Porady

Porady dla Mam? W realnym świecie zapewne usiadłybyśmy przy kawie (prawdopodobnie zimnej) z biegającymi dookoła krzyczącymi dziećmi, pilnując tylko, czy są aby bezpieczne i nie jedzą śmieci z podłogi. Porozmawiałybyśmy i poradziły się, jedna Mama drugiej Mamie, na tematy ogólnodzieciowe, macierzyńskie, domowe i tak dalej, innymi słowy: życiowe. Ponieważ jednak jesteśmy w sferze wirtualnej, więc mogę Cię zaprosić na bloga, żebyś poczytała o moich poradach dla Ciebie. Spytasz: Porady na jaki temat? Każdy. Czego szukasz? Mam nadzieję, że tu znajdziesz dużo praktycznych wskazówek i odpowiedzi na swoje pytania. Kto wie, może uda nam się wspólnie rozwiązać jakiś dylemat lub problem.

Pomocy! Jestem Mamą!

nieperfekcyjna mama blog parentingowy

Niedawno zostałaś Mamą. Patrzysz na to zdjęcie i wiesz, że tak uporządkowanej szafki nocnej nie widziałaś od miesięcy. Nie wspominając o żywych kwiatach, bo przecież szkoda byłoby Ci czasu na takie głupoty, skoro można nadrobić zaległości w spaniu albo na Instagramie.  Z resztą nie pamiętasz kiedy ostatnio byłaś na zakupach. I nie chodzi mi o zakupy spożywcze i sprint po Biedronce. Ani o te, gdy wyszłaś po coś dla siebie i wróciłaś z siatką (często zbędnych) rzeczy dla dziecka.

Bunt na pokładzie

bunt dwulatka

Choć mój Synek zbliża się swoim wiekiem do dwóch lat to jednak celowo nie zatytułowałam tego posta „bunt dwulatka”. Z moich obserwacji wynika, że dzieci buntują się w każdym wieku, a bynajmniej jak zaczną się już buntować, to jakoś nie mogą skończyć. Choć na szczęście okresy buntu to tylko okresy.

Bunt interpretuję jako ataki złości, protesty, chęci postawienia na swoim, które bardzo często doprowadzają dziecko do prawdziwej rozpaczy. Jak Mu pomóc?  Jak samemu nie dostać ataku szału, jeśli nasze Dziecko wyje jak wilk do księżyca, bo musi postawić na swoim?

Dziś dzielę się z Wami moimi sprawdzonymi metodami na radzenie sobie ze zbuntowany Dzieckiem.

Gdzie zaczyna się obojętność?

blog parentingowy wychowanie dziecka

Sama niejednokrotnie pisałam o tym, jak matki terroryzują się wzajemnie, jak wsadzają nosa w nie swoje sprawy, wzajemnie się krytykują i sobie dokopują. Ale z drugiej strony wciąż zastanawiam się, gdzie jest granica pomiędzy matką terrorystką, a obojętnością?