wcześnie, ale przecież nikt nie broni Ci zaraz potem wrócić do łóżka? Jeśli sama tak nie zrobiłam ryzykowałam, że do 16 będę snuć się po domu w piżamie, udając przed listonoszem, że nikogo nie ma w domu.

 

2. Fajne ciuchy

Kto powiedział, że ciuchy po domu muszą być stare, wyciągnięte i brzydkie? Moje są ładne, kupuję je specjalnie do tego celu. Mam ładne dresy, bluzki, bluzy i ciepłe swetry w ulubionych kolorach. Do tego fajne kapcie i od razu czuję się wygodniej i lepiej. Nie chciałabym całego dnia spędzać w starych jeansach, których szkoda mi było wyrzucić. Albo w spodniach, w których wychodzę z domu bo ciągle bałabym się, że je ubrudzę. Jeśli chcecie podrzucę Wam kilka moich ulubionych, wygodnych domowych ciuchów, które znoszą wieczne pranie i nie zrujnują portfela.

 

3. Chwila dla siebie

Choć manicure hybrydowy zwykle robię sobie sama w domu, to gdy moje Dziecko skończyło jakiś miesiąc postanowiłam przenieść się z tym zabiegiem do kosmetyczki. Co dwa tygodnie w sobotę o godzinie 10 stawałam w drzwiach salonu aby… pogadać o wszystkim i o niczym, napić się kawy w towarzystwie innych dorosłych, wybrać nowy kolor lakieru do paznokci, co nigdy wcześniej nie było takie ekscytujące, po prostu pozwolić komuś zadbać o siebie. Zadbane dłonie i stopy pozwalały mi czuć się atrakcyjnie każdego dnia. A co na to Dziecko? Wersje były dwie, w pierwszej zabierałam ze sobą Dziecko, Męża i wózek, aby mogli spacerować gdy ja jestem na zabiegu, w drugiej zostawiałam butelkę z pokarmem w domu i musieli sobie jakoś poradzić – zazwyczaj wychodziło im to lepiej niż mi, czasami nawet Mąż pranie zdążył wstawić.

 

4. Telefon do przyjaciela

Chyba nic nie robi tak dobrze jak możliwość wygadania się. Tutaj tylko warto wybierać osoby na podobnym etapie życiowym, gdyż siedząca w biurze bezdzietna koleżanka może dostać zawału na wieść o tym, że cała jesteś mokra od mleka i od 3 dni nie myłaś włosów. Nie masz wśród swoich znajomych nikogo takiego? Zapisz się do grupy na Facebooku albo udaj się z Dzieckiem do klubu dla Mam. Ja na takiej właśnie grupie poznałam fantastyczną koleżankę, która mieszka na osiedlu obok z prawie bliźniaczym do mojego Dzieckiem więc liczba tematów w stylu „a ja”, „a moje już”, „a moje jeszcze”, „a ja”, „a dostałaś już becikowe?” nam się nie kończy!

 

5. Stały zasób jedzenia

Jak człowiek jest głodny wszystko wydaje się gorsze niż jest w rzeczywistości. Dlatego obok łózka i fotela do karmienia miałam zawsze zapas wody i przekąsek w stylu 3 paczki sucharów, a gdy otwierałam ostatnią przynosiłam dwie kolejne.

 

6. Dobra lektura

karmienie piersią organizacja kindle

Przez pierwsze miesiące jakieś 8 godzin dziennie spędzałam na karmieniu. Serio! Co 2-3 godziny sesja karmienia, każda trwająca od 40 do 80 minut. Taki Przypadek. Dzięki Kindle poważnie nadrobiłam zaległości czytelnicze. Łatwo, lekko i przyjemnie, trzymając książkę w jednej ręce i zmieniając strony jednym palcem potrafiłam przeczytać jedną książkę dziennie, a nowe kupować bez wychodzenia z domu (o dobrej organizacji karmienia piersią możesz przeczytać tutaj).

 

7. Spacer

Bo ruch to zdrowie i endorfiny! Szybki spacer, wolny spacer, każdy spacer, odświeża myśli, budzi ciało i pozwala szybciej wrócić do formy sprzed ciąży (o moim powrocie do formy możesz przeczytać tutaj). Codzienny spacer jest więc potrzebny równie mocno Mamom jak i Dziecku. Mi przez wiele miesięcy udawało się zgrywać spacery z koleżanką z osiedla, dzięki czemu byłyśmy na bieżąco ze wszystkimi promocjami w supermarketach i nigdy nie przepłacałyśmy za pieluchy.

 

8. Chusta

Na kolki, nieprzespane noce, nieukojony płacz, na wszystko dobra chusta. O naszej przygodzie z chustowaniem możecie przeczytać tutaj. Boisz się chust? Nic straconego – są już bezpieczne nosidełka dla noworodka!

 

9. Fotelik samochodowy

Obowiązkowo podwieszony pod sufitem, aby można było Dziecko w nim bujać. Nie raz zmęczeni o 3 w nocy podwieszaliśmy fotelik samochodowy na lince holowniczej, kładliśmy się obok na podłodze aby bujać, bujać… nasza ostatnia deska ratunku, działała zawsze. Patent zgapiony od Znajomych (którzy mieli wyższą wersję wynalazku użyciem linki elastycznej, dzięki której fotelik nie tylko się bujał, ale jeszcze podskakiwał jeszcze w górę i w dół!). Oczywiście stosowaliśmy ze zdrowym rozsądkiem, nie przekraczając czasu, jaki Dziecko powinno na raz spędzać w takim wynalazku.

 

10. Dziecko pod ręką

cosleeping kosz mojżesza

Osobiście bałam się spania z Dzieckiem w jednym łóżku, ale spanie w jego bezpośredniej bliskości, gdy było tuż obok w wiklinowym koszu mojżesza pozwalało mi spać wtedy, gdy ono spało, oszczędzić czas na bieganie pomiędzy pokojami i całej rodzinie czuć się bezpiecznie (o naszych rozwiązaniach do spania przeczytasz tutaj).

 

Sam pomysł na kosz mojżesza pokochałam tak bardzo, że przy drugim dziecku zdecydowałam się na niego również, tym razem jednak wybrałam inny kosz mojżesza.

 

 

Co jeszcze?

 

A najważniejsze!

Nie wolno bać się prosić o pomoc. Masz problemy z karmieniem? Od ich rozwiązywania są położne laktacyjne, denerwujesz się delikatną wysypką? Pediatra rozwieje Twoje wątpliwości. Lista telefonów do osób, które w każdej chwili mogą Ci pomóc daje ogromne poczucie bezpieczeństwa, dlatego warto zadbać o nią jeszcze przed porodem.

 

A co dla Ciebie stało się największym problemem gdy Maluch pojawił się na świecie? Pisz, będziemy radzić!

Subscribe
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments